fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Przydomowy kompostownik obniży opłatę za wywóz śmieci

Adobe Stock
Dzięki przydomowym kompostownikom można mniej zapłacić za wywóz śmieci.

Opłaty za odpady wszędzie szybują w górę, więc każdy szuka oszczędności. Szansę mają właściciele domów jednorodzinnych, zakładając przydomowe kompostowniki. Gminy masowo podejmują uchwały w tej sprawie. Jedne są bardziej hojne, inne mniej.

Zielone i własne

Taką możliwość wprowadziła ostatnia nowela do ustawy śmieciowej obowiązująca od 6 września 2019 r. Zwolnienie nie jest automatyczne. Musi je wprowadzić gmina. Od niej zależy też wysokość upustu. Właściciel domu jednorodzinnego powinien w deklaracji śmieciowej poinformować, czy korzysta z kompostownika. Nie jest to też rozwiązanie dla mieszkańców budynków wielorodzinnych.

– Ponadto gminy mogą (nie muszą) w regulaminie utrzymania porządku i czystości w gminach określić wymagania dotyczące kompostowania i zwolnić właścicieli mających kompostowniki z posiadania brązowego pojemnika lub worka – wyjaśnia Maciej Kiełbus, partner w kancelarii Dr Krystian Ziemski&Partners.

Na jaką taryfę ulgową mogą liczyć używający kompostowników?

– Od stycznia w gminie Izabelin obowiązują nowe stawki opłaty za wywóz śmieci. Wynosi ona 33 zł od osoby za odpady segregowane. Właściciele domów, którzy mają kompostownik, płacą o 6 zł mniej od osoby w gospodarstwie domowym – mówi Dorota Zmarzlak, wójt Izabelina.

– Muszą się jednak liczyć z tym, że śmieciarki nie będą odbierać od nich odpadów zielonych ani kuchennych. Nie nie ma też możliwości oddania ich do PSZOK, dlatego wielu mieszkańców gminy nie decyduje się na skorzystanie z tej zniżki – dodaje Dorota Zmarzlak.

W gminie Książki opłata za wywóz i segregowane śmieci wynosi 16 zł od osoby, a zwolnienie z tytułu posiadania kompostownika 50 gr od osoby. Z kolei o złotówkę mniej jest w Starogardzie.

W stolicy będzie można korzystać ze zwolnienia od marca.

– W Warszawie jest 70 tys. domów jednorodzinnych. Myślę, że co najmniej jedna czwarta ich właścicieli zadeklaruje, że chce kompostować odpady. Dla nich przewidzieliśmy częściowe zwolnienie z opłaty. Wyniesie ono 4 zł, czyli właściciel domu zapłaci nie 94 zł, tylko 90 zł – wyjaśnia Michał Olszewski, wiceprezydent stolicy.

W Gdańsku zwolnienie wynosi grosz od mkw. powierzchni domu jednorodzinnego, więc dla willi mającej 200 mkw. będzie to 20 zł.

Z polipropylenu też

W Warszawie, Izabelinie i wielu innych miejscach władze rozdawały kompostowniki.

– Można też kupić gotowy z polipropylenu z odpowiednią infrastrukturą. Powinny trafić do niego odpady roślinne – z wyjątkiem cytrusów, bo za bardzo zakwaszają. Fermentację ułatwiają specjalnie bakterie, które są do kupienia w każdym sklepie ogrodniczym – tłumaczy Michał Olszewski.

– Kompostowniki są bardzo popularne na wsi, gdzie mieszka się w domach jednorodzinnych położonych na dużych działkach – mówi Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP.

Gminy planują przeprowadzać wyrywkowe kontrole na posesjach i sprawdzać, czy faktycznie właściciel korzysta z kompostownika. Jeżeli okaże się, że to fikcja, przepadnie upust w opłacie.

Idea bez pomysłu

Nie wszystkim te rozwiązania się podobają.

– Po obowiązku segregowania to kolejny przykład z ustawy śmieciowej, za którym stoi piękna idea i kompletny brak pomysłu na jej wdrożenie – uważa Piotr Grzelak, zastępca prezydenta Gdańska.

– Wielokrotnie zwracaliśmy na to uwagę jako komisja odpadowa Unii Metropolii Polskich. Zasada kompostowania odpadów w miejscu ich wytworzenia jest słuszna, jeśli uwzględni się specyfikę dużych miast, powstaną narzędzia rzetelnej weryfikacji i nie będzie się karać mieszkańców za to, że zagospodarowują kompost we własnym ogródku – tłumaczy Piotr Grzelak.

– Tymczasem ustawa zakłada paradoks: im więcej zostanie frakcji bio na nieruchomości, tym większa szansa, że gmina nie osiągnie poziomu odzysku i mieszkańcy zostaną za to obciążeni karami. Z drugiej strony wyraźnie widać, że ustawa była przygotowywana w oderwaniu od uwarunkowań urbanistycznych dużych miast, w których przestrzeń jest ograniczona i nie zawsze daje możliwość rzetelnego zagospodarowania frakcji biodegradowalnej. Tym bardziej że jej masa z roku na rok rośnie – uważa wiceprezydent Grzelak.

Co się nadaje na kompost, a co nie

Właściciele domów muszą przestrzegać zasad utylizacji odpadów bio

TO MOŻNA

> skorupki z jaj

> resztki warzyw, owoców

> fusy kawy i herbaty

> resztki jedzenia w płynie

> łupiny orzechów

> namoczony chleb, ziarna

> trociny, rozdrobnione gałęzie

TEGO NIE MOŻNA

> resztki mięsa i ryb

> niedopałki papierosów

> rośliny zaatakowane chorobami lub pasożytami

> pieluchy i podpaski

> duże ilości oleju po smażeniu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA