fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Lokalne budżety. Rząd chce zabrać samorządom kolejne miliardy złotych

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Choć pandemia mocno nadszarpnęła lokalne budżety, rząd chce im zabrać kolejne miliardy złotych.

Najnowszy pomysł ulg dla małych i średnich firm (w tym głównie podniesienie limitu uprawniającego do ryczałtu PIT) będzie kosztował samorządy 1,4 mld zł, wynika z wyliczeń Ministerstwa Finansów.

I choć to tylko 0,5 proc. lokalnych budżetów, może być kroplą przelewającą czarę goryczy. Jest to bowiem kolejna zmiana, która uszczupla dochody samorządów, a rząd nie proponuje w zamian żadnych rekompensat.

– Nie jesteśmy przeciwko obniżaniu podatków, jesteśmy przeciwko działaniom władz centralnych, które pozbawiają nas dochodów: pieniędzy na podnoszenie jakości życia naszych mieszkańców – komentuje dla „Rzeczpospolitej" Tadeusz Truskolaski, prezes Unii Metropolii Polskich i prezydent Białegostoku.

Czytaj także: Rząd ma gest, płacą gminy

Ostatnia duża reforma PIT (w tym obniżenie stawki z 18 do 17 proc.) to dla samorządów ubytek 6,1 mld zł dochodów rocznie, a wprowadzenie estońskiego CIT od przyszłego roku – 1,1 mld zł rocznie.

Czytaj także: Zapaść lokalnych budżetów coraz bliżej

– Do tego dochodzi kryzys pandemiczny, który osłabił nasze finanse, i szereg różnych działań rządu zwiększających koszty funkcjonowania samorządu – wytyka Jacek Karnowski, prezydent Sopotu.

Efekty kryzysowej sytuacji w samorządach już widać: coraz więcej miast ogłasza podwyżki opłat za różnego rodzaju usługi czy ogranicza inwestycje. Prezydent Karnowski podkreśla, że tak napiętej sytuacji na linii rząd–samorząd jeszcze nigdy nie było.

Lokalni włodarze zapowiadają więc ostrą walkę o swoje, czyli rekompensaty utraconych dochodów. Na poniedziałek zapowiedziano spotkanie z ministrem finansów w sprawie ustawy o zmianach podatkowych.

– Jeśli nie przyniesie ono efektów, liczymy na poparcie naszych postulatów w Senacie – mówi Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich. – Jeśli i to nie pomoże, będziemy prosić prezydenta, by nie podpisywał ustaw, a potem skierujemy sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Tym razem nie odpuścimy – zapowiada Porawski.

Trudno przewidzieć, czy samorządowcy coś ugrają. Politycy PiS przekonywali dotąd, że w czasie ich rządów lokalne budżety mocno zyskały: wpływy z PIT i CIT od 2015 do 2019 r. urosły o 22 mld zł. – To prawda, nasze dochody rosły, ale rosły też wydatki – zaznacza Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa. – Nie mamy tych pieniędzy odłożonych na kontach, nie sięgniemy po nie w trudnych czasach. Każdy ubytek w dochodach oznacza, że trzeba gdzieś ściąć wydatki. Ucierpią nie samorządowcy, ale mieszkańcy – zaznacza.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA