fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Na garażach można nieźle zarobić

?Na nowo powstających osiedlach jest duże zapotrzebowanie na miejsca parkingowe
materiały
Wystarczy mieć 20–35 tys. zł, by kupić zadaszone pomieszczenie parkingowe.
Nieruchomości oferują inwestorom wiele możliwości. Mieszkania, apartamenty, ziemia, lokale usługowe, pomieszczenia biurowe – to wszystko kusi obietnicami sporych zysków. Żeby jednak zadebiutować na tych rynkach, trzeba mieć dosyć gruby portfel. Ale i mniej zamożni mogą na nieruchomościach zarabiać.
Tomasz Błeszyński, doradca na rynku nieruchomości, początkującym inwestorom poleca garaże. – To bardzo dobry pomysł – podkreśla. – Wystarczy mieć 20–35 tys. zł, by kupić zadaszone pomieszczenie parkingowe. Tyle kosztują wolno stojące garaże w Łodzi. Powstają nawet na nowych osiedlach. Oczywiście, trzeba sprawdzić, czy nieruchomość jest dobrze utrzymana, czy na przykład nie przecieka dach. W porównaniu z zakupem mieszkania na wynajem taka inwestycja jest bardzo prosta i w zasadzie bezobsługowa.
Próg wejścia nie jest specjalnie wysoki. – Nie trzeba się też martwić o znalezienie lokatora. To właściciele samochodów martwią się o to, gdzie je zaparkują – mówi doradca. – Ogłoszeń poszukujących stanowisk postojowych przybywa. Za wynajem garażu można dostać miesięcznie 150–200 zł.

W hali i na zewnątrz

Tomasz Błeszyński wspomina klienta, który chciał zainwestować na rynku nieruchomości stosunkowo niewielkie pieniądze. – Zastanawiał się nad działką. Budżet, jaki miał, nie pozwalał jednak na kupno ziemi w dobrym miejscu. A kupienie na siłę skrawka pola, na którym nie wiadomo, co można będzie wybudować, nie jest dobrym rozwiązaniem – przestrzega. – Lepiej kupić garaż. Można nawet zastanowić się nad zakupem kilku stanowisk zamiast jednego mieszkania. Na takiej inwestycji na pewno się nie straci.
Na miejsca postojowe pod budynkami zwraca z kolei uwagę Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. – Pod pewnymi warunkami to jak najbardziej dochodowa inwestycja o średnim stopniu ryzyka, dająca szanse na nieco większą stopę zwrotu niż wynajem mieszkania – twierdzi. Inwestor musi znaleźć atrakcyjnie wycenione miejsca postojowe w równie atrakcyjnej lokalizacji, gdzie popyt przewyższa podaż. Trzeba więc wybierać miejsca, gdzie bardzo trudno jest zaparkować samochód. – Im bardziej ograniczona liczba miejsc postojowych – zarówno naziemnych, jak i w garażach pod budynkami, tym dla inwestora lepiej – mówi ekspert. – Najgorsze są osiedla daleko od centrum, gdzie bez problemu, o dowolnej porze można zaparkować samochód gdzieś na drogach osiedlowych lub ogólnodostępnych parkingach. W takim przypadku nawet bardzo atrakcyjna cena nie jest wystarczającym argumentem, by zainwestować w miejsce postojowe. Stanowisko może na siebie nie zarobić.
Jędrzyński zwraca uwagę, że miejsca postojowe (a dokładniej udziały we własności wspólnej powierzchni garażowej pod budynkiem) raczej nie są dostępne dla inwestorów z zewnątrz, czyli osób, które nie kupiły mieszkania na osiedlu.

Jeden procent

– Nawet jeśli deweloper nie sprzeda wszystkich stanowisk, co zdarza się niezwykle rzadko, to te miejsca zacznie sam wynajmować – mówi ekspert. Trudno będzie więc kupić hurtem na przykład dziesięć miejsc parkingowych. Takich nieruchomości trzeba szukać na rynku wtórnym. Sprzedający często proponują jednak ceny nieadekwatne do wartości rynkowej nieruchomości.
Za miejsce postojowe pod budynkiem trzeba zapłacić od kilkunastu tysięcy złotych do nawet 60 tys. zł w najlepszych warszawskich apartamentowcach. – Miesięczny czynsz za takie miejsce to ok. 1 proc. jego wartości rynkowej – mówi analityk RynkuPierwotnego.pl. – Za stanowisko warte 25 tys. zł będzie to ok. 250 zł. Im jednak wyższa cena, tym trudniej uzyskać ten 1 proc. Wynajmujący ponosi oczywiście koszty własne: czynsz administracyjny rzędu kilkudziesięciu złotych miesięcznie, podatek od nieruchomości i podatek dochodowy (ryczałt albo według skali). Czysty zysk wyniesie od 150 do 180 zł miesięcznie. Czasem też po rezygnacji jednego najemcy nie zawsze natychmiast znajdziemy kolejnego. Rentowność netto takiej inwestycji w popularnej lokalizacji wyniesie od 6 do 7,2 proc. (zakładając jednak nieprzerwaną ciągłość wynajmu), a okres zwrotu to 14–17 lat.
Sławomir Gąsiorek, dyrektor agencji Nordhaus w Warszawie, podkreśla, że na nowo powstających osiedlach jest duże zapotrzebowanie na miejsca parkingowe, a deweloperzy często wprowadzają ograniczenia w sprzedaży stanowisk. – Oczywiście, da się na tym rynku zarobić – potwierdza. – Wszystko zależy od tego, gdzie kupimy miejsce parkingowe. Najbardziej pożądane są rewitalizowane kamienice o podwyższonym standardzie lub apartamentowce premium w centrach miast. Warto też inwestować w parkingi przy lotniskach. Taki biznes potrafi bardzo szybko się zwrócić – zauważa.
Lepiej kupić jedno mieszkanie czy kilka stanowisk postojowych? Według Sławomira Gąsiorka wszystko zależy od adresu. – I mowa tu nie o mieście, ale o osiedlu – podkreśla. – Na jednym z osiedli na warszawskiej Woli deweloper sprzedawał miejsca parkingowe po 25 tys. zł – podaje przykład. – Stawka najmu stanowiska to 300 zł. Po odjęciu kosztów zostaje nam jakieś 150 zł. Czy taka inwestycja jest opłacalna? Wyłącznie wtedy, gdy w perspektywie czasu uda się nam sprzedać takie miejsce parkingowe z zyskiem – mówi. I podkreśla, że Polska jest nadal krajem rozwijającym się i samochodów będzie przybywać. – W Monako lub Japonii nie ma możliwości zakupu samochodu w salonie samochodowym bez posiadania własnego miejsca parkingowego – zauważa. ©?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA