fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Znikające oddziały w szpitalach w całej Polsce. Brakuje pieniędzy i lekarzy

Adobe Stock
Codziennie w Polsce działalność zawiesza jeden oddział. Najczęściej internistyczny lub pediatryczny.

W poniedziałek przyjmowanie pacjentek wznowiła zamknięta 1 października porodówka szpitala w Zakopanem, skąd zwolnili się wszyscy lekarze. Dyżury zostały zabezpieczone tylko na trzy doby, a pracownicy podejrzewają, że oddział będzie działać tylko do wyborów. Potem rodzące będą odsyłane np. do Nowego Targu.

W połowie września oddział pediatryczny zawiesił szpital w Głubczycach w Opolskiem, a w październiku – w Barlinku w Zachodniopomorskiem. Od sierpnia nie działa m.in. chirurgia dziecięca w Cieszynie i neurologia we Wrześni, a widmo zawieszenia pediatrii wisi nad szpitalem w Ostródzie. Tylko od czerwca do września Porozumienie Rezydentów OZZL naliczyło 18 zamkniętych oddziałów. Resort mówi o około 30 oddziałach zamkniętych lub przekształconych w ciągu ostatnich 12 miesięcy. A NFZ dementuje doniesienia TOK FM, że w ciągu ostatnich 20 miesięcy zlikwidowano 357 oddziałów, a 308 zawiesiło działalność.

– Te liczby są bliskie prawdy – twierdzi jednak Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. – Codziennie w polskich szpitalach ze względu na brak personelu zawieszany jest oddział. Na miesiąc, czasem na trzy.

Dlaczego tak się dzieje? – Brakuje pieniędzy i lekarzy, którzy stres na dyżurach i pracujące weekendy zamieniają na pracę w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ), gdzie dzięki zmianom ministra Radziwiłła warunki są coraz lepsze – mówi Janusz Boniecki, dyrektor szpitala w Ostródzie i wiceprezes Polskiej Federacji Szpitali.

A Krzysztof Hałabuz z Porozumienia Rezydentów tłumaczy, że lekarze odchodzą także do innych szpitali, w których oferuje im się większe stawki.

– I tak będzie nadal, dopóki rząd nie zdecyduje się doinwestować służby zdrowia i podnieść pensji lekarzy. Póki nie stworzy im się konkurencyjnych warunków, wciąż będą odchodzić do POZ, zmieniać pracę i wyjeżdżać za granicę – ostrzega Krzysztof Hałabuz, który przypomina postulat PR OZZL, by pensję specjalisty ustawowo podnieść do trzech, a lekarza bez specjalizacji do dwóch średnich krajowych.

Ostrożniej do dosypywania pieniędzy podchodzą politycy. Zdaniem prof. Tomasza Grodzkiego z PO zastrzyk gotówki powinien iść w parze ze zmianami w organizacji – wzmocnieniem lecznictwa specjalistycznego. PSL jest za stosowaniem się do map potrzeb zdrowotnych i ograniczeniem liczby łóżek tam, gdzie nie są wykorzystywane. Lewica chce zwiększenia nakładów i wykształcenia w ciągu sześciu lat 50 tys. lekarzy więcej. PiS, prócz zwiększania liczby medyków, chce ułatwić zatrudnianie lekarzy m.in. z Ukrainy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA