fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Jerzy Haszczyński: Nowy Bliski Wschód, nowy świat

AFP
W regionie, w którym konflikty są tak silne, że państwa nie uznają istnienia innych, bojkotują się, atakują i izolują, takiego wydarzenia nie było od przeszło ćwierćwiecza.

Dwa kraje arabskie - Zjednoczone Emiraty i Bahrajn - zawarły dzisiaj porozumienie pokojowe z Izraelem. Wynegocjowali to Amerykanie. Izrael nie jest już tabu dla monarchii znad Zatoki Perskiej. Także dla tej najważniejszej, Arabii Saudyjskiej, choć ona jeszcze oficjalnie nie ogłosiła normalizacji z Izraelem, jeszcze się przygląda i nasłuchuje reakcji arabskiej ulicy, ale Bahrajn jest na tyle od niej politycznie zależny, że można powiedzieć, że to i saudyjska decyzja.

Możni znad Zatoki stają się teraz arabskimi trendsetterami, będą mieli następców - i na Bliskim Wschodzie, i w Afryce (chętny jest tam zwłaszcza biedny Sudan).

W ten sposób tworzy się nowy podział w świecie muzułmańskim, szczególnie tym w pobliżu Europy. Sojusz Izraela i monarchii sunnickich jest skierowany przeciw szyitom pod wodzą Iranu. Nie podoba się on także sunnickiej, ale nie arabskiej Turcji. Co może stanowić problem dla całego Zachodu - Turcja jest przecież sojusznikiem USA i wielu państw europejskich jako kluczowy członek NATO. Ale nie musi - rywalizacja Turcji i państw Półwyspu Arabskiego nie wymaga jednoznacznego opowiedzenia się po jednej ze stron.

W ten sposób także kwestia palestyńska po długich dekadach przestaje dominować w stosunkach Zachodu ze światem arabskim. Palestyńczycy są oburzeni, czują się zdradzeni przez hojnych sojuszników znad Zatoki. Emiratczycy, zachwyceni możliwościami współpracy z Izraelczykami, tłumaczą im, że kiedyś i oni na tym skorzystają, choć jeszcze nie sposób sobie wyobrazić szczegółów. Na razie - wstrzymane zostało zagrożenie aneksji przez Izrael Zachodniego Brzegu Jordanu, a ona pogrzebałaby plan powstania państwa palestyńskiego.

Trzeba pamiętać, że Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty to nie są wzory demokracji i wolności. Czy Saudyjczycy nie będą cięli na kawałki swoich dysydentów, gdy i oni w końcu dogadają się z Izraelczykami? Pytanie jest uzasadnione, choć nie przysłania znaczenia podpisanego we wtorek porozumienia.

I Polska ma swój wkład w budowę nowego Bliskiego Wschodu. To w naszym kraju półtora roku temu obok siebie usiedli przywódcy Izraela i państw znad Zatoki. Warszawska konferencja bliskowschodnia, na której się to stało, była krytykowana, dzisiaj widać, że jej przeciwnicy byli krótkowzroczni.

Prezydenta Trumpa za wynegocjowanie porozumienia chwalą nawet liberalne niemieckie media, szybko dodając, że poza tym wszystko robi źle. Wieczni krytycy przyznają, że ma wielki sukces w dziedzinie pokoju i to na najtrudniejszym terenie: Bliskiego Wschodu, ale oczywiście nie należy mu się pokojowy Nobel. Nie ma wątpliwości, Donald Trump na pewno go nie dostanie, komitet przyznający nagrodę nie zdecyduje się na takie prezent dla znienawidzonego przywódcy, zwłaszcza w ostatniej fazie kampanii wyborczej w USA. Nie wiadomo zresztą, czy gdyby nie chęć wywalczenia reelekcji, Trump byłby tak zdeterminowany do przekonywania państw Zatoki do przyjaźni z Izraelem. Niezależnie od celów, które mu przyświecały, prezydent USA okazał się jednak niebywale skuteczny. Ameryka pokazała siłę swojej polityki zagranicznej. To szczególnie kontrastuje ze słabością drugiej części Zachodu - Unii Europejskiej. Ona nie jest w stanie zareagować na największe wyzwania w najbliższym otoczeniu. Na próbę zabicia głównego krytyka Kremla, mimo że dowodów na zatrucie dostarcza najważniejsze państwo wspólnoty. Oraz na torturowanie i zabijanie protestujących przeciwko totalnie sfałszowanym wyborom na Białorusi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA