fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Afera taśmowa

ABW sprawdza, czy za aferą taśmową nie stoją obce służby

Tajemnicze śledztwo w sprawie szpiegostwa ABW prowadzi od ubiegłego roku
Fotorzepa, Piotr Kowalczyk
Co wiąże aferę podsłuchową ze śledztwem dotyczącym szpiegostwa? Agenci i tajemnicze postępowanie.

Czy obce służby specjalne mogły stać za nagrywaniem polityków i VIP-ów w warszawskich restauracjach? Chociaż wydawało się, że zarzucono badanie tego wątku w jednej z najgłośniejszych afer ostatnich lat, to tak nie jest. Jak ustaliła „Rzeczpospolita", od dwóch lat toczy się śledztwo w tej sprawie.

Duży kaliber

Na trop tej sprawy wpadliśmy przypadkiem, interesując się sprawą kasacji od wyroku Marka Falenty. Co odkryliśmy?

W połowie lipca tego roku wydział postępowań karnych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wystąpił do Sądu Najwyższego o wypożyczenie akt osądzonej sprawy przeciwko m.in. Markowi Falencie, skazanemu za zlecanie podsłuchów w restauracjach. Ma je Sąd Najwyższy, bo Falenta w listopadzie złożył kasację. Jak ustaliła „Rzeczpospolita", Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie dostała ich tylko dlatego, bo zabrał je sąd apelacyjny, który rozpatruje zażalenie na koszty procesu.

Agencja musiała podać powody wypożyczenia akt – wskazała toczące się postępowanie w sprawie szpiegostwa. Prowadzi je – jak ustaliliśmy – Mazowiecki Wydział do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.

– Śledztwo zostało wszczęte 14 marca 2018 r. o czyn z art. 130 § 1 kodeksu karnego. Dotyczy brania udziału w działalności obcego wywiadu przeciwko RP – potwierdza nam prok. Monika Mazur z Mazowieckiego Wydziału w Warszawie. – Postępowanie jest prowadzone w sprawie, nie występują w nim podejrzani – informuje prokurator.

O „scenariuszu pisanym nie wiadomo jakim alfabetem" mówił Donald Tusk w 2015 r., co można było odczytać jako sugestię, że za aferą stoją Rosjanie. Jak pisał niedawno tygodnik „Polityka", dotąd nikt poważnie nie zbadał jej najważniejszych wątków.

Za potajemne nagrywanie rozmów VIP-ów m.in. w restauracji Sowa & Przyjaciele został skazany biznesmen Marek Falenta, jego współpracownik oraz dwaj kelnerzy (Łukasz N. i Konrad L.). Motyw: kelnerzy robili to dla zysku, biznesmen – aby zyskać „atuty" w prowadzeniu interesów – tak w wyroku uznał sąd.

Drugie dno?

Jednak prokuratura i ABW badają, czy sprawa może mieć bardziej skomplikowane tło, i czy inspiracja do nagrywania mogła sięgać innych kręgów.

Na to, że afera taśmowa mogła być intrygą rozgrywaną przez rosyjskie służby, wskazuje wiele tropów – twierdzili dziennikarze tygodnika „Polityka" w publikacji z września 2018 r., który przeprowadził w tej sprawie własne śledztwo. W tekście sugerowali, że Falenta miał wielomilionowy dług u wschodniego kontrahenta węglowego.

Biznesmen na przełomie 2013 i 2014 r. miał pojechać do Kuźnieckiego Zagłębia Węglowego – Kuzbas na Syberii (był to czas, kiedy potajemnie nagrywano VIP-ów w warszawskich restauracjach). Według źródeł tygodnika „dostał węgiel, nie płacąc ani kopiejki", a dług miał uregulować później.

– Musiał Rosjanom coś obiecać, może nawet coś dać. U nich nie ma tak, że coś się dostaje za nic, tym bardziej węgiel wart 20 mln dol. I to na pierwszym spotkaniu – mówił tygodnikowi oficer kontrwywiadu.

Agencja milczy

Marek Falenta w wywiadzie dla „Gazety Polskiej" potwierdził, że odwiedził górniczą firmę KTK na Syberii, choć stanowczo zaprzecza, by przekazał Rosjanom nagrania podsłuchanych polityków.

W śledztwie głównym afery taśmowej wątek obcego wywiadu zbadano oględnie. Prokuratura warszawska nie otrzymała ani od ABW ani od SKW jakichkolwiek materiałów wskazujących na to że za Falentą stali Rosjanie. – Ale nikogo specjalnie to nie interesowało. Głównym winowajcą był Falenta i na tym służby chciały to zakończyć – mówi nam osoba znająca kulisy sprawy.

Nie udało nam się ustalić, w jakim sensie obecne śledztwo o szpiegostwo wiąże się z aferą taśmową i nagrywaniem VIP-ów w restauracjach, czy też z głównymi bohaterami tej afery – m.in. Markiem Falentą czy kelnerami. Ani w prokuraturze, ani w Agencji.

„Nie mam w tej sprawie nic do przekazania" – odpisał nam Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

Na dodatkowe pytania skierowane do prokuratury, w poniedziałek „Rzeczpospolitej" nie udało się uzyskać odpowiedzi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA