fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Stonesi z Zeppelinem

Mick Jagger z kolegami w studiu telewizyjnym, początek lat 70.
Universal
Album „Goats Head Soup" powraca zrewitalizowany z trzema świetnymi premierowymi nagraniami, w tym „Scarlet" z udziałem Jimmy'ego Page'a.

Ta płyta The Rolling Stones jest kojarzona głównie z nieśmiertelnym hitem „Angie", ale biorąc pod uwagę, że ukazała się po serii klasycznych już dziś albumów z bluesowo-jamowym „Exile On Main Street" z 1972 r. – Stonesi wyszli rok później ze studia nagraniowego obronną ręką.

Czasy nie były łatwe, bo światową scenę zdominował bliski popu, kiczowaty glam rock, a i Stonesi byli w poniewierce. Z powodu niekorzystnego systemu podatkowego emigrowali z Anglii na południe Francji, stamtąd jednak musieli uciekać przed policją z powodu narkotyków. Jak wspominał Keith Richards, dziewięć państw nie chciało go widzieć w swoich granicach, a Szwajcaria nudziła go. Spokój można było znaleźć tylko na Jamajce.

Za stołem producenckim zasiadł ponownie Jimmy Miller, architekt brzmienia zespołu od czasu przełomowego „Beggars Banquet" z 1968 r. Basista Billy Wyman brał udział jedynie w nagraniu trzech z dziesięciu piosenek, ale reszta grupy była w olimpijskiej formie, wspomagana przez znakomitych pianistów: Iana Stewarta, Billy'ego Prestona i Nicka Hopkinsa.

Sprawdzone tricki

Oprawa płyty i jej tematy czerpały z arsenału sprawdzonych tricków grupy. Okładka zaprojektowana przez Raya Lawrence'a wpisywała się w biseksualny wizerunek Micka Jaggera, pokazując go w żółtej szyfonowej woalce jako Katharine Hepburn w „Afrykańskiej królowej". Na plakacie wszyscy muzycy solidarnie owinęli się szyfonem.

Gdy przyjrzeć się bliżej Jaggerowi, można zauważyć, że jego głowa jest rogata, co współgra z otwierającym album „Dancing with Mr. D". Tytułowy taniec odbywa się na cmentarzu, pociągająca partnerka zaś o aksamitnym spojrzeniu okazuje się kościotrupem. Szatańskimi rekwizytami są ponadto trucizna, węże i pająki.

„100 Years Ago" to z kolei rzecz o przemijaniu, pierwszych zmarszczkach i topieniu trosk w czerwonym winie, a przecież członkowie zespołu kończyli wtedy 30 lat! Równie refleksyjna jest ballada śpiewana przez Keitha Richardsa „Coming Down Again" z piękną saksofonową solówką Bobby'ego Keysa.

Najwięcej szumu wywoła jednak oczywiście „Angie". Krążyły plotki, że opowiada o pierwszej żonie Davida Bowiego, mrocznym przedmiocie pożądania brytyjskiego show-biznesu. Muzycy wielokrotnie zaprzeczali plotkom, Bob Dylan zaś powiedział, że to jeden z trzech utworów, jakich zazdrości Stonesom.

Największym killerem na płycie jest wszakże funkowo-soulowy „Heartbreaker", absolutnie nowa jakość w dorobku zespołu, z dramatyczną partią sekcji dętej. Zwłaszcza na tle ostatnich wydarzeń w Ameryce mocno brzmi tekst zderzający śmierć dwójki młodych ludzi: narkomanki i dziesięcioletniego chłopca, który padł ofiarą policyjnej nadgorliwości.

Osobne brawa należą się za solówki Mickowi Taylorowi, a także za kompozycję „Winter", bo choć podpisał ją Keith Richards, nawet jej nie zagrał. Stonesi wykonali też klasycznie bluesa „Hide Your Love", album zaś zakończyli rockandrollowym boogie „Star, Star", dzięki czemu mogli dać wyraz swojej niepowtarzalnej nonszalancji.

Trzy premiery

Wznowienie płyty ma sens nie tylko komercyjny, ponieważ przynosi trzy premierowe perełki. Do dynamicznego „Criss Cross" teledysk w latach 2015–2020 realizowała wybitna fotografka i reżyserka Diana Kunst, główną rolę zaś femme fatale zagrała modelka Guindilla Ontanaya. Suspens polega na tym, że ta dziewczyna, która stała się ideałem ze świata męskich erotycznych fantazji, a zawróciła bohaterowi piosenki jak nikt wcześniej, woli raczej starsze od siebie kobiety.

Znakomita jest też „Scarlet".

– Pamiętam, że weszliśmy do studia po Zeppelinach – opowiadał Keith Richards. – Jimmy Page zdecydował, że zostanie z nami. Jamowaliśmy, nie myśląc o konkretnej piosence. Dzięki wspaniałemu składowi wyszła na tyle dobrze, że lepiej nie trzymać jej dłużej w szufladzie.

W serii tweetów Jimmy Page natomiast napisał: „Keith zaczął, a ja stworzyłem riff wokół motywu jego gitary, aby wzmocnić aranżację".

Perypetie beznadziejnie zakochanego chłopaka dobrze pokazał w teledysku Paul Mascal znany z serialu „Normal People". Page zagrał delikatnie, odpoczywając od hardrockowej konwencji.

Trzecią premierową kompozycją jest „All the Rage". Luksusowe wydanie wzbogacone jest o zapis koncertu w Forest National Arena w Brukseli z października 1973 roku.

Jednak my czekamy już na całkowicie premierową płytę Stonesów, którą zapowiedzieli pandemicznym singlem „Living in a Ghost City".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA