fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Kryzys w Boeingu. Pierwszy przewoźnik rezygnuje z MAXów

Bloomberg
Saudyjska linia niskokosztowa, Flydeal odstąpiła od umowy z Boeingiem, w ramach której miała kupić 50 B737 MAX. Zamiast tego zdecydowała się włączyć do swojej floty tyle samo Airbusów 320neo. Wartość kontraktu z Boeingiem wynosiła 5,9 mld dol.

Wcześniej 50 Airbusów zamówiła firma-matka Flydeala, Saudia Arabian Airlines. Zamówienia Flydeala przewidują dostawę 30 maszyn w roku 2021 i skorzystanie z opcji dostaw 20 kolejnych maszyn w późniejszym terminie. — Zastanawialiśmy się nad tym od 10 marca, kiedy spadł samolot Ethiopian Airlines. A kiedy okazało się, że czas, jakiego Boeing potrzebuje do uporania się z problemem zajmuje tak długo, poszukaliśmy innej opcji — wyjaśnił decyzję prezes saudyjskiego przewoźnika, Con Korfiatis.

Czytaj także: Kolejny defekt w MAXach. Regulatorzy działają 

To pierwszy przypadek od katastrofy B737 MAX Ethiopian Airlines, 10 marca, kiedy jakikolwiek przewoźnik rezygnuje z kupna tych maszyn. Wcześniej wątpliwości wyrażali Indonezyjczycy z Garudy, Lion Air oraz wietnamski nisko0sztowy VietJet po tym, jak 29 października spadł do Morza Jawajskiego MAX Lion Air, a prezes Ethiopiana Tewolde Gebremariam powiedział, że trudno będzie przekonać pasażerów, by po marcowej tragedii wsiedli do takiego samego samolotu, jaki spadł pod Addis Abebą. Ale zerwania kontraktu z Boeingiem dotychczas nie było. Chociaż Virgin Ausralia przesunął datę odbioru tych maszyn o dwa lata. „W naszym rozumieniu Flydeal nie zrealizuje w tej chwili swojego zobowiązania do kupna 737 MAX z powodu możliwych terminów dostaw. Życzymy zespołowi Flydeal wszystkiego najlepszego i mamy nadzieję , że w przyszłości będziemy tej linii dostarczać flotę i wspierać jej operacje.”— napisał Boeing w oświadczeniu. Tyle że w tej sytuacji operacyjne wspieranie przez Boeinga jest mało przydatne, ponieważ cała flota Flydeala składa się z Airbusów.“ Umowa Boeinga z Flydeal była podpisana w grudniu 2018 i dla Amerykanów była wielkim wydarzeniem, ponieważ udało im się sprzedać samoloty przewoźnikowi korzystającemu wyłącznie z maszyn konkurencji.

Rzeczywiście dla przewoźników niepewność co do powrotu MAXów jest wielką niedogodnością. W tym maszynach co kilka dni regulatorzy wykrywają coraz to nowe niedoróbki i nadal nie ma terminu powrotu tych maszyn do operacji. Na razie najczęściej podawaną datą jest wrzesień 2019.

Linie, które zdecydowały się utrzymać MAXy w swojej flocie, takie jak np. polskie LOT i Enter Air zmuszone zostały do przebudowania operacji. Z kolei największe arabskie linie Emirates na trasach na których ich niskokosztowy Flydubai operowały 14 MAXami, teraz żeby nie utracić rynku , podstawiają superjumbo Airbus 380.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA