fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona środowiska

Kto odpowiada za awarię ściekową

Fotorzepa/Jerzy Dudek
Katastrofa warszawskiej sieci kanalizacyjnej będzie wymagać zbadania, jak była projektowana i eksploatowana oraz jak przebiegały akcja ratunkowa i naprawa.

Prokuratura już zresztą wszczęła śledztwo w sprawie przyczyn awarii stołecznej oczyszczalni ścieków Czajka. W wyniku tego postępowania śledczy mogą postawić zarzuty konkretnym osobom odpowiedzialnym za doprowadzenie do awarii. Od skuteczności akcji ratunkowej zależeć będzie liczba poszkodowanych wskutek tej katastrofy ekologicznej.

Wina i pozwy

Od kilku dni nie tylko warszawiacy żyją niepokojąca awarią instalacji ściekowej; rodzi się pytanie, kto i za co może odpowiadać.

Ustalenia prokuratury mogą mieć przełożenie na ewentualną odpowiedzialność karną osób odpowiedzialnych za warszawskie wodociągi i nadzór nad nimi, a także ewentualne zaniedbania już po katastrofie. Wynik tego postępowania może mieć też znaczenie dla roszczeń odszkodowawczych.

Na razie nie słychać o poszkodowanych, a tym bardziej jakichś roszczeniach w związku z, co tu mówić, zatruwaniem Wisły, ale można sobie je łatwo wyobrazić. Zwłaszcza gdyby usuwanie awarii się przedłużało. Możliwe są przecież zatrucia zanieczyszczoną wodą. Właściciel sklepiku czy baru położonego tuż nad brzegiem rzeki może stracić klientów przez niemiłe zapachy unoszące się nad wodą. Ucierpieć mogą także zwierzęta gospodarskie podtrute ściekami.

Ma to szczególne znaczenie dla miast położonych nad Wisłą, takich jak Płock czy Włocławek, które mogą mieć przez to ekstrakłopoty. Co jeśli odór unoszący się nad rzeką trwale przepłoszy turystów wypoczywających nad Wisłą?

Będą straty, będą pozwy

Prawnicy dość zgodnie wskazują w pierwszej kolejności na zarządcę warszawskiej instalacji wodociągowej, czyli przedsiębiorstwo wodno-kanalizacyjne. Jako przedsiębiorstwo wprowadzane w ruch za pomocą sił przyrody – tu elektryczności, która porusza pompy przesyłające ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do położonej po prawej stronie Wisły oczyszczalni Czajka – odpowiada na ostrzejszych zasadach, tj. na zasadzie ryzyka (art. 435 § 1 kodeksu cywilnego). Wtedy poszkodowany nie musi wykazywać winy do przypisania odpowiedzialności sprawcy szkód. A to ułatwia proces o rekompensatę uszczerbku w majątku czy zadośćuczynienie – za utratę zdrowia.

W takim procesie poszkodowany ma tylko wykazać szkodę oraz jej związek przyczynowy ze zdarzeniem – tu awarią oczyszczalni.

– Ta daleko idąca odpowiedzialność może ulec rozszerzeniu na podstawie art. 324 prawa ochrony środowiska z powodu uznania oczyszczalni za zakład o zwiększonym ryzyku. Wtedy ta podwyższona odpowiedzialność obejmie zakład nawet niewprowadzany w ruch siłami przyrody, np. właściciela kanału ściekowego – wskazuje Dominik Gałkowski, adwokat z Kancelarii Kubas, Kos, Gałkowski, prowadzący pozwy zbiorowe poszkodowanych w trakcie powodzi wywołanej przerwaniem wiślanych wałów.

Ale odpowiedzialnych może być więcej. Zgodnie z ustawą o zarządzaniu kryzysowym (art. 20–21) prezydent miasta (burmistrz, wójt) powinien zapewnić na obszarze gminy całodobowy dyżur w celu zapewnienia przepływu informacji na potrzeby zarządzania kryzysowego. Już pojawiły się zarzuty, że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski o dobę spóźnił się z poinformowaniem opinii publicznej (potencjalnych poszkodowanych) o awarii i decyzji spuszczenia ścieków do Wisły.

Grupowo też można

Gdyby poszkodowanych było więcej, z pewnością mogliby wystąpić z pozwem lub pozwami zbiorowymi – wskazują zgodnie prawnicy.

– W pierwszej kolejności niezbędne będzie ustalenie przyczyny katastrofy i tu pomocne będą ustalenia prokuratury, nie trzeba czekać na ewentualne wyroki karne – wskazuje mec. Adam Car, który prowadził postępowanie grupowe poszkodowanych wskutek zawalenie się pod ciężarem śniegu Hali Międzynarodowych Targów w Katowicach.

OPINIA

dr hab. Stefan Płażek adwokat, specjalista od prawa samorządowego

Skoro sieć odprowadzenia ścieków oraz oczyszczalnia jest w gestii samorządu warszawskiego, to kwestia wszelakiej odpowiedzialności jest dosyć jasna. Odpowiada miasto. Inne podmioty mogłyby w nią zostać wciągnięte jedynie w razie niespełniania obowiązków mogącego się przyczynić do katastrofy, np. braku koniecznego monitorowania technologicznego instalacji. Ważne też będzie czy stołeczne władze wykażą maksymalną aktywność i determinację przy usuwaniu skutków awarii. Stwierdzenie, że do 2012 r. było podobnie lub nawet gorzej, nie jest żadnym argumentem. Dla mnie najgorsza jest niepewność, czy w ogóle istnieje taka skala katastrofy, wobec której doszłoby do zjednoczenia wysiłków ogółu klasy politycznej i całej administracji publicznej zamiast powszechnego jak dotąd politycznego dyskontowania nieszczęść.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA