fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

Sąd Najwyższy: 8 tys. zł to za wysoka kara dla adwokata spoza Warszawy

Adobe Stock
Pięciokrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę to kara rażąco wysoka dla adwokata, który działa poza stolicą. Tak uznał wczoraj Sąd Najwyższy i przekazał do ponownego rozpoznania dyscyplinarkę emerytowanej adwokatki z Białegostoku.

Sprawa dotyczyła rozliczenia się między adwokatem a klientką. Obwiniona mecenas postanowiła reprezentować w sprawie o zapłatę swoją byłą koleżankę ze szkoły. Dochodzona suma wyniosła ponad 700 tys. zł. W związku jednak z tym, że kobieta deklarowała, iż nie ma środków na życie, adwokatka zdecydowała się reprezentować ją bez wynagrodzenia – na zasadzie succes fee. Strony umówiły się, że mecenas otrzyma 5 proc. z wygranej i zasądzonej sumy. Po ustaleniu i spisaniu reguł współpracy Elżbieta S.Z. reprezentowała klientkę przez dwa lata, nie otrzymując od niej żadnego wynagrodzenia.

W pierwszej instancji udało się jej wygrać kwotę ponad 500 tys. zł. W drugiej instancji nie prowadziła już sprawy – pełnomocnictwo zostało jej bowiem cofnięte. Była klientka postanowiła sama napisać apelację i szczęśliwie wygrała całość dochodzonej sumy. Elżbieta S.Z. wiedząc, że kobieta bazowała na argumentacji z pozwu sporządzonego przez nią, gdy sprawę kierowała na sądowe tory, wystawiła fakturę, żądając zapłaty wynagrodzenia (po wygranej w pierwszej instancji kobiety się rozliczyły). Chodziło o 14 tys. zł. Była koleżanka nie poczuła się do uregulowania należności. Sprawa trafiła więc do sądu powszechnego. Ten uznał, że Elżbieta S.Z. nie miała podstaw do dochodzenia wynagrodzenia. Fakturę wystawiła bowiem wtedy, kiedy z klientką nie łączyła jej już umowa. Tematem zainteresował się jednak adwokacki pion dyscyplinarny. Zarówno korporacyjny sąd pierwszej, jak i drugiej instancji uznały, że ta nadszarpnęła zaufanie do adwokatury i postąpiła niegodnie, dochodząc nieistniejącego roszczenia. Uznano, że adwokatka za to przewinienie powinna zapłacić karę w wysokości pięciokrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę – czyli ponad 8 tys. zł.

Czytaj także:

We wtorek przed Sądem Najwyższym obwiniona i jej pełnomocniczka dowodziły, że kara ta była rażąco wysoka, a adwokatka nie powinna zostać ukarana za to, że legalnym trybem próbowała uzyskać należne w jej ocenie wynagrodzenie.

Z tą argumentacją częściowo zgodzili się sędziowie Izby Dyscyplinarnej SN. Sędzia sprawozdawca Adam Tomczyński uznał, że rzeczywiście prawniczka została ukarana zbyt dolegliwie jak na realia, w których funkcjonuje – w tej też części przekazano sprawę do ponownego rozpoznania wyższemu sądowi dyscyplinarnemu adwokatury.

Sędziowie nie mieli natomiast wątpliwości co do winy emerytowanej adwokatki. W ich ocenie nie miała podstaw do tego, by dochodzić nienależnego wynagrodzenia i w tym zakresie dopuściła się przewinienia dyscyplinarnego.

Sygnatura akt: II DSI 61/19

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA