fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Rosja: kosmos coraz dalej

Kosmiczna potęga Rosji to już tylko wspomnienie
123RF
Kreml przelicza pieniądze i wstrzymuje loty załogowe oraz kolonizację i eksploatację Księżyca.

Z państwowego rosyjskiego programu kosmicznego do 2025 roku zaczęto wykreślać kolejne pozycje. Zniknęły z niego wszystkie załogowe loty na Księżyc i planowana wcześniej budowa bazy.

Na pierwszy ogień poszły: „stworzenie księżycowej stacji orbitalnej", „stworzenie bazy księżycowej", „stworzenie skafandra księżycowego" i „stworzenie systemu robototechnicznego zabezpieczenia księżycowej bazy". W ten sposób władze chcą zaoszczędzić ponad 1,2 mld dolarów w kosmicznym budżecie, nadszarpniętym zachodnimi sankcjami, ale przede wszystkim budową nowego kosmodromu Wostocznyj na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Wydatki przekroczyły tam dwukrotnie planowany budżet.

Mimo to nie przerwano prac nad budową rakiety, która w przyszłości ma służyć właśnie do lotów na Księżyc. Jednak rosyjski pojazd kosmiczny obleci satelitę Ziemi dopiero w roku 2025, a cztery lata później pierwszy rosyjski kosmonauta powinien na nim stanąć – równo 40 lat po Amerykanach. Na razie jednak są to jedynie mgliste zapowiedzi, obecnie obowiązujący program kosmiczny kończy się na 2025 r.

Kolonizacja satelity

W kwietniu 2014 roku rosyjski wicepremier Dmitrij Rogozin odpowiedzialny m.in. za przemysł kosmiczny zapowiadał, że – w przeciwieństwie do USA – Rosja nie ograniczy się do pojedynczych wypadów na Księżyc i stworzy tam stałą bazę. To właśnie zostało zapisane w państwowym programie kosmicznym. „Kolonizacja Księżyca jest naszym strategicznym celem" – zapowiadał.

W latach 2028–2030 planowano tam kolejne lądowania czteroosobowych załóg, a do połowy stulecia – zbudowanie stałej bazy w okolicach południowego bieguna Księżyca.

Wśród moskiewskich ekspertów przemysłu kosmicznego, ale też gospodarczych, istnieje silne przekonanie, że na ziemskim satelicie znajdują się zasoby energetyczne, które można będzie wkrótce eksploatować. Chodzi o występujący na Ziemi w śladowych ilościach hel-3, który podobno na Księżycu znajduje się w złożach umożliwiających wydobycie na skalę przemysłową.

Temu celowi miała służyć zarówno rosyjska stała baza, jak i stacja kosmiczna na księżycowej orbicie (jako stacja przeładunkowa surowca przewożonego na Ziemię).

Jeszcze latem 2014 roku Rogozin twierdził, że po roku 2020 Rosja nie będzie już zainteresowana wykorzystaniem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, a swoje pieniądze wykorzysta „na bardziej perspektywiczne kosmiczne projekty".

Powszechnie przyjęto to jako zapowiedź budowy własnej, rosyjskiej stacji orbitalnej. Z modułów „OKA-T" miała ona powstać już w 2019 roku, do 2024 r. miały na niej być testowane „moduły energetyczne" (czyli urządzenia do produkcji energii) przyszłej stacji księżycowej.

Wkład własny

Ale pogarszająca się międzynarodowa sytuacja Rosji w związku z wojną na Ukrainie i zachodnie sankcje zmusiły Moskwę do rezygnacji po kolei ze wszystkich ambitnych przedsięwzięć kosmicznych. Spadający kurs rubla sprawił, że realna wartość pieniędzy na podbój kosmosu zmniejszyła się o dwie trzecie.

Próba zastąpienia zachodnich technologii kosmicznych wyrobami własnymi zakończyła się fiaskiem po kilku awariach i katastrofach. Rosyjscy eksperci podliczyli, że obecnie ich przemysł kosmiczny używa ok. 30 proc. rodzimych komponentów do produkcji rakiet i satelitów, są one jednak odpowiedzialne za ok. 95 proc. awarii.

W tej sytuacji Kreml postanowił zrezygnować z najdroższej części swego programu kosmicznego, czyli lotów załogowych. Ale jednocześnie potwierdził, że „loty zautomatyzowane" będą kontynuowane. W ciągu najbliższych pięciu lat Rosja wyśle – wspólnie z Europejską Agencją Kosmiczną – sondę na Księżyc.

Przystąpiono też do reformowania instytucji realizujących program kosmiczny. Prezydent Putin nakazał likwidację symbolu rosyjskiego podboju kosmosu, istniejącej od 1992 roku Federalnej Agencji Roskosmos. Zamiast niej już w przyszłym roku powstanie Państwowe Przedsiębiorstwo Roskosmos różniące się od poprzedniczki statusem prawnym: organy państwowe mają wbrew pozorom mniejsze uprawnienia wobec przedsiębiorstw państwowych.

Poza tym państwo rosyjskie nie odpowiada materialnie za „przedsiębiorstwo", co jest bardzo ważne ze względu na liczbę awarii rosyjskich rakiet i utraconych zagranicznych satelitów.

W 2015 roku firmy ubezpieczeniowe podniosły o 50 proc. stawki na ubezpieczenia ładunków wynoszonych na orbitę rosyjskimi rakietami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA