fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Krzyżak: Kościół prosi o dialog

Abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
Fotorzepa, Łukasz Solski
Arcybiskup Stanisław Gądecki wzywa polityków i ekspertów do wzniesienia się ponad podziały i szukania kompromisu w sprawie reformy sądownictwa. To pierwszy tak wyraźny głos przedstawiciela Kościoła w tej sprawie od czasu, gdy latem 2017 roku prezydent Andrzej Duda zawetował dwie ustawy sądownicze.

List arcybiskupa Gądeckiego pojawił się w czasie, gdy w Pałacu Staszica rozpoczynało się, zwołane z inicjatywy Polskiej Akademii Nauk, forum na temat praworządności. Idei – o czym mówił w rozmowie z „Rz” prof. Jerzy Duszyński, prezes PAN – abp Gądecki od początku sprzyjał. I choć przy stole rozmów usiedli głównie eksperci, przedstawiciele rządu, prezydenta, środowisk prawniczych, organizacji pozarządowych, a nie ma przy nim polityków, to jednak list arcybiskupa trzeba czytać jako swego rodzaju apel do nich. Być może nawet głównie do nich. Apel o wzniesienie się nad prywatne oraz partyjne interesy i postawienie na pierwszym miejscu interesu państwa i jego obywateli.

List ten na pewno będzie różnie interpretowany przez uczestników sporu wokół sądownictwa. Jedni – ci stojący po stronie PiS - z zadowoleniem przyjmą fragment o tym, żeby „polskie sprawy były załatwiane w Polsce”, bo przecież nawet prezydent Andrzej Duda mówił niedawno, że nie można pozwolić na to, by ktoś „w obcych językach [narzucał] jaki ustrój mamy mieć w Polsce i jak mają być prowadzone polskie sprawy”.

Drugich – tych stojących po stronie opozycji - ucieszy zdanie, w którym arcybiskup pisze, że trzeba unikać tego „co mogłoby prowadzić do instytucjonalnego chaosu, a tym bardziej działań mających za cel doprowadzenie do zamętu”. A o chaosie i zamęcie mówi przecież zarówno PO, jak i PSL, na szeroko pojętej lewicy kończąc.

Wydaje się jednak, że nie o podlizanie się którejś ze stron idzie przewodniczącemu KEP. Oczywiście można powiedzieć, że stoi w rozkroku i próbuje swoim stanowiskiem zadowolić wszystkich. Trudno się temu dziwić. Katolicy – członkowie Kościoła – są po obu stronach barykady. Mają różne poglądy i różne interesy. Ale dobro państwa wymaga, by zostawić je nieco na boku.

Najważniejsza refleksja znalazła się w punkcie trzecim listu. „Kompromis jest możliwy, ponieważ pewne sprawy są podzielne. Nie musi być zwycięzców i pokonanych, tych, którzy mogą odejść z podniesioną głową, i tych, którzy wracają na tarczy” – podkreśla arcybiskup. Przywołuje w tym kontekście słowa Jana Pawła II z homilii dla przedstawicieli świata pracy, którą wygłosił w Gdańsku w roku 1987: „Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni – przeciw drugim”.

Przewodniczący KEP zaznacza przy tym, że wierzy w to, że w Polsce są ludzie zdolni do tego, by znaleźć rozwiązanie sporu, bo jego przedłużanie „szkodzi naszej Ojczyźnie, jak również wszystkim obywatelom”.

Otwartym pozostaje pytanie czy te słowa dotrą do tych, do których naprawdę są kierowane. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że kompromisu szukał nikt nie będzie. Byłby on możliwy gdyby PiS wycofało się z najbardziej kontrowersyjnych propozycji, a pozostali uczestnicy sporu zaakceptowali te budzące mniejsze opory. Ale przecież z reformy wymiaru sprawiedliwości PiS uczyniło swój oręż i jest zdeterminowane, by ją na swój sposób dokończyć. Cofnięcie się oznaczałoby porażkę. Podsycaniem sporu zainteresowana jest także opozycja. Ten interesujący dużą część Polaków spór daje jej narzędzia do nieustannego atakowania rządzących.

PiS ma jednak świadomość tego, że aby dokończyć wszystkie swoje reformy musi majowe wybory prezydenckie wygrać. Sztuka ta nie uda się tylko przy pomocy żelaznego elektoratu. Wyborców trzeba nieustannie poszukiwać. Radykalne postawy temu nie sprzyjają. Prawdopodobnym wydaje się zatem scenariusz, w którym PiS się nieco cofa, odbiera paliwo opozycji. Owym cofnięciem się może być weto tzw. ustawy kagańcowej. Na jej podpisanie lub nie prezydent ma już coraz mniej czasu. I jeśli przyjąć polityczną interpretacją listu abp. Gądeckiego, to można go wręcz uznać za koło ratunkowe rzucone w kierunku prezydenta. Zwłaszcza, że – wprawdzie nie wprost lecz przez cytat z kard. Wyszyńskiego – abp Gądecki sugeruje iż „[…] przyszła na naszą Ojczyznę godzina rachunku sumienia”. „Sumienie trzeba obudzić, bo jeśli sumienie się nie odmieni, to nawet najlepsze instytucje nie utrzymają się i nie dadzą ducha Narodowi”.

Czy przewodniczący KEP ostrzega przed rewolucją, wyjściem obywateli na ulice? Ktoś powie, że tego w liście nie ma. Nie ma. Jednak przy tak ogromnej polaryzacji społeczeństwa wszystko jest możliwe. A skoro jesteśmy przy kardynale Wyszyńskim, to znana jest historia, gdy siedział kiedyś przy stole i współpracownikom czytał z kartki anegdotę. Zapisane miał pół kartki lecz mówił i mówił. Ktoś w końcu zajrzał mu przez ramię  i powiedział: „Ojcze, przecież tego tutaj nie ma”. Wyszyński odpowiedział: „Oj, dziecko, nie umiesz czytać między wierszami!”.

Szukając porozumienia powinniśmy zatem czytać także w ten sposób. A dziś trzeba pogratulować abp. Gądeckiemu, że wreszcie zdobył się na odwagę i powiedział coś, co trzeba było powiedzieć dawno. Może między wierszami, ale zawsze…

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA