fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Sądowe batalie o służebność drogową trwają zbyt długo

materiały prasowe
Największym mankamentem postępowań o zapewnienie nieruchomości dostępu do drogi publicznej jest czas ich trwania – mówił w programie #RZECZoNIERUCHOMOSCIACH Jacek Borsukiewicz, radca prawny w Grupie Prawnej Togatus.

Działki bez dostępu do drogi publicznej można zaliczyć do tzw. trudnych nieruchomości. Co jakiś czas pojawiają się oferty, w których wystawiane są one na sprzedaż. Często po atrakcyjnych cenach. Skąd takie niepełnowartościowe nieruchomości biorą się w ogóle w obrocie?

To przede wszystkim wynik zaszłości historycznych. Często, dzieląc duże nieruchomości, nie zastanawiano się nad zapewnieniem każdej z nowo powstałych dziełek dostępu do drogi. Dziś już do takich sytuacji nie dochodzi. Ustawodawca dostrzegł lukę. Zgodnie z przepisami nie ma możliwości podziału nieruchomości na mniejsze, jeśli te nie będą mieć zagwarantowanego dostępu do drogi. Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż w obrocie istnieją działki, które wydzielone zostały dawno i do których dostępu do drogi nie zapewniono. W sądach toczy się dużo postępowań, które mają na celu ustanowienie dla takich nieruchomości służebności drogi koniecznej.

Czy działka bez dostępu do drogi publicznej może być działką budowlaną i jako taka zostać sprzedana?

Oczywiście. Z orzecznictwa nawet Sądu Najwyższego wynika, że sprzedaż takich działek nie jest wyłączona.

Co zatem można zrobić, by móc budować na działce bez dostępu do drogi?

Przede wszystkim można udać się do sąsiadów i w drodze porozumienia zawrzeć umowę, na podstawie której będziemy mogli korzystać z pasa ich gruntu. Mowa o prawie przejazdu i przechodu. Konieczne jest uregulowanie powyższego w księdze wieczystej. Do tego wymagane jest natomiast stosowne oświadczenie złożone u notariusza. Jeżeli nie mamy dobrych relacji z sąsiadami, pozostaje nam sądowy wniosek o ustanowienie służebności drogi koniecznej.

Jak wygląda ta procedura?

Sąd dopuszcza zazwyczaj w tych sprawach dwie opinie: biegłego rzeczoznawcy i geodety. Zwykle przedstawianych jest kilka wariantów przeprowadzenia drogi i rolą sądu jest zdecydowanie, którędy dokładnie trakt powinien przebiegać. Sąd przy orzekaniu w tej mierze nie jest związany wnioskiem strony. Podejmując decyzję, bierze pod uwagę to, by trasa była jak najmniej obciążająca dla nieruchomości sąsiedniej.

Droga powinna być możliwie najkrótsza?

Formalnie tak. Sąd może jednak ustanowić drogę trochę dłuższą, jeśli za powyższym przemawiać będzie interes społeczno-gospodarczy. Chodzi m.in. o to, żeby droga była przejezdna i dostępna o każdej porze roku. Nieruchomość musi mieć zapewniony stały dostęp do drogi.

Instytucja służebności drogi koniecznej obrosła bogatym orzecznictwem. Czy warto się zastanowić nad zmianą przepisów?

Rzeczywiście cały czas pojawiają się orzeczenia, które kształtują opisywaną materię. Natomiast największym mankamentem jest długość trwania postępowania o ustanowienie służebności. Również sprawy o zabezpieczenie dostępu do drogi na czas trwania postępowania o uregulowanie służebności trwają za długo. Teoretycznie sąd ma siedem dni na rozpatrzenie wniosku, praktyka jednak wygląda różnie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA