fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

PiS weźmie nauczycieli głodem

Fotorzepa/ Jakub Mikulski
Władza udanie realizuje scenariusz przeciągnięcia negocjacji, jak z opiekunami osób niepełnosprawnych. Strajkujących nie stać na przedłużanie protestu.

Po kilku dniach strajku nauczycieli społeczeństwo jest mocno podzielone w sprawie protestów w oświacie. Sondaże pokazują, że mimo iż Polacy uważają, że podwyżki nauczycielom się należą, to mniejszość ankietowanych popiera radykalną formę protestu belfrów.

Czytaj także:

ZNP chce przerwać rządową grę na czas

PiS nie chce euro, Biedroń idzie po Kaczyńskiego

Zagrożone egzaminy maturalne i promocje, a do tego szkoły i przedszkola zamknięte przed dziećmi, nastawiają społeczeństwo negatywnie wobec protestów. I na to liczyli rządzący. Pierwsze dni strajku nauczycieli i reakcja społeczna były dla PiS najważniejsze. Codzienne konferencje prasowe wicepremier Beaty Szydło miały na celu pokazać, że rząd jest gotów do rozmów i zaprasza do podpisania porozumienia, które zostało już parafowane przez oświatową Solidarność. Mało kto ma wiedzę, że przez te kolejne dni rząd nie przedstawił strajkującym nowej oferty. Mało kto wie, że rząd nie zgodził się na negocjatora, o którego prosili związkowcy. Na trudne pytania wicepremier nie odpowiada na konferencjach. Nie każdy ma też świadomość, że rząd podpisał porozumienie z oświatową „S”, na czele której stoi radny PiS. Odbiorcy, głównie mediów publicznych, do których dostęp ma największa część społeczeństwa, widzą każdego dnia, że PiS prowadzi dialog z nauczycielami i dąży do porozumienia, którego ci nie chcą. Czas ten był potrzebny rządowi również na sprawdzenie reakcji rodziców.

PiS umiejętnie rozgrywa społeczeństwo, skutecznie je dzieląc. Barometr społeczny dla nauczycieli jest niekorzystny. Solidarność większości rodziców z nauczycielami kończy się tam, gdzie naruszony jest ich interes. A większość rodziców nie zamierza płacić za strajk nauczycieli, wynajmując opiekę do dzieci, które nie mogą pójść do przedszkola i szkoły.

Politycy PiS znają też doskonale sytuację finansową nauczycieli. Wiedzą, że ci, strajkując, tracą każdego dnia 100–150 złotych. Wiedzą, że długo tak nie wytrzymają, tym bardziej małżeństwa nauczycielskie. PiS opłaca się wziąć protestujących głodem. W szczególności w mniejszych miejcowościach nauczyciele, protestując, długo nie wytrzymają. Owszem, część społeczeństwa zbiera pieniądze dla nauczycieli, ale tych nie wystarczy, podobnie jak rekompensaty samorządów. Pytanie, co dalej.

Strajk nauczycieli to egzamin dojrzałości społecznej. Czy rodzice mocniej wesprą nauczycieli, którzy walczą również o ich interes, bo o poziom kształcenia, czy postawią na egoizm, bo nie mają gdzie zostawić dzieci podczas strajku i muszą płacić za opiekę? Czy nauczyciele odwrócą się od uczniów w momencie ich edukacyjnej próby? Odpowiedzi na te pytania dzisiaj nie są dobre dla strajkujących. Wie o tym PiS, który rozjechał już strajkujących opiekunów osób niepełnosprawnych i lekarzy rezydentów. I podobnie rozjeżdża nauczycieli, przy coraz większym społecznym przyzwoleniu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA