fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Afera taśmowa

Głośna cisza nad Markiem Falentą

Biznesmen nie dał dowodów na poparcie swoich słów, i nie złożył zawiadomienia wskazującego „zleceniodawców”
Reporter
Śledczy nie wyjaśnią rewelacji z listów do prezydenta, premiera i prezesa PiS – sprawę rozmyto.

Marek Falenta nie przedstawił dowodów jakoby w za aferą podsłuchową - jak twierdzi - brali udział ludzie związani z PiS, a prokuratura ich nie zażądała. Odmówiła także podjęcia umorzonego śledztwa w sprawie "zorganizowanej grupy przestępczej" czego chciał mec. Roman Giertych (pełnomocnik pokrzywdzonych w aferze taśmowej) - dowiedziała się „Rzeczpospolita".

To zamyka możliwość zweryfikowania sensacyjnych informacji, które ujawnił w listach Falenta. I poznania całej prawdy o podsłuchach.

Listy z Hiszpanii

10 czerwca „Rzeczpospolita" ujawniła jeden z listów zatrzymanego w Hiszpanii Marka Falenty, biznesmena skazanego za zlecanie podsłuchów w restauracjach do prezydenta Andrzeja Dudy w którym grozi, że ujawni prawdę jak naprawdę było z podsłuchami w „Sowie i przyjaciołach". Proszę potraktować ten list jako ostatnią szansę na porozumienie się ze mną. Nie zamierzam umierać w samotności. Ujawnię zleceniodawców i wszystkie szczegóły" – napisał Falenta. W listach podał wiele szczegółów dotyczących dealu z PiS, który miał za zadanie obalić rząd PO-PSL.

Komentarz Wojciecha Tumidalskiego: Komu milczenie Falenty jest na rękę?

Artykuł wywołał burzę. Bogdan Święczkowski, prokurator krajowy zapewniał w Sejmie, że prokuratura wezwie Falentę by złożył wyjaśnienia. Jak ustaliła „Rzeczpospolita" - tak się jednak nie stało, i już nie stanie. Falencie nie złożył wyjaśnień w sprawie listów. Dlaczego?

4 lipca z zakładu karnego, w którym biznesmen obecnie odsiaduje wyrok 2,5 roku więzienia za zlecenie podsłuchów, został dowieziony do prokuratury okręgowej Warszawa-Praga, która od trzech lat prowadzi śledztwo w sprawie tzw. małej afery taśmowej (dotyczy to nagrań ujawnionych już po zamknięciu głównego postępowania). Falenta ma tu status podejrzanego, a w lipcu usłyszał dodatkowy, ósmy zarzut za nagranie Kulczyk-Graś.

Biznesmen odmówił wyjaśnień w sprawie tego nagrania - taką przyjął taktykę procesową. - Mój klient nie mógł się odnieść do zgromadzonego materiału, ponieważ nie wie co w nim jest. Nigdy nie dostaliśmy wglądu do akt śledztwa - mówi nam mec. Marek Małecki.

Jak ustaliliśmy, prokurator prowadzący to śledztwo nie zadał Falencie pytań dotyczących sensacyjnych informacji z listów. Temat próbował wywołać mec. Małecki. Zapytał prokuratora czy zabezpieczył już listy, ale śledczy przyznał, że posiada jeden (ten który z kancelarii prezydenta został wysłany do zaopiniowania prokuratorowi generalnemu). Małecki zapytał, czy planuje więc czynności w tej sprawie, dające możliwość złożenia wyjaśnień przez Falentę. Prokurator miał go zbyć, że to "nie pora ani czas" na tego typu rozmowę.

Dziś okazuje się, że uznano, że Falenta 4 lipca odmawiając wyjaśnień w tzw. małej aferze taśmowej, na własne życzenie zrezygnował także z przekazania śledczym wiedzy na temat podanych w listach informacji - i wyjawienia kim byli jego "zleceniodawcy".

Prokuratura nie planuje więc nowego przesłuchania, uznając, że Falenta „już miał taką możliwość".

Taktyka biznesmena

Sam biznesmen przyjął dziwną taktykę - nie położył "na stół" dowodów na poparcie swoich słów, i nie złożył osobnego zawiadomienia. Choć musi być świadomy burzy jaką wywołały jego listy - milczy. Uznaje, że prokuratura z własnej inicjatywy powinna zbadać sugestie z listów, jednak ta ocenia inaczej.

Po tekście „Rzeczpospolitej" wniosek o podjęcie umorzonego śledztwa w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej złożył mec. Roman Giertych, pełnomocnik osób, które zostały nagrane. Jednak prokurator nie zamierza badać, czy była "grupa" - wydał już postanowienie o odmowie podjęcia umorzonego śledztwa.

Powód? - Umorzone śledztwo podejmuje się, kiedy są nowe, nieznane wcześniej dowody. Tymczasem adwokat do wniosku dołączył tylko artykuł prasowy opisujący treść listów Falenty - przekonuje zorientowany w sprawie nasz rozmówca.

Z powodu jesiennych wyborów, rządowi PiS nie w smak rozgrzebywanie sprawy taśm.

Badania psychiatryczne

Tymczasem prokurator zamierza powołać biegłego psychiatrę, by zbadał Falentę. Dlaczego? Bo ten wskazał, że cierpi na dolegliwości natury psychicznej, które się u niego nasiliły.

- Rozważamy możliwość powołania biegłych do oceny poczytalności podejrzanego - przyznaje nam prok. Marcin Saduś, rzecznik praskiej prokuratury.

Jest niemal nieprawdopodobne, by biegli uznali, że Falenta nagrywając VIPów był niepoczytalny. Skoro za zlecenie nielegalnych nagrań już został skazany, a chodzi o ten sam czas rejestrowania rozmów. Jednak życie bywa zaskakujące.

- W sprawie gospodarczej, gdzie sprawca wykazał się tęgim umysłem i dużym talentem do kombinowania, biegli orzekli, że byli niepoczytalny, i nic nie można było z tym robić - wspomina śledczy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA