fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Mariusz Cieślik: TikTok Holokaust

AdobeStock
Dzieci uczą się od dzieci, bo wzorce przekazywane przez rodziców nie przystają do zmieniającej się rzeczywistości. Problem w tym, że w kwestiach fundamentalnych nie istnieją wzory kultury, do których mogłyby się odwołać.

Jak człowiek mieszka w Polsce i oddycha tym samym powietrzem co dwa zaczadzone plemiona, to mu się wydaje, że nic go już nie zdziwi. A jednak świat nas wciąż zaskakuje, a życie przynosi niespodzianki, których umysł nie jest w stanie ogarnąć. O dziwo, dzieje się to nawet na niewinnym, zdawałoby się, TikToku.

Już kiedyś o tym pisałem, więc nie chciałbym się powtarzać, ale chińska aplikacja wydaje mi się mocno podejrzana, i to nie z powodu domniemanego szpiegostwa. TikToka używają głównie dzieci, ale treści, które są tam przekazywane, niekoniecznie są dla nich właściwe, bo zdarza się też np. pornografia. Ale pornografia przemocy jest chyba jeszcze gorsza. Oto zamiast się skupiać na nowych krokach tanecznych, użytkownicy aplikacji postanowili zrobić coś na serio i z przesłaniem. Okazało się, że to jeszcze gorsze. 12- czy 13-latki (głównie z Ameryki) zaczęły szukać zdjęć ofiar Zagłady i upodabniać się do nich, uzupełniając to podpisami w stylu: „Zginęłam w roku 1941".

W swoim klasycznym dziele „Wzory kultury" Margaret Mead podzieliła kultury na trzy typy w zależności od tego, kto od kogo się uczy. W postfiguratywnych kulturach wzorce przekazują ludzie starsi, w kofiguratywnych rówieśnicy rywalizują w tej kwestii ze starszym pokoleniem i wreszcie w kulturach prefiguratywnych zaczyna dominować młoda generacja. Te ostatnie występują w czasach szybkich zmian cywilizacyjnych, czyli w naszych. Dzieci uczą się od dzieci, bo wzorce przekazywane przez rodziców nie przystają do zmieniającej się rzeczywistości. Problem w tym, że w kwestiach fundamentalnych nie istnieją wzory kultury, do których mogłyby się odwołać. Refleksja nad śmiercią i cierpieniem to domena religii, która coraz mocniej spychana jest do katakumb. Dodajmy do tego wszechobecny kult młodości i usuwanie w cień wszystkiego co nieestetyczne. Efektem są takie właśnie potworki jak „trauma porn" – jak nazywa się tego rodzaju zdjęcia. Te dzieci upozowane na ofiary Holokaustu miały szlachetne intencje. Problem w tym, że nie mają narzędzi, które pomogłyby im ten bezmiar cierpienia oswoić i wyrazić szacunek do ofiar w sensowny sposób.

Autor jest publicystą, scenarzystą i satyrykiem

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA