fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Frankowicze: wyrok sądu w sprawie państwa Dziubaków

Marek Domagalski
Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że umowa kredytu państwa Dziubaków jest nieważna. Oddalił natomiast żądanie zwrotu 234 tys. zł już spłaconego przez nich kredytu.

Sędzia Kamil Gołaszewski powiedział w uzasadnieniu, że doszło w tej sprawie do rażącego naruszenia interesów konsumenta przez bank, który sam niewiele ryzykował. Natomiast ryzyko związane z przeliczeniem kursu złotego do franka, przerzucił na konsumenta. Po drugie, bank przypisał sobie jedynie prawo ustalania kursu po jakim kredyt ma być spłacany. W tej sytuacji unieważnienie umowy było konieczne. Tym bardziej, że domagali się tego konsumenci. 

Sąd oddalił natomiast żądanie Dziubaków by bank zwrócił im spłacone przez nich 234 tys. zł, uznając, że na dzisiaj bank wypłacił im więcej, bo 400 tys. zł, i dopiero, kiedy spłacą bankowi całą kwotę, mogą domagać się finansowych rozliczeń, a w ocenie sędziego, zajmą one z pewnością wiele lat, i dlatego wskazał, że najlepszym rozwiązaniem byłoby ugodowe rozliczenie, gdyż przynajmniej część roszczeń banku się nie przedawniła.

Wyrok jest nieprawomocny. Z pewnością będzie apelacja.

To najgłośniejsza sprawa frankowiczów, którzy domagali się od banku zwrotu 234 tys. zł spłaconego kredytu z odsetkami od złożenia pozwu, lub unieważnienia umowy kredytowej, co też jest dla nich korzystne.

To w tej sprawie TSUE stwierdził w wyroku z 3 października 2019 r., odpowiadając na pytanie warszawskiego sądu, że unijna dyrektywa o nieuczciwych warunkach umów nie pozwala, aby sąd krajowy eliminując klauzulę niedozwoloną, a konkretnej mechanizm indeksacyjny, przerzucał ryzyko walutowe na konsumenta przez uzupełnienie luki krajowymi przepisami, jeśli kredytobiorca sobie tego nie życzy. Dziubakowie twierdzą, że tylko unieważnienie umowy jest dla nich korzystne. Wsparł ich w tym m.in. prokurator.

W ocenie banku, taka opcja jest dopuszczalna, ale jako ostateczność, zasadą winno być zaś ratowanie umowy i zastąpienie usuniętego mechanizmu np. kursem średnim NBP, który jest kompromisowy dla stron.

Justyna i Kamil Dziubakowie zaciągnęli w 2008 r. kredyt hipoteczny w wys. 400 tys. zł na 40 lat w złotówkach, ale z przeliczeniem na franki szwajcarskie, i dlatego po dziewięciu latach gdy kurs franka skoczył ich dług wzrósł dwukrotnie. W efekcie po spłaceniu 230 tys. zł do spłaty pozostało im 520 tys. zł. W ich ocenie mechanizm przeliczania franka był nieuczciwy.

- Jeśli kredyt frankowy zostanie unieważniony, to bank nie może żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału – to stanowiska Rzecznika Finansowego. A takie roszczenie zapowiedzieli prawnicy Raiffeisen Banku na piątkowej rozprawie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA