fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Nie dostanie odszkodowania, choć promował napój z koką, której nie było w składzie - wyrok SN

Adobe Stock
Utracone korzyści z powodu działań władzy muszą być ściśle z nimi związane, by przedsiębiorca dostał odszkodowanie.

Tylko takie bezpośrednie szkody mogą być rekompensowane. To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego.

Utracone korzyści

Zasadą prawa cywilnego jest, że naprawienie szkody obejmuje nie tylko straty, które poszkodowany poniósł np. na remont auta, ale i korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono (art. 361 kodeksu cywilnego), będące normalnym następstwem działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła. W tym przypadku błędów władzy sanitarnej.

Tomasz S., drobny przedsiębiorca, pozwał Powiatowy Inspektorat Sanitarny w Poznaniu, domagając się 738 tys. zł odszkodowania za to, że z powodu jego interwencji (pewnie na skutek doniesienia) zakazał mu sprzedaży importowanego napoju orzeźwiającego, na którego etykietach było napisane, że zawiera ekstrakt z liści koki – jak wiadomo, narkotyku zakazanego prawnie. I nie czekając na uprawomocnienie, nadał swej decyzji rygor natychmiastowej wykonalności ze względu na zagrożenie życia i zdrowia konsumentów.

Po zbadaniu okazało się, że był to zwykły napój chłodzący, nikomu niezagrażający, i po miesiącu sanepid uchylił ów rygor, ale spór administracyjny trwał jeszcze ponad dwa lata. Tomasz S. od razu zawiesił działalność, a zakwestionowaną partię towaru przekazał do utylizacji, choć decyzja tego nie nakazywała.

W pozwie domagał się wyrównania korzyści, jakie by uzyskał, prowadząc sprzedaż tych napojów przez trzy lata, bo na taki czas miał zakontraktowane dostawy z Hiszpanii. A zawinienie sanepidu polegać miało na błędnym zakazie, a następnie opieszałości postępowania administracyjnego.

Wydumane roszczenie

Sąd Okręgowy oddalił jego żądanie, wskazując, że spór administracyjny sprowadzał się do wprowadzającego w błąd oznaczenia napoju na puszkach, a organy sanitarne musiały zareagować.

Poznański Sąd Apelacyjny z kolei tylko w niewielkiej części uwzględnił jego żądania, zasądzając mu 36 tys. zł. SA wskazał, że źródłem szkody jest tylko pierwsza decyzja sanepidu, a dokładniej, nadanie jej rygoru natychmiastowej wykonalności. Niewątpliwie została zbyt pośpiesznie wydana, ale opóźnienie w jej naprawie wynosiło zaledwie 11 dni. Zasądził zatem odszkodowanie tylko za miesięczną stratę powoda.

Tomasz S. dalej walczył, a jego pełnomocnik mec. Paweł Gazda wskazywał przed Sądem Najwyższym, że model biznesowy powoda polegał na tym, że za pieniądze ze sprzedaży danej partii napoju kupował następną. W tej sytuacji interwencja sanepidu przerwała mu ten biznes.

Pobożne życzenie

Nie przekonał Sądu Najwyższego, który przychylił się raczej do argumentacji Marty Kęckiej -Iwan, radcy Prokuratorii Generalnej RP, która mówiła, że przedłużanie się postępowania administracyjnego wynikało z tego, że Tomasz T. czekał na decyzję korzystną dla siebie. Chciał, by NSA stwierdził, że oznaczenie napoju było nieprawidłowe.

– Roszczenie powoda w zasadzie można nazwać pobożnym życzeniem. Przecież przez następne trzy lata od cofnięcia zakazu sanepidu wiele mogło się zdarzyć – powiedziała w uzasadnieniu sędzia SN Anna Kozłowska. – SA trafnie wskazał, że źródłem szkody mogła być tylko pierwsza decyzja, którą szybko uchylono. Powód nie musiał zawieszać działalności, więc nie można jej skutkami obciążać Skarbu Państwa. Utracone korzyści muszą być w adekwatnym związku przyczynowym z wadliwymi działaniem w tym wypadku sanepidu.

Wyrok SN jest ostateczny.

Sygnatura akt: II CSK 62/19

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

prof. Maciej Gutowski, adwokat

Problem dotyczy odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej według art. 417 kodeksu cywilnego. Źródłem tej odpowiedzialności miała być merytorycznie niesłuszna decyzja organu sanepidu, opatrzona rygorem natychmiastowej wykonalności z uwagi na adnotację na napoju informującą o zawartości ekstraktu z liści koki. Moim zdaniem ewentualną bezprawność należy oceniać z chwili wydania decyzji, nie zaś późniejszego badania, które wykazało brak substancji narkotycznych w napoju. Natychmiast wykonalnej decyzji uzasadnionej potrzebą ochrony życia i zdrowia ludzkiego w mojej ocenie trudno przypisać cechę bezprawności. Wyrok sądu oddalający powództwo wydaje się zasadny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA