fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Rezydenci uciekają na bezrobocie, żeby dostać wższe pensje

Fotolia.com
Żeby zapewnić sobie wyższą pensję, rezydenci uciekają na bezrobocie. Rozpoczynając pracę od stycznia, mogą liczyć na więcej pieniędzy.

Niektórzy absolwenci medycyny po zdaniu Lekarskiego Egzaminu Państwowego (LEP) w ostatniej, jesiennej sesji przesunęli z grudnia na styczeń początek specjalizacji w ramach rezydentury. Wszystko za sprawą rozporządzenia ministra zdrowia ws. wysokości zasadniczego wynagrodzenia miesięcznego lekarzy i lekarzy dentystów odbywających specjalizację.

Zgodnie z załącznikiem do rozporządzenia lekarz, który rozpocznie specjalizację od 1 lipca 2017 r., dostanie 4770 zł miesięcznie w specjalizacjach deficytowych (m.in. patomorfologia, psychiatria, pediatria) i 3570 zł w pozostałych. Rozpoczęcie specjalizacji w rezydenturze od 1 stycznia 2018 r. gwarantuje o 105 zł miesięcznie więcej – odpowiednio 4875 zł i 3675 zł. 100 zł na miesiąc to 1200 zł w roku. Dlatego rezydenci wolą na ten miesiąc iść na zasiłek i zacząć pracę od stycznia.

Jak podkreśla prof. Barbara Remberk, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, rezydenci mają na rozpoczęcie specjalizacji trzy miesiące od zdania egzaminu, więc nie widzi nic dziwnego w miesięcznej zwłoce. Rozumie też lekarzy, którzy wolą zarabiać więcej.

Zdaniem Michała Bulsy, wiceprzewodniczącego Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (PR OZZL), opóźnienie może wynikać także z problemów z Systemem Monitorowania Kształcenia, przez który urzędy wojewódzkie od tego roku mają wystawiać skierowania do nowej pracy.

– Bez tego lekarze, którzy w jesiennej sesji zdali LEP, tracą prawo do ubezpieczenia zdrowotnego, więc rejestrują się jako bezrobotni. Z naszych informacji wynika, że kłopoty z systemem dotyczą nawet 50 proc. placówek – dodaje Michał Bulsa.

Jego zdaniem 100 zł więcej nie jest aż tak silnym argumentem dla przyszłych lekarzy. Podobnie jak 1200 zł podwyżki przewidzianej w ministerialnym rozporządzeniu dla specjalizacji deficytowych:

– Jeżeli ktoś chciał być ginekologiem, nie zostanie patomorfologiem tylko dlatego, że minister przewidział dla niego 1200 zł więcej – mówi dr Bulsa, który sam specjalizuje się w ginekologii i położnictwie.

A inicjator zeszłorocznego protestu Porozumienia Zawodów Medycznych Damian Patecki, przewodniczący PR OZZL, dodaje, że podwyżka tylko podzieliła środowisko rezydentów, a jako niezgodna z prawem pracy może być przyczyną wielu pozwów. – „Rekordową", jak nazywa ją minister Radziwiłł, podwyżkę w wysokości 1200 zł dostaną tylko rezydenci 20 specjalizacji deficytowych. Pozostali mogą liczyć zaledwie na 400–500 zł więcej. Podwyżki ominą osoby, które specjalizację w ramach rezydentury robią już teraz.

– To całkowicie sprzeczne zarówno z duchem prawa, jak i zasadą zaufania do państwa jako uczciwego regulatora, które zapewnia traktowanie logiczne i zgodne. Mimo że w uzasadnieniu projektu rozporządzenia zawarto obszerne uzasadnienie takiego postępowania, szpitale mogą spodziewać się wielu pozwów w sprawie nierównego traktowania – dodaje związkowiec.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA