Reklama

Rezydenci uciekają na bezrobocie, żeby dostać wższe pensje

Żeby zapewnić sobie wyższą pensję, rezydenci uciekają na bezrobocie. Rozpoczynając pracę od stycznia, mogą liczyć na więcej pieniędzy.

Aktualizacja: 05.12.2017 06:49 Publikacja: 05.12.2017 06:17

Rezydenci uciekają na bezrobocie, żeby dostać wższe pensje

Foto: Fotolia

Niektórzy absolwenci medycyny po zdaniu Lekarskiego Egzaminu Państwowego (LEP) w ostatniej, jesiennej sesji przesunęli z grudnia na styczeń początek specjalizacji w ramach rezydentury. Wszystko za sprawą rozporządzenia ministra zdrowia ws. wysokości zasadniczego wynagrodzenia miesięcznego lekarzy i lekarzy dentystów odbywających specjalizację.

Zgodnie z załącznikiem do rozporządzenia lekarz, który rozpocznie specjalizację od 1 lipca 2017 r., dostanie 4770 zł miesięcznie w specjalizacjach deficytowych (m.in. patomorfologia, psychiatria, pediatria) i 3570 zł w pozostałych. Rozpoczęcie specjalizacji w rezydenturze od 1 stycznia 2018 r. gwarantuje o 105 zł miesięcznie więcej – odpowiednio 4875 zł i 3675 zł. 100 zł na miesiąc to 1200 zł w roku. Dlatego rezydenci wolą na ten miesiąc iść na zasiłek i zacząć pracę od stycznia.

Jak podkreśla prof. Barbara Remberk, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, rezydenci mają na rozpoczęcie specjalizacji trzy miesiące od zdania egzaminu, więc nie widzi nic dziwnego w miesięcznej zwłoce. Rozumie też lekarzy, którzy wolą zarabiać więcej.

Zdaniem Michała Bulsy, wiceprzewodniczącego Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (PR OZZL), opóźnienie może wynikać także z problemów z Systemem Monitorowania Kształcenia, przez który urzędy wojewódzkie od tego roku mają wystawiać skierowania do nowej pracy.

– Bez tego lekarze, którzy w jesiennej sesji zdali LEP, tracą prawo do ubezpieczenia zdrowotnego, więc rejestrują się jako bezrobotni. Z naszych informacji wynika, że kłopoty z systemem dotyczą nawet 50 proc. placówek – dodaje Michał Bulsa.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem 100 zł więcej nie jest aż tak silnym argumentem dla przyszłych lekarzy. Podobnie jak 1200 zł podwyżki przewidzianej w ministerialnym rozporządzeniu dla specjalizacji deficytowych:

– Jeżeli ktoś chciał być ginekologiem, nie zostanie patomorfologiem tylko dlatego, że minister przewidział dla niego 1200 zł więcej – mówi dr Bulsa, który sam specjalizuje się w ginekologii i położnictwie.

A inicjator zeszłorocznego protestu Porozumienia Zawodów Medycznych Damian Patecki, przewodniczący PR OZZL, dodaje, że podwyżka tylko podzieliła środowisko rezydentów, a jako niezgodna z prawem pracy może być przyczyną wielu pozwów. – „Rekordową", jak nazywa ją minister Radziwiłł, podwyżkę w wysokości 1200 zł dostaną tylko rezydenci 20 specjalizacji deficytowych. Pozostali mogą liczyć zaledwie na 400–500 zł więcej. Podwyżki ominą osoby, które specjalizację w ramach rezydentury robią już teraz.

– To całkowicie sprzeczne zarówno z duchem prawa, jak i zasadą zaufania do państwa jako uczciwego regulatora, które zapewnia traktowanie logiczne i zgodne. Mimo że w uzasadnieniu projektu rozporządzenia zawarto obszerne uzasadnienie takiego postępowania, szpitale mogą spodziewać się wielu pozwów w sprawie nierównego traktowania – dodaje związkowiec.

Nieruchomości
Ceny transakcyjne nieruchomości już jawne. Rejestr otwarty dla wszystkich
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Prawo drogowe
Sąd: odstawienie prawej nogi to błąd eliminujący kierowcę
Praca, Emerytury i renty
1978,49 zł renty z ZUS od 1 marca. Te choroby uprawniają do świadczenia
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama