fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekkoatletyka

Halowe mistrzostwa Europy: Polskie gwiazdy pokazały klasę

fot. Paweł Skraba/ mat.pras.
Halowe mistrzostwa Europy potwierdziły, że Polacy są na kontynencie potęgą. Sensacją zakończył się bieg mężczyzn na 800 metrów.

Korespondencja z Torunia

Mistrzem po brawurowym ataku został płotkarz Patryk Dobek, a drugi był Mateusz Borkowski. Bez medalu został najstarszy z polskich finalistów, czyli Adam Kszczot.

Borkowski już dzień wcześniej w półfinale wyprzedził faworytów: Brytyjczyka Jamie Webba oraz Szweda Andreasa Kramera. Sędziowie uznali, że walcząc z tym ostatnim, zagrał nieczysto, i go zdyskwalifikowali. Polak awansował do finału dopiero po skutecznym proteście.

Łuki w hali są ciasne i podczas przepychanek w ruch często idą łokcie. Protesty opóźniły dekoracje obu biegów na 1500 metrów. Trzy razy doszło do sytuacji, w której sędziowie dyskwalifikowali zawodników za faule, a później ich decyzję cofała Komisja Odwoławcza. Zupełnie jakby ci pierwsi trzymali się sztywno przepisów, a drudzy szukali między wierszami ducha sportu.

Zawody odbyły się bez kibiców. Sportowców dopingowali tylko trenerzy i koledzy z reprezentacji, a puste miejsca na trybunach wypełniło 1500 kartonowych awatarów. Kadrowiczów straszyło widmo koronawirusa – choroba wykluczyła ze startu sprinterkę Ewę Swobodę oraz męską sztafetę 4x400 metrów – i obowiązkowe maseczki. – Trudno w nich złapać oddech od razu po biegu – żaliła się Justyna Święty-Ersetic.

Jedna z liderek polskiej reprezentacji pokazała klasę i w finale biegu na 400 metrów zdobyła srebro. Szybsza od niej była tylko Holenderka Femke Bol, której eksperci złoto przyznali już przed startem. 21-latka w półfinale piąty raz w ciągu kilku tygodni pobiła rekord kraju.

Holendrzy przeżyli w Toruniu wielkie dni, bo ich bieganie odmienił Laurent Meuwly. 44-latek najpierw stworzył szwajcarską szkołę sprintu, a teraz buduje mechaniczną pomarańczę. – Mamy świetny zespół, w którym się napędzamy – wyjaśnia Bol w rozmowie z „Rz". – Meuwly wiele zmienił, ale niektórzy zapominają, że wielką pracę wykonuje z nami Bram Peters – dodaje jej koleżanka Lieke Klaver.

Bol to przedstawicielka pokolenia 2000, które przypuściło szturm na dwór królowej sportu. Tej zimy w halach błyszczeli także 18-letnia Włoszka Larissa Iapichino (skok w dal), 19-letnia Ukrainka Jarosława Machuczych (skok wzwyż) oraz 20-letni Norweg Jakob Ingebrigtsen (1500, 3000 metrów).

My też mamy diamenty warte szlifowania. Pia Skrzyszowska (rocznik 2001) nie zdobyła jeszcze medalu, ale podczas półfinału pobiegła na 60 metrów przez płotki tak, jak żadna Polka od 41 lat, czyli od halowego rekordu kraju Zofii Bielczyk (7,88). Kornelia Lesiewicz (2003) przebojem wdarła się zaś do składu kobiecej sztafety 4x400 metrów i niewykluczone, że za kilka miesięcy poleci ze starszymi koleżankami na igrzyska olimpijskie do Tokio.

Sensacją był także występ Pawła Wiesiołka. Polak zdobył brąz w siedmioboju, czyli rywalizacji lekkoatletycznych gladiatorów, która rozgrywa się zazwyczaj na uboczu wielkich imprez. 30-latek przez dwa dni dawał popis wszechstronności, a po kończącym zawody biegu na 1000 metrów złapał się za głowę i oszalał ze szczęścia.

– Czekałem na ten medal od 12 lat, to najlepszy dzień w moim sportowym życiu – nie kryje nasz wieloboista.

Po podium sięgnęli polscy faworyci: tyczkarz Piotr Lisek i kulomiot Michał Haratyk. Joanna Jóźwik pierwszą wielką imprezę od czterech lat ozdobiła srebrem w biegu na 800 metrów, za nią metę minęła Angelika Cichocka.

Mistrzostwa w Toruniu to kolejna impreza, którą polscy lekkoatleci ozdobili sukcesami. Świetna passa trwa od czterech lat – zdobyliśmy w tym czasie ponad 50 medali oraz drużynowe mistrzostwo Europy – ale halowe zawody są jedynie przystankiem na drodze do igrzysk.

Kilka gwiazd zrezygnowało z odwiedzenia Polski, innych wykluczyły urazy, a Rosjan do startu nie dopuściła światowa federacja World Athletics. Polacy w Tokio zderzą się też z amerykańskimi miotaczami oraz biegaczami z Afryki. Dopiero igrzyska zweryfikują, czy doczekaliśmy pokolenia, które można ochrzcić „nowym Wunderteamem".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA