fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Pozwolenie na budowę: sam zapach to za mało, by sąsiad zablokował inwestycję

123RF
To, że sąsiad planuje rozbudowę pralni na swojej posesji, nie oznacza wcale, że mieszkający obok mogą uczestniczyć w postępowaniu o wydanie pozwolenia.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie wydał orzeczenie niekorzystne dla małżeństwa C., właścicieli domu jednorodzinnego w Michałowicach. Wnieśli oni skargę na swoich sąsiadów. Ci bowiem postanowili rozbudować swój budynek o część gospodarczą.

To nie spodobało się małżeństwu C. W domu sąsiadów działa bowiem pralnia i magiel, czynne codziennie do późna w nocy. W związku z tym były bardzo uciążliwe dla osób mieszkających w pobliżu. Chodziło o nieprzyjemne zapachy unoszące się przez całą dobę oraz hałas.

Małżeństwo C. obawiało się, że po rozbudowie domu sąsiadów pralnia i magiel mogą stać się jeszcze bardziej dokuczliwe. Zwłaszcza że nad rozbudowaną częścią gospodarczą miał znajdować się taras, na którym sąsiad planował suszyć pranie. Z tych powodów małżeństwo C. zakwestionowało pozwolenie na rozbudowę willi sąsiadów.

Następnie wniosło skargę do wojewody małopolskiego. Ten utrzymał pozwolenie w mocy. Nie dopatrzył się bowiem naruszenia przepisów.

Według wojewody odległość domu (po rozbudowie) od granicy działki sąsiedniej będzie wynosić 8,40 m. Nie doszło więc do przekroczenia odległości przewidzianych w rozporządzeniu ministra infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Dlatego planowana inwestycja nie narusza interesów osób trzecich.

Wówczas małżeństwo C. wniosło skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Sąd jednak oddalił ich skargę. Uznał, że nie mają oni interesu prawnego do jej wniesienia.

Zgodnie bowiem z art. 28 prawa budowlanego stronami postępowania o wydanie pozwolenia na budowę są: inwestor, właściciele, użytkownicy wieczyści lub zarządcy nieruchomości znajdujących się w obszarze oddziaływania inwestycji. Z kolei art. 3 pkt 20 prawa budowlanego definiuje pojęcie obszaru oddziaływania obiektu. Z tej definicji wynika, że jest to teren wyznaczony w otoczeniu obiektu budowlanego na podstawie przepisów odrębnych, wprowadzających związane z tym obiektem ograniczenia w zagospodarowaniu, w tym zabudowy tego terenu.

Według Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie w tym konkretnym wypadku inwestycja nie ma bezpośredniego wpływu na posesję państwa C. Fakt, że planowany budynek ma być dobudowany do już istniejącego, nie oznacza, że obszar oddziaływania powinien być ustalony dla budynku już istniejącego.

Sąd zauważył także, że miejscowy plan zagospodarowania dla tego terenu dopuszcza zabudowę jednorodzinną oraz usługi. Przewiduje też, że uciążliwość działalności gospodarczej powinna zamykać się w granicach działki, na której jest prowadzona. Tak właśnie było w tym wypadku.

sygnatura akt: II SA/Kr 1524/15

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA