fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Marek Dusza rekomenduje nowe płyty na weekend

Stephan Micus „Nomad Songs”, ECM/Universal, CD, 2015
materiały prasowe
Krytyk Marek Dusza poleca oryginalne ujęcie muzyki świata w improwizacjach Stephana Micusa, duet legendarnego kontrabasisty Charliego Hadena z pianistą Gonzalo Rubalcabą i minimalistyczne kompozycje Terry’ego Rileya w mistrzowskich interpretacjach Kronos Quartet

World Music
Stephan Micus „Nomad Songs", ECM/Universal, CD, 2015

„Posłuchaj deszczu", „Muzyka kamieni", „Ciemność i światło", „Pustynne poematy", „Śnieg", to tylko kilka tytułów albumów, jakie nagrał niemiecki multiinstrumentalista Stephan Micus. W swojej dyskografii ma dwadzieścia trzy płyty i z wyjątkiem jednej, wszystkie nagrał sam wykonując partie instrumentalne i wokalne.

Tego klasycznie wykształconego muzyka fascynuje muzyka świata. Zbiera instrumenty ludowe i uczy się na nich grać od mistrzów w krajach, które odwiedza. Nie wykonuje tradycyjnych tematów, te są jedynie inspiracją dla jego kompozycji i improwizacji. Nawet partie wokalne nie mają słów pochodzących z jakiegokolwiek języka. Micus tworzy własny język, własny świat, który jest blisko natury, jak sugerują tytuły jego albumów.

Najnowszy „Nomad Songs" jest 11-częściowa suitą wykonaną na kilkunastu instrumentach, wśród których znalazły się: dwunastostrunowa gitara, ndingo z Botswany (przypomina kalimbę), basowa lutnia genbri z Maroka, flet prosty suling z Bali, egipski flet nay, trzystrunowy rewab z zachodnich Chin, afgańska lutnia rabab, japoński flet bambusowy shakuhachi i irlandzkie flety metalowe. Sam zaprojektował czternastostrunową gitarę, na której może grać jak na sitarze.

Muzyka Stephana Micusa przenosi słuchaczy w świat daleki od zgiełku miasta, skłania do zadumy i refleksji nad tym, co naprawdę jest potrzebne człowiekowi. „Pieśni nomadów" są hołdem dla surowych praw natury, które pozwalają przetrwać tym, którzy je szanują.

Jazz
Charlie Haden/Gonzalo Rubalcaba „Tokyo Adagio", Impulse/Universal, CD, 2015

Mija rok od śmierci wybitnego kontrabasisty Charliego Hadena. W tym czasie ukazały się jego archiwalne nagrania dokonane w duetach: „Last Dance" zarejestrowany w domowym studiu pianisty Keitha Jarretta i „Charlie Haden/Jim Hall" ze słynnym gitarzystą. Teraz trafia na półki koncertowy album „Tokyo Adagio" nagrany w klubie Blue Note w stolicy Japonii w marcu 2005 r. To wybór nastrojowych tematów, jakie Haden i pianista Gonzalo Rubalcaba wykonali w czasie czterech wieczorów.

- Charlie zawsze mówił o sobie, że jest „adagio guy" – wspomina męża Ruth Cameron-Haden. Uwielbiał wolne tempa w klasycznych utworach.

Sam kochał spokojne, balladowe tematy. By przypomnieć romantyczny nastrój dawnych filmów amerykańskich powołał do życia Western Quartet. Z Gonzalo Rubalcabą wiązała go długoletnia współpraca koncertowa i nagraniowa. Spotkał go w Hawanie w 1986 r., a później pomógł kubańskiemu pianiście na początku amerykańskiej kariery, gdy ten wybrał USA na swój nowy dom. Gonzalo stał się dla Charliego i Ruth członkiem rodziny. Byli sobie bliscy duchem i to słychać na nagraniach, które na płytę wybrał jeszcze sam Haden. To także przykład artystycznego porozumienia i inspiracji na niedoścignionym poziomie. Chociaż kontrabas Hadena wydaje się pozostawać w tle fortepianowych improwizacji Rubalcaby, to da się zauważyć, że pianista gra dla swojego przyjaciela i mentora.

- Spędzając z nim wiele czasu uczyłem się nie tylko muzyki, ale także życia – wspomina Rubalcaba. Nasze porozumienie wynikało z miłości do muzyki i troski o siebie nawzajem.

Na płycie znalazło się tylko sześć tematów, ale są ideałem jazzowego duetu. Standard musicalowy „My Love And I" i free-jazzowy klasyk Ornette'a Colemana „When Will The Blues Leave" stały się okazją do swobodnych skojarzeń. Pogodny charakter ma kompozycja Hadena „Sandino". Album zamyka urokliwa ballada Rubalcaby „Transparence". „Tokyo Adagio" będzie ozdobą każdej kolekcji płytowej, nie tylko jazzowej.

Muzyka współczesna
Kronos Quartet „Sunrise of the Planetary Dream Collector", Nonesuch/Warner, CD, 2015

Wytwórnia Nonesuch uczciła osiemdziesiąte urodziny amerykańskiego kompozytora Terry'ego Rileya wydając pięciopłytowy album „One Earth, One People, One Love: Kronos Plays Terry Riley" z nagraniami jego utworów napisanych dla słynnego Kronos Quartet. Album zawiera nagrania z lat 1983 – 2002 wydane na wcześniejszych albumach, a także utwory niepublikowane. Terry Riley i Kronos Quartet współpracują od 35 lat, czyli od trzeciego albumu zespołu. Kwartet zamówił u niego już 27 kompozycji, najwięcej ze wszystkich współczesnych twórców. Tydzień temu muzycy i kompozytor świętowali wspólnie urodziny Rileya koncertami w SFJazz Center w San Francisco.

Album „Sunrise of the Planetary Dream Collector" zawiera wybór sześciu kompozycji z różnych lat. Najciekawsze są te, które łączą brzmienie klasycznego kwartetu smyczkowego z dodatkowymi efektami. W „Cry of a Lady" jest to chór, a w „One Earth, One People, One Love" melorecytacje samego kompozytora, dodatkowe efekty i instrumenty perkusyjne. Album zamyka przejmujące dramatyzmem dzieło „Cadenza on the Night Pain". Dzięki Kronos Quartet muzyka współczesna wydaje się łatwiejsza w odbiorze i atrakcyjna nawet dla przeciętnego słuchacza.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA