fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Ustawa środowiskowa: narciarze w górach będą ważniejsi niż rysie i wilki

Adobe Stock
Czeka nas wysyp inwestycji w rezerwatach. Mniej będzie za to hodowli norek.

Ekolodzy biją na alarm. Masowo będą realizowane inwestycje narciarskie na terenach rezerwatów i parków narodowych, mogące źle wpłynąć na przyrodę. We wtorek rząd przyjął przepisy wprowadzające uproszczenia w tym zakresie. W tej samej ustawie dokręcił jednak śrubę hodowcom niektórych zwierząt futerkowych. Trudniej będzie im budować fermy blisko ludzkich zabudowań.

Lobby wygrało

Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. Zezwala ono na inwestycje narciarskie, w tym budowę wyciągów na terenach do 5 ha w parkach narodowych oraz rezerwatach, bez wcześniejszej oceny oddziaływania na środowisko.

– To niebezpieczne uregulowanie wprowadzone pod dyktando narciarskiego lobby. Obawiam się, że po zmianie przepisów dojdzie do wysypu inwestycji narciarskich w górach. Inwestorzy będą budować je etapami, tak by zmieścić się w dozwolonych 5 ha. Dzięki temu będą mogli osiągnąć wszystko to, co obecnie było niemożliwe – mówi Sylwia Szczutkowska ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. I dodaje: – Inwestycje narciarskie są dużym obciążeniem dla przyrody. Wiąże się z nimi konieczność niwelacji terenu, w nocy hałasują ratraki, a przy sztucznym naśnieżaniu jest duży pobór wody. – Zdaniem Szczutkowskiej ucierpią zwierzęta, takie jak rysie, niedźwiedzie, wilki, ale też ludzie mieszkający w pobliżu. – Jest zupełnie inaczej, gdy trzeba przeprowadzić ocenę oddziaływania na środowisko. Inwestor musi sprawdzić, jaki wpływ to, co planuje, będzie miało na przyrodę. Ma też obowiązek zrekompensować szkody – mówi ekspertka.

Duże wątpliwości ma również Konrad Młyniewicz, radca prawny oraz dyrektor działu prawa administracyjnego w Kancelarii Prawnej Sadkowski i Wspólnicy.

– Inwestycje na terenach przyrodniczo cennych powinna poprzedzać ocena oddziaływania na środowisko – uważa.

Innego zdania jest stowarzyszenie Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne, zrzeszające inwestorów. Zarząd PSNiT postuluje zmiany w przepisach od ponad dziesięciu lat. Twierdzi, że są zgodne z prawem Unii Europejskiej, a progi obszarowe dla inwestycji narciarskich, wyższe niż proponowane przez polski rząd, są od lat powszechnie stosowane w innych państwach UE.

Dla PSNiT niezrozumiałe jest, dlaczego polskie prawo dopuszcza budowę w parku narodowym lub rezerwacie przyrody bez uzyskiwania decyzji środowiskowej centrum handlowego, basenu i innego obiektu sportowego, a najmniejsza nawet trasa narciarska wymaga przeprowadzenia pełnej procedury.

Norki pod lupą

To niejedyne zmiany przewidziane w rozporządzeniu. O ile dla inwestycji narciarskich łagodzi ono wymagania, o tyle zdecydowanie zaostrza je dla ferm wielkopowierzchniowych, ale tylko norek. Przewiduje, że ocena oddziaływania na środowisko będzie potrzebna w hodowli 42 tys. sztuk, a nie jak dziś od 84 tys. Zmienią się także zasady lokalizowania ich w pobliżu zabudowań. Jeżeli będzie to odległość mniejsza niż 210 m od terenów zabudowanych, próg dopuszczalnej hodowli zostanie obniżony z 16 tys. do 8 tys. sztuk.

Zmianę chwalą ekolodzy oraz rzecznik praw obywatelskich. Krytykują rolnicy.

– To bardzo dobre rozwiązanie. Hodowla norek jest jedną z najbardziej uciążliwych. W tej chwili hoduje się w Polsce 5 mln norek. Szkoda tylko, że próg został podniesiony do 42 tys. sztuk. To wciąż bardzo dużo. Pierwotnie projekt mówił o 10 tys. – wyjaśnia Ilona Rabizo z Koalicji Społecznej Stop Fermom Przemysłowym

– Od lat zabiegamy o uchwalanie ustawy antyodorowej. Staramy się zwrócić uwagę na problemy osób mieszkających w sąsiedztwie ferm wielkopowierzchniowych, a przede wszystkim na związane z tym uciążliwości. Amoniak w powietrzu, skażenie gnojowicą ziemi, muchy oblepiające okna i duszący odór – mówi Łukasz Kosiedowski z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. – Niestety, nie ma kompleksowych uregulowań. Powstał wprawdzie projekt dotyczący wszystkich ferm wielkopowierzchniowych, ale prace nad nim są powolne i szanse na uchwalenie przed wyborami marne – dodaje.

Zmiany krytykuje Krajowa Rada Izb Rolniczych.

– Jesteśmy jednym z większych producentów futer na świecie. Takie obostrzenia ograniczą rozwój tej gałęzi rolnictwa. Coraz miej będzie się opłacało inwestować – uważa Wiktor Szmulewicz, prezes KRIR.

Etap legislacyjny: trafi do Sejmu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA