fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Populiści uwodzą Brytyjczyków

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Napięcie utrzyma się przez najbliższych 11 tygodni, aż do samego referendum 23 czerwca.

Do końca nie będziemy wiedzieli, czy Wielka Brytania pozostanie z nami w Unii Europejskiej, czy też rozpocznie się niezwykle niebezpieczny proces demontażu Wspólnoty.

Dziś bardzo trudno ocenić, jak duży wpływ na wynik głosowania będzie miało ujawnienie, że w latach kryzysu, gdy wszyscy zaciskali pasa, David Cameron korzystał z panamskich funduszy swojego ojca i unikał w ten sposób płacenia podatków.

Premier jest pokerzystą i już dwukrotnie wychodził obronną ręką z podobnej opresji. W 2014 r. ostatecznie wygrał referendum w sprawie pozostania Szkocji w Wielkiej Brytanii, a rok później raz jeszcze poprowadził torysów do zwycięstwa mimo surowych reform rynkowych przeprowadzonych w ciągu poprzednich pięciu lat. Jest więc zupełnie możliwe, że uda mu się po raz trzeci.

Ale już sam przebieg kampanii przed referendum musi w najwyższym stopniu niepokoić. Stawka w tej grze jest przecież niezwykle wysoka. Wyjście Wielkiej Brytanii radykalnie osłabiłoby Unię, pozbawiło ją liberalnego ducha, ambicji wojskowych, znacznej części wpływów cywilizacyjnych i pozycji czołowego ośrodka finansowego świata.

Nie jest też wykluczone, że Brexit rozpocząłby reakcję łańcuchową, zachęcając Duńczyków lub Szwedów do pójścia śladami Brytyjczyków. Gwałtownie wzrosłaby pokusa dla Niemiec i Francji powrotu do idei budowy „małej Unii", zintegrowanej politycznie struktury, w której nie byłoby miejsca dla Polski.

Wyjście z Unii zapewne oznaczałoby także rozpad samego Zjednoczonego Królestwa, bo euroentuzjastyczni Szkoci nie chcieliby już dłużej dzielić wspólnego państwa z eurosceptycznymi Anglikami. Pozostałby malutki kraj wokół Londynu.

Wszystko to są fundamentalne zagrożenia, problemy zupełnie innej miary niż panamski skandal Camerona czy ryzyko zalewu uchodźców, które w przypadku Wielkiej Brytanii do tej pory się zresztą nie ziściło. Ale żyjemy w czasach rosnącego populizmu, gdy dla wielu polityków każdy sposób na zastraszenie wyborców i zdobycie władzy jest dobry. Kiedyś Wielka Brytania z tego amoku się przebudzi. Ale oby nie za późno, gdy będzie już poza Unią. Bo wtedy szkody będą nieodwracalne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA