fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Trybunał: Volkswagen może odpowiadać także przed polskim sądem za szkody z dieselgate

Volkswagen, niemiecki producent pojazdów, który nielegalnie wyposażył je w oprogramowanie manipulujące wskaźnikami emisji spalin, może zostać pozwany przed sądami państw UE, w których były sprzedawane jego auta - orzekł dziś unijny Trybunał Sprawiedliwości.

Sprawa jest ważna dla Polaków, którzy kupowali volkswageny, choć stanęła na wokandzie w Luksemburgu za sprawą austriackiego stowarzyszenia ochrony konsumentów. 

Verein für Konsumenteninformation (VKI) wytoczyło przed sądem w Austrii powództwo przeciwko niemieckiemu koncernowi o rekompensatę za  szkody, jakie austriaccy nabywcy golfów, passatów, tiguanów itd. ponieśli w związku  z zainstalowaniem w tych pojazdach zakazanego oprogramowania fałszującego wyniki pomiarów emisji tlenków azotu. Stowarzyszenie żąda zasądzenia od Volkswagena odszkodowania w wysokości 3 mln 611 tys. 806 euro oraz kwot dodatkowych, a także stwierdzenia, że Volkswagen ponosi odpowiedzialność za przyszłe szkody, które nie są jeszcze oznaczone co do kwoty.

O tym, że nowe lub używane pojazdy Volkswagena wyposażone w silnik typu EA 189 mają oprogramowanie manipulujące danymi o emisji spalin nabywcy na całym świecie dowiedzieli się  18 września 2015 r.  574 konsumentów z Austrii scedowało swoje roszczenia z tytułu szkody na VKI.

Czytaj też:

Pozew zbiorowy przeciwko Volkswagenowi w Niemczech - dołączyło ponad 1 tys. Polaków

Pierwszy pozew na VW w Europie

Przed sądem krajowym stowarzyszenie zarzuciło, że  silniki są wyposażone w „urządzenia ograniczające skuteczność działania", niezgodne z prawem w świetle rozporządzenia nr 715/2007 w sprawie homologacji typu pojazdów silnikowych w odniesieniu do emisji zanieczyszczeń pochodzących z lekkich pojazdów pasażerskich i użytkowych (Euro 5i Euro 6). Zainstalowany program komputerowy pozwala  na wyświetlenie na etapie testu i pomiaru poziomu spalin nieprzekraczającego przepisanych wartości granicznych, podczas gdy w warunkach użytkowania pojazdów na drodze, faktyczne emisje spalin przekraczają wielokrotnie przepisane wartości graniczne. VKI twierdzi, że jedynie dzięki temu manipulującemu danymi programowi komputerowemu Volkswagen mógł uzyskać dla pojazdów wyposażonych w silniki typu EA 189 homologację przewidzianą w prawie Unii.

- Gdyby właściciele pojazdów wiedzieli  o takich manipulacjach, to albo w ogóle nie nabyliby tych pojazdów, albo nabyliby je za cenę obniżoną o co najmniej 30 proc. Ich wartość rynkowa, a zatem ich cena zakupu, powinna być bowiem znacznie niższa od ceny, która została rzeczywiście zapłacona. Różnica ta stanowi szkodę, która  powinna zostać naprawiona - twierdzi VKI.

Volkswagen, którego siedziba mieści się w niemieckim Wolfsburgu, kwestionuje przede wszystkim  jurysdykcję międzynarodową sądów austriackich w tej sprawie. Uważa, że pozwy konsumentów powinny być rozpatrywane przed niemieckim sądem.

W tej sytuacji sąd w austriackim Klagenfurcie wystąpił do Trybunału o dokonanie wykładni unijnego rozporządzenia nr 1215/2012 w sprawie jurysdykcji. Zgodnie z jego przepisami jurysdykcję mają, co do zasady, sądy państwa członkowskiego miejsca zamieszkania pozwanego. Jednak w sprawach dotyczących czynu niedozwolonego lub czynu podobnego do czynu niedozwolonego rozporządzenie  przyznaje jurysdykcję sądom miejsca, w którym szkoda się urzeczywistniła, a także  sądom miejsca wystąpienia zdarzenia powodującego powstanie tej szkody. W konsekwencji pozew może trafić do jednego z tych dwóch sądów, wedle wyboru powoda. W sprawie VKI  miejsce wystąpienia zdarzenia powodującego powstanie szkody znajduje się w Niemczech, gdzie pojazdy samochodowe zostały wyposażone w oprogramowanie manipulujące danymi dotyczącymi emisji spalin. Także miejsce zamieszkania pozwanego wskazuje na jurysdykcję sądów niemieckich.

Sąd w Klagenfurcie zapytał TSUE, czy fakt zakupu pojazdów od sprzedawców samochodów mających siedzibę w Austrii i dostawa tych pojazdów w Austrii oznacza, że szkoda urzeczywistniała się w Austrii, co uzasadniałoby jurysdykcję sądów austriackich.

W dzisiejszym wyroku Trybunał odpowiedział, że jeśli w danym państwie członkowskim (Niemcy) pojazdy zostały niezgodnie z prawem wyposażone przez ich producenta w oprogramowanie manipulujące danymi dotyczącymi emisji spalin, a następnie zostały nabyte od osoby trzeciej w innym państwie członkowskim (w tym przypadku w Austrii), miejsce urzeczywistnienia się szkody znajduje się w tym drugim państwie członkowskim, czyli w Austrii.

- Szkoda ponoszona przez nabywcę urzeczywistnia się bowiem w państwie członkowskim, w którym nabywa on pojazd za cenę przewyższającą jego rzeczywistą wartość - stwierdził TSUE.

Trybunał zauważył przy okazji, że producent samochodów, który dokonuje niezgodnych z prawem manipulacji w wyposażeniu aut sprzedawanych w innych państwach członkowskich, może i powinien  racjonalnie przewidzieć, że zostanie pozwany przed sądami tych państw.

Sprawa C-343/19

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA