fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Prześwietlanie fundacji „Nie lękajcie się". Trwa audyt

Fundacja "Nie lękajcie się" jest autorem "mapy kościelnej pedofilii w Polsce"
Materiały prasowe
Do końca lipca będą znane wyniki audytu w Fundacji „Nie lękajcie się" zleconego po nadużyciach jej byłego szefa Marka Lisińskiego.

Prowadzona przez niezależnego księgowego analiza ma ustalić, czy w finansach fundacji w czasie, kiedy kierował nią Lisiński, działo się coś niezgodnego z prawem – np. czy miały miejsce nieuzasadnione wypłaty pieniędzy. Prześwietlanie ksiąg rachunkowych to pokłosie szokujących informacji o tym, że Lisiński miał wyłudzić znaczną sumę od jednej z podopiecznych fundacji (co ujawniła w maju „Gazeta Wyborcza").

– Audyt obejmuje głównie obecny oraz ubiegły rok. W tym okresie, zwłaszcza po emisji filmu „Kler", fundacja odnotowała wpłaty. Wcześniej były one znikome – mówi nam Anna Frankowska z „Nie lękajcie się".

Marek Lisiński do niedawna był twarzą walki z pedofilią w Kościele. Przestał, gdy 26-letnia obecnie Katarzyna, ofiara księdza pedofila (Romana B.), wyznała, że Lisiński wyłudził od niej 30 tys. zł pod pretekstem rzekomej choroby i potrzeby operacji. Jak pisała gazeta, Lisiński zwrócił się o pożyczkę jesienią ubiegłego roku, tuż po tym jak kobieta otrzymała milion złotych zadośćuczynienia z Towarzystwa Chrystusowego (przyznał je sąd). Lisiński pisał, że ma raka trzustki i szansę na nowatorską, ale drogą operację. Miał pojechać do Katarzyny, a ta dała mu do ręki 20 tys. zł jako pożyczkę, a 10 tys. w prezencie. Prosił o dyskrecję.

Sprawa wywołała burzę. Lisiński w końcu maja podał się do dymisji, a fundacja zleciła audyt kontroli wydatków i zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniu wyłudzenia pieniędzy od Katarzyny.

– Zostało wszczęte postępowanie sprawdzające. Jest jedna osoba pokrzywdzona – mówi nam Joanna Biranowska-Sochalska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, gdzie trafiło doniesienie.

Co odkryje audyt? – W dokumentach wszystko może się zgadzać, Lisiński po „pożyczkę" udał się do podopiecznej fundacji, osoby prywatnej. Czy tknął środki fundacji, zobaczymy – słyszymy.

Fundacja zasłynęła przygotowaniem internetowej kościelnej mapy pedofilii. O organizacji stało się głośno, gdy swój raport dotyczący skali zjawiska jej przedstawiciele wręczyli papieżowi Franciszkowi podczas szczytu w Watykanie. Media obiegło zdjęcie, na którym papież pochyla się i całuje w rękę Lisińskiego. W diecezjach kościelne władze twierdziły, że raport jest nierzetelny.

Dzisiaj na, wydawałoby się, nieskazitelnej sylwetce Lisińskiego – bojownika o prawa ofiar duchownych – jest więcej rys. Są wątpliwości, czy naprawdę był molestowany, czy też twierdził tak, by wyciągnąć pieniądze, a badający sprawę biskup mu uwierzył (zapadł wyrok kościelny uznający winę księdza). Na niekorzyść Lisińskiego przemawia też fakt, że żądał pieniędzy od Tomasza Sekielskiego za udział w jego filmie.

Skandal wokół byłego prezesa mocno nadwerężył wizerunek fundacji i podważył jej wiarygodność. Zaangażowane w jej działalność osoby – posłanka Joanna Scheuring-Wielgus i warszawska radna Agata Diduszko-Zyglewska – twierdzą, że kiedy dowiedziały się o nadużyciach Lisińskiego, reakcja była natychmiastowa.

– Zabezpieczyliśmy konta fundacji, przejęliśmy hasła do e-maili, Marek został odsunięty od spraw fundacji. Dziś nie mamy z nim kontaktu – mówi nam Agata Diduszko-Zyglewska i twierdzi, że do fundacji zgłaszają się kolejne osoby, które twierdzą, że są poszkodowane przez księży.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA