fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Państwo dopłaci do studiów dziennych na prywatnych uczelniach

123RF
Czesne na niepublicznej uczelni będzie można częściowo odpisać od dochodu – przewiduje projekt Ministerstwa Nauki.

Wicepremier Jarosław Gowin zamierza dofinansować studia dzienne na niepublicznych uczelniach – w kraju i za granicą. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przygotowało już projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Rodzice studentów mogliby odliczyć od dochodu część czesnego, np. w roku podatkowym maksymalnie 1140 zł, a rodzic samotnie wychowujący dzieci – 2280 zł. Odpis dotyczyłby studentów do 25. roku życia.

Wsparcie dla szkół

Zdania wśród przedstawicieli uczelni niepublicznych są podzielone.

– Jest to jakaś forma pomocy, ale niewiele znacząca. Środki powinny być zależne od jakości kształcenia, a nie od podziału na uczelnie publiczne i niepubliczne. Taka oferta nie rozwiąże żadnych problemów – uważa prof. Tomasz Pomianek, prezydent Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

Przychylnie natomiast ocenia projekt rektor Prywatnej Wyższej Szkoły Nauk Społecznych, Komputerowych i Medycznych.

– Pomysł jest dobry. Miesięczne czesne często wynosi w zależności od kierunku 250– 600 zł. Odpis wspomógłby możliwość studiowania. Pomógłby i uczelniom, i studentom – uważa prof. Waldemar Dębski. I dodaje, że większość studentów uczelni niepublicznych studiuje zaocznie. Po wprowadzeniu odpisu więcej osób byłoby zapewne zainteresowanych studiami dziennymi.

Jak uzasadnia resort szkolnictwa wyższego, obecnie dostęp do studiów stacjonarnych na uczelniach publicznych mają tylko najlepsi kandydaci, nierzadko pochodzący z obszarów wielkomiejskich. Studenci prywatnych szkół muszą ponosić pełne koszty kształcenia, co w wielu przypadkach może oznaczać konieczność podjęcia pracy zarobkowej. Projekt ma zniwelować nierówności i przeszkody w dostępie do kształcenia ze względu na sytuację ekonomiczną, miejsce zamieszkania i inne czynniki społeczne.

Nowelizacja ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych polegałaby na dodaniu w art. 26 w ust. 1 zapisu, że podstawę obliczenia PIT stanowi dochód po odliczeniu m.in. kwot wydatków z tytułu opłat za usługi edukacyjne związane z kształceniem na stacjonarnych studiach na uczelni niepublicznej w kraju lub za granicą poniesionych przez podatnika będącego rodzicem, rodzicem zastępczym lub opiekunem prawnym dzieci do ukończenia 25. roku życia.

Jak uzasadnia ministerstwo, biorąc pod uwagę ograniczenia budżetowe, jest to rozwiązanie dużo mniej kosztowne niż zapewnienie równego traktowania studentów studiów stacjonarnych na uczelniach niepublicznych poprzez zwolnienie ich z opłat za te studia i kompensowanie uczelniom niepublicznym braku przychodu z tego tytułu.

Studenci są za

Pomysł dobrze oceniają studenci.

– Każde rozwiązanie zrównujące szanse młodego pokolenia na dobre wykształcenie jest mile widziane. W tym przypadku zwiększenie atrakcyjności studiowania na uczelniach niepublicznych może być korzystne dla wszystkich. Mamy nadzieję, że jeśli się sprawdzi, to doprowadzi również do podniesienia prestiżu tych placówek – mówi Patrycja Serafin, przewodnicząca Niezależnego Zrzeszenia Studentów. I dodaje, że wprowadzenie takich zmian może sprawić, iż studiowanie na uczelniach niepublicznych będzie jeszcze bardziej opłacalne. Już teraz, ze względu na niż demograficzny i coraz większą konkurencję, zwiększa się ich atrakcyjność. Nie dość, że wprowadzane są zniżki pozwalające na studiowanie dwóch kierunków w cenie jednego, to w niektórych miejscach dostępne są nawet zniżki rodzinne.

W zeszłym roku, zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego, na 130 uczelniach publicznych kształciło się 901,8 tys. osób. To 73,3 proc. ogólnej liczby studentów. Z oferty 230 uczelni niepublicznych korzystało zaś 328,5 tys. osób. To zaledwie 26,7 proc. ogólnej liczby studiujących.

Uczelnie niepubliczne dotkliwie odczuwają niż demograficzny. W roku akademickim 2005/2006 w prywatnych szkołach wyższych studiowało aż 620,8 tys. osób. Dla porównania na uczelniach publicznych uczyło się wtedy 1333 tys. żaków.

Od tego czasu ubyło także niepublicznych uczelni. W roku 2005/2006 było ich 315.

Na uczelniach publicznych dominującą formą kształcenia są studia stacjonarne. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego dziennie studiuje 79,1 proc. żaków. Odwrotna sytuacja występuje na uczelniach niepublicznych, na których ze studiów niestacjonarnych korzysta 70,9 proc. uczących się tam osób.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA