fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Amber Gold

700 stron o Amber Gold

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Po trzech latach komisja śledcza kończy pracę. W środę założenia raportu zaprezentowała Małgorzata Wassermann.

Dla Małgorzaty Wassermann nie ma wątpliwości, że twórca Amber Gold Marcin P. był „słupem". Skrytykowała też działania prokuratury, policji oraz służb specjalnych w sprawie. Politycy PiS są generalnie zadowoleni z prac komisji. – Dotarliśmy do prawdy – powiedział jej wiceszef Jarosław Krajewski. Teza PiS dotyczy przede wszystkim niedopełnienia obowiązków przez odpowiednie służby, prokuraturę i np. ministra Jacka Cichockiego, który był koordynatorem ds. służb w rządzie PO–PSL. Fatalnie oceniana jest też praca Urzędu Lotnictwa Cywilnego oraz Ministerstwa Transportu i Budownictwa. Raport ma zostać opublikowany w całości dla wglądu opinii publicznej. Komisja kończy pracę po trzech latach. Została powołana w 2016 roku. Zarzuty w trakcie prac postawiono kilkunastu osobom.

Dla opozycji efekty jej pracy, podobnie jak przebieg, to działanie obliczone tylko i wyłącznie na cel polityczny. – Była to pałka polityczna na Donalda Tuska i na PO, jedna wielka nagonka. Kalendarz wyborczy był tu decydujący. Jarosław Kaczyński pół roku po ostatnim przesłuchaniu komisji zdecydował, że trzeba coś z tą słabą komisją zrobić – podsumowuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą" poseł PO Krzysztof Brejza, który zapowiada zdanie odrębne do raportu. Dla polityków opozycji na celowniku PiS poza wspomnianym Donaldem Tuskiem był śp. Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska.

Przed komisją zeznawali między innymi Donald Tusk, jego syn Michał i wielu kluczowych polityków rządu koalicji PO–PSL. Te przesłuchania ogniskowały w ubiegłych latach, ale większość z nich odbyła się przy niewielkim zainteresowaniu mediów. Tak jak prezentacja raportu z prac komisji.

Raport zaprezentowany przez Małgorzatę Wassermann liczy prawie 700 stron i zawiera poza negatywnymi ocenami prac służb również krytykę działalności ministrów i wiceministrów w rządzie PO–PSL: Jacka Cichockiego, Sławomira Nowaka i Zbigniewa Parafianowicza. Koniec pracy komisji po przesłuchaniu ponad 140 świadków następuje na finiszu kampanii wyborczej. I w Sejmie – wśród polityków rozgorączkowanych sondażami, kampanią wyborczą do PE, a także sprawą filmu braci Sekielskich – prezentacja raportu z prac nie wywołała zbyt wielu emocji.

W obozie rządzącym – skupionym obecnie na zupełnie innych tematach – zdania na temat efektów politycznych prac komisji są podzielone. Niektórzy nasi rozmówcy wyrażali rozczarowanie np. przebiegiem przesłuchania Donalda Tuska, który dodał tylko paliwa opozycji. Ale niektórzy twierdzą, że wieloletnie przypominanie, jak działały służby, prokuratura i ogólnie państwo za rządów PO–PSL, miało efekt mobilizacyjny przynajmniej w elektoracie PiS.

Politycy PiS liczą, że przed kampanią wyborczą do Sejmu większe politycznie znaczenie zyska komisja ds. VAT, której przewodniczącym jest poseł Marcin Horała. Były premier Donald Tusk ma zostać przesłuchany pod koniec maja, już po wyborach do PE.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA