fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Dobra osobiste a granice krytyki kościoła

Adobe Stock
Prawnicy dość zgodnie uważają, że ostatnio doszło do drastycznych wypowiedzi dotyczących wierzących, ale są podzieleni, jaka powinna być na nie reakcja.

Znaczną część opinii publicznej zbulwersowało wystąpienie Leszka Jażdżewskiego, redaktora naczelnego „Liberté", przed wykładem Donalda Tuska oraz plakaty, według niektórych profanujące wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej (były m.in. na koszach na śmieci i przenośnych toaletach). W związku z tą akcją została zatrzymana Elżbieta Podleśna, co wywołało kolejne fale oburzenia.

Prowokacja

Obydwa przypadki łączy mocny przekaz zmierzający do zwrócenia uwagi na ważne problemy ochrony mniejszości oraz mariażu Kościoła i państwa. Prawnie jednak się różnią.

– Prowokacyjna, bardzo krytyczna, antyklerykalna i trudna do zaaprobowania pod względem formy wypowiedź redaktora naczelnego „Liberté" dotyczy jednak Kościoła, a nie ludzi wierzących – ocenia adwokat Maciej Gutowski. – Jeśli zatem Kościół czuje się dotknięty, może zainicjować trudny i złożony proces o ochronę dóbr osobistych. Nie ma tu jednak podstaw do wszczynania sprawy karnej z art. 257 kodeksu karnego, bo nie znieważono samych wiernych z powodu ich wyznania katolickiego.

– Wypowiedź pana Jażdżewskiego o utracie przez Kościół mandatu do pełnienia roli sumienia narodu jest wyłącznie mocnym głosem w debacie publicznej na temat tej roli. Liczne artykuły, setki wypowiedzi pokazują, że to jeden z istotniejszych tematów. Interes publiczny i demokratyczny ład sprawiają, że nie może być mowy o zniewadze czy nawoływaniu do nienawiści, o przekroczeniu wolności wypowiedzi – ocenia adwokat Maciej Ślusarek.

Przeciwko karaniu za wypowiedzi, w tym artystyczne, nawet jeśli dotyczą symboli religijnych, opowiada się adwokat Krzysztof Czyżewski:

– Istnieją wystarczające narzędzia prawa cywilnego, jeśli wypowiedzi rzeczywiście naruszają indywidualną (a nie zbiorową) cześć lub godność, prywatność itp. O ile jestem za pełną swobodą wyznania i praktykowania i ochroną miejsc temu służących, o tyle uważam, że ochrona karna symboliki czy wypowiedzi jest absolutnie niedopuszczalna.

Ostrzej na to patrzy adwokat Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris:

– Słowa Leszka Jażdżewskiego są niedopuszczalnym naruszeniem kultury debaty publicznej i sprowadzeniem jej do nienawistnych uproszczeń, które powinny trwale wyeliminować go z poważnej dyskusji publicznej. Rażące jest też naruszenie charakteru miejsca wypowiedzi, Uniwersytetu Warszawskiego. Przy tych zastrzeżeniach uważam, że zasadność reakcji karnej na te słowa budzi moje wątpliwości. Nawet ostrej krytyki nie można mylić ze znieważeniem grupy ludności z powodu przynależności wyznaniowej.

Matka Boska z tęczą

– W przypadku Matki Boskiej z tęczową aureolą w ogóle brakuje cech znieważenia symbolu, a więc i przestępstwa z art. 196 k.k. – uważa mec. Gutowski.

W ocenie mec. Ślusarka zmiana kolorów tęczy na tych plakatach może być traktowana jako rodzaj wypowiedzi publicznej i głos w debacie publicznej i trudno odnaleźć w tym wątku znieważania kogokolwiek. Sam fakt, że osoby wierzące nie przyjmują tego ze zrozumieniem, nie może stanowić o znieważaniu.

– Nie chodzi o to, czy sama tęcza jest obraźliwa czy nie. Problemem jest umieszczenie tego znaku na obrazie, który ma konkretny kształt, kolor i formę – to z kolei ocena prof. Grzegorza Łęcickiego, teologa z UKSW. – Są rzeczy nienaruszalne w życiu narodu i do nich należy ikona Matki Bożej Częstochowskiej. Trzeba mieć wyczucie, że pewnych rzeczy się nie robi, ponieważ jest to mylenie wolności z samowolą. Także artysta nie stoi ponad normami moralnymi i porządkiem prawnym.

Dodajmy, że SN nieraz wskazywał, iż sztuka nie gwarantuje bezkarności.

Prezes Ordo Iuris i tu jest stanowczy.

– Przeróbka przedmiotu czci religijnej, tj. zastąpienie aureoli sześciobarwną tęczą, symbolem politycznego ruchu LGBT budującego swoją tożsamość na zachowaniach seksualnych uznanych w etyce chrześcijańskiej za „grzechy wołające o pomstę do nieba", wydaje się kwalifikować do zastosowania art. 196 k.k., a niezwłoczne wykrycie sprawcy i sprawne działanie policji zasługuje na pochwałę, zważywszy na pojawiających się naśladowców, kolejne akty profanacji ikony.

– Według mnie znamię „obrazy uczuć religijnych" jest niemożliwe do oceny i obiektywnego stosowania. Kto ma czuć się obrażony? Ja? Biedroń? Biskup Jędraszewski? Pan Bóg? – mówi prof. Szymon Byczko z Uniwersytetu Łódzkiego. – Tu nie ma żartów, bo chodzi o przestępstwo, które musi mieć jasne i ścisłe granice.

Karna ochrona uczuć i symboli

- Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności wyznaniowej albo bezwyznaniowości, podlega karze więzienia do lat 3 (art. 257 kodeksu karnego);

- kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo więzienia do lat 2 (art. 196 kodeksu karnego).

- Ten przepis badał „w sprawie Dody" Trybunał Konstytucyjny, stwierdzając w 2015 r., że penalizacja obrazy uczuć religijnych nie narusza istoty wolności wyrażania poglądów, a ma przeciwdziałać „krytyce" polegającej na zastępowaniu, z powołaniem się na wolność słowa, argumentów merytorycznych zniewagami (SK 54/13).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA