fbTrack

Cannes 2018

„Ayka”: Sergiej Dworcewoj o dramacie kirgiskiej dziewczyny w Moskwie

Reżyser Sergiej Dworcewoj i odtwórczyni głównej roli Samal Jesliamowa
AFP
Ayka, młoda bohaterka filmu Sergieja Dworcewoja, tuż po porodzie ucieka ze szpitala. Nie chce zobaczyć swojego synka, nie chce go karmić ani przytulić. Jest Kirgizką. Takich przypadków jest w Moskwie bardzo dużo.

- W gazecie zobaczyłem statystykę - mówi reżyser. - W 2010 roku w moskiewskich szpitalach 248 Kirgizek zostawiło swoje dzieci. Jestem Rosjaninem, ale urodziłem się i wychowałem się w Kazachstanie i wiem, że rodzina jest tam wielką wartością, a kobiety są bardzo przywiązane do dzieci. Zacząłem się zastanawiać, o może sprawić, że zostawiają noworodki na oddziałach położniczych. Mieszkańcy Moskwy nie zdają sobie sprawy z tragedii, jakie rozgrywają się tuż obok nich.

Ayka przyjechała do Rosji, by lepiej żyć. Ale tu nikt nie czeka na ludzi takich, jak on. Dziewczyna mieszka w piwnicy nędznego bloku, w pomieszczeniu pełnym ludzi podobnych do niej, śpi za zasłonką. Prycza jest całym jej domem. Marzenia dawno zostawiła za sobą, teraz tylko chce jednego – spłacić dług, który zaciągnęła, gdy chciała kupić maszynę do szycia i rozkręcić własny interes. Nie wyszło, a teraz gangsterzy żądają spłaty pożyczki, grożą jej i jej siostrze. Zostawia więc to dziecko, jak twierdzi z gwałtu. Nie chce i nie ma jak go wychować. Obolała, szuka roboty. Nawet ponad jej siły. Ale jak ma ją zdobyć, skoro jej pozwolenie na zatrudnienie wygasło przed rokiem, a takich jak ona, żebrzących w Moskwie o pracę, jest na kopy.

W ciągu tych kilku dni po porodzie Ayka przechodzi przez piekło. Nie może dać sobie rady ze swoim rozregulowanym ciałem: gdy krwawi z dróg rodnych, jest na granicy życia i śmierci. Walczy z zastoinami w piersiach, z osłabieniem, Ale jej piekło to również upokorzenia, strach, bezsilność, całkowita samotność. Znakomita w tej roli Samal Jesliamowa ma oczy zranionego, przerażonego dziecka. Nie ma w nich nadziei.

„Ayka” robi ogromne wrażenie. W ciągu kilku dni, gdy dziewczyna słania się na nogach, podaje jej rękę tylko jedna kobieta, kirgiska sprzątaczka z luksusowego zakładu weterynaryjnego. Zrobi jej w klitce na zapleczu herbatę, da numer do lekarki, która weźmie niewiele za wizytę. Poza tym Ayka jest zdana wyłącznie na siebie, kompletnie samotna. Dworcewoj pokazuje jej gehennę, jej kilkudniowe miotanie się wśród obojętnych lub wrogich ludzi. Ta obojętność krzyczy z ekranu.

Rewelacyjne zdjęcia do filmu zrobiła Jolanta Dylewska. Tu nie ma kolorów. Mroźna, zaśnieżona Moskwa Ayki jest białobura, w piwnicznej izbie panuje mrok: w czerni słychać tylko czasem dzwonek telefonu, a kamera często zagląda Ayce w oczy.

„Ayka”, co trzeba podkreślić, jest koprodukcją rosyjsko-niemiecko-polsko-kazachsko-chińską. Ze strony polskiej jego koproducentką jest Anna Wydra z Otter Film, ta sama, która zrobiła nominowanego do Oscara „Królika po berlińsku” Batosza Konopki.

I ten film, tak mocno osadzony w rosyjskich realiach, podobnie jak opowieść Nadine Labaki „Capharnaum” staje się filmem o nas wszystkich. Kim jesteśmy? Dokąd doszliśmy w swoim człowieczeństwie, jeśli tyle na świecie Ayek i małych, niekochanych Zaidów, codziennie walczących o przetrwanie?

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL