Reklama

Grupa przyjaciół Rosji

Kolejny europejski polityk wezwał do nawiązania współpracy z Kremlem.

Aktualizacja: 20.06.2016 07:23 Publikacja: 19.06.2016 19:15

Grupa przyjaciół Rosji

Foto: AFP

– Nie powinniśmy teraz podgrzewać atmosfery, wydając wojenne okrzyki i wymachując szabelką – powiedział niemiecki minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier, krytykując natowskie ćwiczeniach Anakonda, nie zważając na to, że inni europejscy politycy, którzy nawoływali do współpracy z Rosją, zostali już poobrażani przez rosyjskich polityków i urzędników.

„Historia uczy, że oprócz wspólnej woli do obrony musi istnieć gotowość do dialogu i kooperacji" – dodał w wywiadzie dla „Bild am Sonntag".

Szef niemieckiej dyplomacji chce rozpocząć z Rosją dialog na temat „korzyści płynących z rozbrojenia i kontroli zbrojeń w Europie". Steinmeier nie powiedział jednak, dlaczego na kontynencie europejskim nie ma kontroli zbrojeń, choć podpisano wiele międzynarodowych umów regulujących ten problem.

Na początku pierwszej dekady XXI wieku Rosja naruszyła je, łamiąc tzw. ograniczenia flankowe (czyli zakaz koncentrowania wojsk na północy i południu) poprzez sformowanie armii na Północnym Kaukazie. Później Kreml rozpoczął reformę swoich okręgów wojskowych i wypowiedział układ o ograniczeniu zbrojeń konwencjonalnych w Europie.

Teraz Steinmeier nawołuje do wciągnięcia Moskwy do „międzynarodowej współpracy odpowiedzialności", czyli wspólnego nacisku na Iran, by porzucił pomysł konstruowania swojej bomby atomowej, czy wspólne zwalczanie islamistów na Bliskim Wschodzie.

Reklama
Reklama

Niemiecki minister wystąpił ze swoimi propozycjami w czasie, gdy w Petersburgu trawa Międzynarodowe Forum Gospodarczego. Do północnej stolicy Rosji zjechali się europejscy politycy, by – wbrew polityce sankcji Unii Europejskiej – nawiązywać współpracę z Moskwą. Dwa dni po przedłużeniu pakietu sankcji przez Brukselę Steinmeier wzywał do ich zniesienia pod warunkiem „znaczącego postępu" w rozwiązywaniu konfliktu w Donbasie.

Wcześniej były prezydent Francji Nicolas Sarkozy powiedział Putinowi, że „silniejszy powinien pierwszy wyciągnąć rękę [na zgodę]. A najsilniejszy to Rosja, to Putin" – czyli to on powinien pierwszy znieść sankcje. W odpowiedzi na europejskie ograniczenia Kreml wprowadził swoje kontrsankcje, uderzające głównie w rolnictwo Unii. Rzecznik Putina odpowiedział Sarkozy'emu, że Rosja nie zamierza zajmować się „dobroczynnością" – bo tak nazwano tam francuską propozycję.

Pomimo prztyczka w nos, jaki otrzymał Sarkozy, do nawiązania współpracy z Rosją nawoływał również premier Włoch Matteo Renzi, który również przyjechał na Forum w Petersburgu. – Można przywrócić zasady, według których Rosja i Europa będą razem – zapewniał w czasie swojego przemówienia. W odpowiedzi prezydent Putin publicznie upomniał go, że to „USA chciały sankcji, a cierpi Europa". Mimo całej życzliwości wobec Rosji wywód rosyjskiego przywódcy wyprowadził z równowagi włoskiego premiera. – To nie USA podejmowały decyzje za innych. W rzeczy samej, istnieje problem Rosji i jej zachowania. Pyta pan, jak długo będziemy cierpieć? Odpowiedź jest prosta: do wypełnienia mińskich porozumień. Jestem tutaj przedstawicielem wielkiego państwa włoskiego i nie mam zamiaru komukolwiek się podlizywać! – powiedział.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Czarzasty kontra Trump. Odwaga czy polityczna kalkulacja?
Kraj
„Mogliśmy zostać wprowadzeni w błąd”. Wojewoda i lekarze weterynarii po aferze w Sobolewie
Kraj
„Rzecz w tym”: Jarosław Kaczyński traci kontrolę? PiS rozrywa już nie tylko Grzegorz Braun
awaria ciepłownicza
Zimne kaloryfery w Ursusie i we Włochach. Lista adresów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama