Dobra osobiste

Dłuższe przedawnienie ws. roszczeń o odszkodowanie, gdy sprawca był niepoczytalny - uchwały SN

Adobe Stock
Dłuższe przedawnienie w sprawie o naprawienie szkody po przestępstwie stosuje się też do niepoczytalnego sprawcy.

To sedno najnowszych dwóch uchwał Sądu Najwyższego ważnych dla poszkodowanych w wypadkach.

Chodzi tu o różne postaci niepoczytalności sprawcy, także przejściową, np. nagłą niedyspozycję za kierownicą. Wydłużone przedawnienie obejmuje wszelkie bezprawne czyny wyrządzające szkodę

Aby ofiara wydobrzała, a sąd skończył proces

SN wyłożył znaczenie art. 442 (1) § 2 kodeksu cywilnego, który stanowi, że jeżeli szkoda wynikła z przestępstwa, roszczenie o jej naprawienie ulega przedawnieniu z upływem 20 lat od popełnienia przestępstwa, bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Normalny termin przedawnienia wynosi trzy lata od chwili, gdy poszkodowany dowiedział się lub mógł się dowiedzieć o szkodzie i sprawcy, nie więcej jednak niż dziesięć lat od zdarzenia. Te przepisy wprowadzono przed kilkoma laty, aby poszkodowani, zwłaszcza na zdrowiu czy ciele wskutek przestępstwa, mieli realną możliwość dochodzenia rekompensaty, gdy sprawa karna się przedłuża.

W tej sprawie odszkodowania od sprawcy wypadku dochodzili córka i syn śmiertelnie potrąconego rowerzysty (mieli wtedy 18 i 7 lat). Z pozwem wystąpili dopiero po 14 latach. Dochodzenie ustaliło, że kierujący autem nie zachował należytej ostrożności i zbiegł z miejsca wypadku. Nie został jednak skazany z powodu stwierdzenia przez biegłego, że był niepoczytalny.

Sądy Okręgowy, a następnie Apelacyjny we Wrocławiu zasądziły jednak dla poszkodowanych odpowiednio 76 tys. zł i 59 tys. zł. I ten werdykt zaskarżyło do Sądu Najwyższego towarzystwo, które wcześniej wypłaciło dzieciom ofiary po 5 tys. zł. Trzyosobowy skład SN wystąpił do poszerzonego, siedmioosobowego składu o rozstrzygnięcie, czy to dłuższe, 20-letnie przedawnienie ma zastosowanie, jeśli z powodu niepoczytalności sprawcy (art. 31 § 1 k.k.) nie zostanie on skazany i formalnie nie mamy przestępstwa.

Sąd karny umorzył, a cywilny zasądził

Pełnomocnik ubezpieczyciela adwokat Radosław Pastuszko argumentował przed SN, że ten dłuższy okres przedawnienia nie powinien mieć zastosowania, bowiem nie może być tak, że sąd karny nie stwierdza przestępstwa, a sąd cywilny je orzeka. W końcu poszkodowani mogli wcześniej wystąpić z pozwem. Z kolei prokurator Henryka Gajda-Kwapień wskazywała, że chodzi tu nie o odpowiedzialność karną, ale cywilną – a ta jest nakierowana na naprawienie szkody. Sąd cywilny może sam stwierdzić zajście przesłanek przestępstwa w znaczeniu obiektywnym – wskazywała.

Sąd Najwyższy przychylił się do tego stanowiska.

Sędzia Paweł Grzegorczyk rozpoczął uzasadnienie od tego, że nawet jeśli sprawcy przestępstwa nie wykryto, to sąd i tak może ustalić, że doszło do popełnienia przestępstwa, a poszkodowanym należy się zadośćuczynienie z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (uchwała III CZP 50/13). Przypomniał zarazem, że wyrok cywilny nie kreuje przestępstwa w rozumieniu karnym. W procesie karnym wina sprawcy jest kluczowa, bez niej, np. w razie niepoczytalności, nie ma przestępstwa. W procesie cywilnym wina nie ma takiego znaczenia, bo odpowiedzialność kieruje się nie tyle do sprawcy, ile do jego majątku, służy bowiem zrekompensowaniu szkody.

Poza tym, gdyby przyjąć trzyletnie przedawnienie, to poszkodowani straciliby szansę na odszkodowanie, gdyby niepoczytalność ujawniła się na późniejszym etapie postępowania – dodał SN.

sygnatura akt: III CZP 108/17 i III CZP 116/17

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL