fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Jan Rokita dostanie za represje tylko 120 tys. zł - wyrok Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN

Jan Maria Rokita
Jan Maria Rokita
Fotorzepa, Bartłomiej Zborowski
Jan Rokita nie dostanie więcej odszkodowania za represje w stanie wojennym.

Sprawa jest zakończona, orzekł w środę pięcioosobowy skład Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN.

A to dlatego, że w tej sprawie była już złożona skarga kasacyjna uznana 7 listopada 2019 r. w Izbie karnej za oczywiście bezzasadną. Zgodnie zaś z art. 90 § 2 ustawy o SN skargi nadzwyczajnej nie można oprzeć na zarzutach, które były przedmiotem rozpoznawania skargi kasacyjnej lub kasacji przyjętej do rozpoznania przez Sąd Najwyższy.

Wcześniej Jan Rokita uzyskał przed sądami za internowanie w stanie wojennym na pół roku, 120 tys. zł zadośćuczynienia, ale domagał się wyższego: 259 tys. zł zadośćuczynienia i 290 tys. odszkodowania, głównie za utracone zarobki z powodu blokowania mu przez SB wszelkiego legalnego zatrudnienia, po zwolnieniu go z ośrodka internowania.

Walka o wolności

Represje wobec Jana Rokity, kiedyś znanego polityka a teraz raczej publicysty, choć wymienianego ostatnio jako kandydat na RPO, zaczęły w noc wprowadzenia stanu wojennego i trwały do upadku PR. Już we wrześniu 1980 r. jako student prawa UJ brał udział w tworzeniu NZS a rok potem został jego przewodniczącym na tym uniwersytecie. Nie udało się SB go zatrzymać w noc wprowadzenia stanu wojennego, działał więc w ukryciu do 21 stycznia 82 kiedy został zatrzymany: esbecy straszyli go, szarpali, grozili mu pobiciem i śmiercią, a do jedzenia dostawał zepsutą żywność. W ośrodku internowania w Załężu przebywał sześć miesięcy.

Potem nękania SB skupiły się na blokowaniu mu zatrudnienia. W 1983 obronił pracę magisterską i choć obiecano mu stanowiska asystenta na Wydziale Prawa UJ na skutek działań SB nie został zatrudniony, a cztery lata później choć zdał egzamin na aplikację adwokacką minister sprawiedliwości sprzeciwił się jego wpisowi a SN w styczniu 1989 r. jego skargę oddalił.

Sądy "ostrożne"

Krakowski SO a następnie Apelacyjny zasądziły mu 120 tys zł zadośćuczynienia wskazując, że intensywność i czas trwania dolegliwości nie odbiegały od notowanych w podobnych sprawach, a na skutek pozbawiania wolności nie doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu ani brutalnej przemocy, a zadośćuczynienie jest kilkakrotnie wyższe od przyznawanych w krakowskiej apelacji za sześciomiesięczny okres internowania.

W uzasadnieniu wyroku SA sędzia Zygmunt Długogórski powiedział, że kłopoty Rokity z pracą nie były bezpośrednim efektem internowania (a tego wymaga ustawa dla zasądzenia odszkodowania), ale tego, że prowadził działalność niepodległościową przed internowaniem i po nim i stąd były represje.

Ze skargą nadzwyczajną wystąpił Prokurator Generalny zarzucając krakowskim sądom zmarginalizowanie faktu notorycznego, agresywnego i uciążliwego wpływy SB na możliwość podjęcia przez Jana Rokitę pracy, w szczególności zatrudnienia na UJ. Od jesieni 1983 aż do 4 czerwca 1989 był objęty swoistym zakazem pracy, gdyż SB udaremnił mu wszystkie cztery próby legalnego zatrudnienia.

Sygn. akt I NSNk 10/20

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA