Reklama

Ewa Kempisty-Jeznach: Kobiety są zwyciężczyniami walki ze stresem

Kobiety mają naturalny mechanizm rozładowywania napięcia – płacz. Dlatego radzą sobie ze stresem lepiej od mężczyzn – mówi „Rzeczpospolitej” dr n.med Ewa Kempisty-Jeznach, internistka, jedyna w Polsce lekarka medycyny męskiej.
Ewa Kempisty-Jeznach: Kobieta w stresie często szuka zrozumienia i wsparcia, czyli sięga po mechaniz

Ewa Kempisty-Jeznach: Kobieta w stresie często szuka zrozumienia i wsparcia, czyli sięga po mechanizm nazywany „tend and befriend”. Mężczyzna natomiast częściej włącza reakcję „fight or flight”, czyli walcz albo uciekaj.

Foto: Adobe Stock

Wiele napięć w pracy wynika nie z braku kompetencji, ale z różnych reakcji na sytuacje stresowe. Czy kobiety i mężczyźni rzeczywiście przeżywają stres w inny sposób?

Kobiety reagują w stresie zupełnie inaczej niż mężczyźni na każdym etapie działania. Te różnice wynikają z kilku rzeczy. Pierwszą z nich są hormony. Drugą – różnice w budowie i funkcjonowaniu mózgu. Trzecią – działanie układu współczulnego i przywspółczulnego, czyli naszego systemu reagowania na zagrożenie. A czwartą – stereotypy społeczne i zmiany kulturowe, które wpływają na to, jak kobiety i mężczyźni funkcjonują w pracy i w domu.

Jeżeli mówimy o stresie, warto rozróżnić jego rodzaje. Mamy eustres i dystres. Eustres jest takim naganiaczem, dobrym stresem, który mobilizuje, daje adrenalinę i energię do działania. Natomiast dystres to już przewlekły stres kortyzolowy. To właśnie o nim mówimy najczęściej w kontekście napięć w pracy czy konfliktów w życiu codziennym.

W sytuacji stresowej obie płcie produkują kortyzol. Zarówno przy krótkim, jak i przy długotrwałym stresie reakcje organizmu są bardzo podobne: przyspiesza bicie serca, oddech staje się szybszy, rozszerzają się źrenice, odczuwamy niepokój wewnętrzny. Często pojawiają się też objawy psychosomatyczne, czyli napięcie ciała, bóle, reakcje ze strony różnych narządów. Każdy reaguje trochę inaczej.

Przez lata uważano, że psychosomatyka jest bardziej „kobieca”. Czy nadal tak jest?

Rzeczywiście kiedyś uważano, że psychosomatyka jest domeną kobiet, że to one częściej przerzucają stres na ciało. Mówiono o szybkim biciu serca, hiperwentylacji czy uczuciu ścisku w żołądku. Pojawiały się też zaburzenia ze strony układu pokarmowego, na przykład zespół jelita drażliwego, reakcje skórne (zaczerwienienia, dermografizm) albo częste chodzenie do toalety. W swoich książkach nazywam to nawet „płaczem przez pęcherz”, czyli zespołem nadpobudliwego pęcherza. W sytuacji stresowej kobiety rzeczywiście częściej reagują w ten sposób. Ale świat się zmienia. Coraz częściej obserwuję w gabinecie mężczyzn, którzy reagują podobnymi objawami. Dotyczy to szczególnie pacjentów z niskim poziomem testosteronu, który spada przy przewlekłym stresie oraz wraz z wiekiem.

Co dokładnie dzieje się w organizmie mężczyzny, kiedy żyje w długotrwałym stresie?

W stresie zaczyna się gra hormonów. Kortyzol, który produkujemy w sytuacji stresowej, jest największym wrogiem testosteronu. Jeżeli poziom kortyzolu jest wysoki, testosteron spada. A to testosteron jest hormonem siły, stanowczości, decyzyjności. Można powiedzieć, że to królewski hormon mężczyzny. Kiedy jego poziom spada, szczególnie wolnego testosteronu, z którego organizm najbardziej korzysta, pojawiają się objawy jego niedoboru. Wtedy mężczyzna może tracić część tej naturalnej „twardości”, zdecydowania i energii do działania. W środowisku biznesowym może to mieć bardzo konkretne konsekwencje, bo stanowiska kierownicze często wymagają właśnie szybkiej decyzyjności i odporności na presję.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Biznesmen potrzebuje dwa razy więcej testosteronu niż przeciętny mężczyzna

Zmiany społeczne również wpływają na reakcje mężczyzn na stres?

Tak, bardzo. Efektem zmian społecznych jest to, że mężczyźni są coraz bardziej emocjonalni. Kobiety są dziś bardziej niezależne, silniejsze, wyraźniej komunikują potrzeby. Jednocześnie zmienił się model rodziny. Kiedyś mężczyzna wracał z pracy, siadał na kanapie, a żona zajmowała się domem i dziećmi. Dziś kobieta również pracuje zawodowo i naturalnie oczekuje partnerstwa. Mężczyzna zaczyna więc uczestniczyć w wychowaniu dzieci, w prowadzeniu domu, w emocjach związanych z życiem rodzinnym. To powoduje, że zaczyna produkować prolaktynę – hormon emocjonalnego stresu, który nie jest typowy dla mężczyzn. Prolaktyna również działa niekorzystnie na testosteron. Nie jest jego tak silnym wrogiem, jak kortyzol, ale również go osłabia.

Czy mężczyzna może jakoś przeciwdziałać tym procesom?

Tak, i wcale nie są to skomplikowane rzeczy. Ja nazywam to zasadą „5S-1”. To są podstawowe elementy stylu życia: seks, sen, sposób odżywiania i sport. Te cztery czynniki potrafią bardzo skutecznie przywracać równowagę hormonalną, którą niszczy przewlekły stres. Nieprzypadkowo wielu menedżerów czy prezesów firm intensywnie uprawia sport. Często nie chodzi im tylko o sylwetkę. Wysiłek fizyczny podnosi poziom testosteronu i jednocześnie powoduje wydzielanie endorfin, dzięki czemu człowiek jest bardziej zdecydowany, ale też po prostu szczęśliwszy.

Coraz częściej mówi się też o sporcie jako narzędziu wzmacniającym kobiety w biznesie.

Kobiety, które prowadzą biznes, odkryły, że podczas aktywności fizycznej wydziela się testosteron. Dzięki temu są bardziej stanowcze i decyzyjne w pracy. Można powiedzieć, że kobiety znalazły sposób, aby przeciwstawić kortyzolowi testosteron. Kobieta, która regularnie trenuje, często reaguje bardziej zadaniowo, podobnie jak mężczyzna. Jest mniej skłonna do płaczu i szybciej podejmuje decyzje biznesowe.

Czy w sytuacji silnego napięcia biznesowego którejś z płci łatwiej jest utrzymać kontrolę emocjonalną?

Mężczyznom, ale mogą przy tym reagować agresją – szczególnie, jeśli mają wysoki poziom testosteronu. Jednak ani zbyt wysoki, ani zbyt niski poziom testosteronu nie jest dobry. Mężczyzna musi dążyć do osiągnięcia złotego środka. Jeśli uprawia sport, ma endorfiny i prawidłowy poziom testosteronu, a więc reaguje idealnie. Wówczas jest takim modelowym liderem, bo nie ma ani nadmiernej agresji, ani zbyt niskiej energii. To jest ten złoty środek Arystotelesa, który w dzisiejszych czasach trudno uzyskać bez wsparcia, np. lekarza, coacha czy psychologa.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Szklany sufit wciąż ogranicza kariery kobiet w dużych firmach

Pro

Reklama
Reklama

Dużą rolę w tym, jak reagujemy na stres, odgrywa też budowa mózgu, prawda?

Mózg kobiety jest zbudowany trochę inaczej niż mężczyzny. U obu płci ośrodek emocji znajduje się w prawej półkuli, a ośrodek mowy głównie w lewej. Natomiast połączenie między nimi, czyli ciało modzelowate, jest szersze u kobiet. Dzięki temu potrafią one bardziej intensywnie werbalizować emocje, przez co w stresie często dużo mówią i szukają zrozumienia. Mężczyźni z kolei albo zamykają się, albo reagują agresją.

Czy to oznacza, że kobiety i mężczyźni mają zupełnie inne strategie radzenia sobie ze stresem?

W pewnym sensie tak. Kobieta w stresie często szuka zrozumienia i wsparcia, czyli sięga po mechanizm nazywany „tend and befriend”. Mężczyzna natomiast częściej włącza reakcję „fight or flight”, czyli walcz albo uciekaj. W mózgu odpowiadają za to między innymi ciało migdałowate i kora przedczołowa. U mężczyzn silniej działa część zewnętrzna kory przedczołowej, która sprzyja działaniu i walce. U kobiet bardziej aktywna jest część wewnętrzna, związana z emocjonalnością.

Jak stres wpływa na proces podejmowania decyzji biznesowych i gotowość do podjęcia ryzyka?

To w dużej mierze również zależy od hormonów. Mężczyzna z prawidłowym poziomem testosteronu jest bardziej zdecydowany i skłonny do podejmowania ryzyka. Natomiast jeśli jego poziom spada, na przykład przez przewlekły stres, pojawia się większa emocjonalność i mniejsza decyzyjność. Z kolei kobieta, która poprzez sport podnosi poziom testosteronu, zaczyna działać bardziej zadaniowo i łatwiej podejmuje decyzje biznesowe.

Kto zatem lepiej radzi sobie ze stresem, szczególnie w pracy?

Zdecydowanie kobiety są zwyciężczyniami walki ze stresem, bo mają naturalny mechanizm rozładowywania napięcia – płacz. Najnowsze badania pokazały, że w łzach powstających w wyniku stresu znajdują się hormony stresu, między innymi kortyzol i ACTH. Można więc powiedzieć, że kobiety w pewnym sensie „wypłakują” stres z organizmu. Płacz aktywuje układ przywspółczulny i uspokaja nas.

Czytaj więcej

Stres udręką pracowników. Czy trzeba rozszerzyć katalog chorób zawodowych?

W środowisku biznesowym płacz jest jednak nadal tematem tabu. Kobieta, która się rozpłacze w sytuacji zawodowej, jest nazywana nieprofesjonalną.

Płacz nie jest objawem słabości. To normalna, fizjologiczna reakcja emocjonalna i jednocześnie sposób na uspokojenie układu nerwowego. Dlatego nie powinniśmy stygmatyzować kobiet w biznesie, które w sytuacji stresowej płaczą.

Reklama
Reklama

Jakie mity dotyczące stresu i płci warto dziś obalić w środowisku biznesowym?

Przede wszystkim mit, że kobiety nie nadają się do zarządzania, bo są zbyt emocjonalne. Tymczasem kobiety potrafią wnieść do zarządzania komponent emocjonalny i złagodzić zbyt agresywną zadaniowość mężczyzn. My nie powinnyśmy konkurować z mężczyznami, tylko się uzupełniać. Kobieta w zarządzie jest dopełnieniem zespołu, a nie przeszkodą. Wtedy funkcjonowanie w pracy, na każdym szczeblu organizacji, może być po prostu łatwiejsze.

Dobrze byłoby, żeby kobiety zrozumiały niektóre zachowania wynikające z fizjologii mężczyzn, a oni żeby zrozumieli nasze.

Zdrowie
Ważne ustalenia ws. cukrzycy. Są wyniki nowych badań
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Zdrowie
Naukowcy obalili powszechny mit. "Zmniejsza stan zapalny i ryzyko zgonu"
Zdrowie
Zła dieta wywołuje lęk u dziecka? Tych pokarmów trzeba unikać
Zdrowie
Koniec z szarlatanerią. Dziś wchodzą nowe przepisy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama