Nowe ustalenia ws. śmierci nurka podczas poszukiwań Grzegorza Borysa

Nurek, który zginął tragicznie podczas poszukiwań Grzegorza Borysa, nie miał zapewnionych nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa - podało Radio Zet informując, że strażak mógł wzywać pomoc jedynie szarpiąc za tzw. kablolinę, a centrala łączności podwodnej była zepsuta.

Publikacja: 10.11.2023 11:07

Funkcjonariusze służb w okolicach zbiornika wodnego Lepusz w otulinie Trójmiejskiego Parku Krajobraz

Funkcjonariusze służb w okolicach zbiornika wodnego Lepusz w otulinie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego podczas poszukiwań Grzegorza Borysa, fot. z 3 listopada

Foto: PAP/Adam Warżawa

Do śmiertelnego wypadku doszło 1 listopada podczas szeroko zakrojonej obławy na 44-letniego Grzegorza Borysa, podejrzewanego o zabójstwo swego sześcioletniego syna.

Poszukiwania Grzegorza Borysa trwały od 20 października, brało w nich udział około tysiąca przedstawicieli policji, Straży Granicznej, straży pożarnej oraz Żandarmerii Wojskowej. Ciało mężczyzny odnaleziono 6 listopada na mokradłach w okolicy rozlewiska Lepusz. Prokuratura potwierdziła, że to zwłoki Grzegorza Borysa.

Czytaj więcej

Śmierć Grzegorza Borysa. Są wyniki sekcji zwłok

Śmierć Grzegorza Borysa

Prokurator Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformowała, że ze wstępnych ustaleń po sekcji zwłok wynika, że bezpośrednią przyczyną śmierci mężczyzny było utonięcie. Na ciele Grzegorza Borysa stwierdzono powierzchowne rany cięte "charakterystyczne dla osób podejmujących próby samobójcze" oraz dwie rany od postrzału z broni pneumatycznej, które zdaniem śledczych nie miały żadnego związku ze śmiercią mężczyzny. Do zgonu doszło ok. dwóch tygodni temu.

Tragiczny wypadek podczas poszukiwań Grzegorza Borysa

Gdy na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego trwały poszukiwania Grzegorza Borysa, w środę 1 listopada podczas pełnienia służby na terenie zbiornika wodnego Lepusz przy ulicach Lipowej i Źródło Marii w Gdyni doszło do wypadku nurkowego z udziałem 27-letniego strażaka-nurka sekc. Bartosza Błyskala. Strażaka wyciągnięto na brzeg i przetransportowano do gdyńskiego szpitala. Życia 27-latka nie udało się uratować.

Działania strażaków-nurków ze Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego "Gdańsk" były prowadzone na terenie zbiornika Lepusz na wniosek policji. Poszukiwania podjęto po tym, jak w okolicy pies tropiący zgubił trop poszukiwanego Grzegorza Borysa.

Dzień później o godz. 18:00 we wszystkich jednostkach Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej włączono sygnały świetlno-dźwiękowe. Jak informował komendant główny PSP Andrzej Bartkowiak, strażacy oddali w ten sposób hołd swojemu 27-letniemu koledze, strażakowi-nurkowi Bartoszowi Błyskalowi.

Poszukiwania Grzegorza Borysa. Nowe ustalenia w sprawie śmierci nurka

Jak podało Radio Zet, które dotarło do nowych ustaleń w sprawie śmierci strażaka-nurka, Lepusz nie jest zwykłym stawem, a do nurkowania w tym akwenie niezbędne są odpowiednie umiejętności i sprzęt. Zdaniem ekspertów, na których powołuje się stacja, z uwagi na muliste dno oraz pływające na powierzchni wyspy torfowe, nurkowanie w zbiorniku Lepusz można traktować jak schodzenie pod wodę w przestrzeni zamkniętej. Zasady pracy nurków w trudnych warunkach określa ustawa o wykonywaniu prac podwodnych z 2003 r., ale płetwonurkowie służący w straży pożarnej nie podlegają jej przepisom, lecz rozporządzeniu MSWiA z 2004 roku.

Według tych przepisów, w przypadku prowadzenia prac podwodnych w przestrzeniach zamkniętych dla zabezpieczenia bezpieczeństwa nurkowi wymaga się zastosowania sprzętu do autoasekuracji, dwóch niezależnych źródeł mieszaniny oddechowej oraz posiadana przez nurków dodatkowego przeszkolenia.

Ile butli miał nurek, jaka była z nim łączność?

Cytowany przez Radio Zet rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku brygadier Jacek Jakóbczyk podał, że zmarły tragicznie Bartosz Błyskal miał uprawnienia młodszego nurka MSWiA. Rzecznik potwierdził, że łączność z nurkiem odbywała się jedynie fizycznie przez tak zwaną kablolinę - centrala łączności podwodnej wykorzystywana w takich sytuacjach była zepsuta i od kilku tygodni znajdowała się w naprawie.

Według ustaleń Radia Zet, strażak-nurek Błyskal miał mieć ze sobą tylko jedno źródło mieszaniny oddechowej. "Oznacza to, że płetwonurek zszedł pod wodę z jedną butlą, a w razie niebezpieczeństwa mógł wzywać pomoc jedynie szarpnięciami za przewód asekuracyjny" - czytamy.

Rzecznik PSP w Gdańsku powiedział stacji, że zgodnie poleceniem kierującego pracami podwodnymi w miejscu poszukiwań Grzegorza Borysa, sekc. Bartosz Błyskal miał zadanie sprawdzenia otwartej części zbiornika, wzdłuż brzegu i wysp, zatem - twierdził brygadier Jacek Jakóbczyk - nie musiały być zachowane określone przez MSWiA nadzwyczajne środki bezpieczeństwa dotyczące prowadzenia prac podwodnych w przestrzeniach zamkniętych.

Trwa wyjaśnianie sprawy śmierci strażaka-nurka

Sprawę śmierci strażaka bada Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Rzeczniczka prokuratury Grażyna Wawryniuk oświadczyła, że postępowanie jest w początkowej fazie. Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna nie utonął, lecz zmarł wskutek niewydolności krążeniowo-oddechowej.

Po tragicznej śmierci nurka straż pożarna ma powołać zespół powypadkowy z udziałem nurka-instruktora oraz zespół, który oceni taktykę poszukiwań i protokół powypadkowy.

Do śmiertelnego wypadku doszło 1 listopada podczas szeroko zakrojonej obławy na 44-letniego Grzegorza Borysa, podejrzewanego o zabójstwo swego sześcioletniego syna.

Poszukiwania Grzegorza Borysa trwały od 20 października, brało w nich udział około tysiąca przedstawicieli policji, Straży Granicznej, straży pożarnej oraz Żandarmerii Wojskowej. Ciało mężczyzny odnaleziono 6 listopada na mokradłach w okolicy rozlewiska Lepusz. Prokuratura potwierdziła, że to zwłoki Grzegorza Borysa.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Wypadki
Jeżdżą szybko, mandaty płacą sporadycznie. Obcokrajowcy za kierownicą
Materiał Promocyjny
Naszą siłą jest różnorodność
Wypadki
Wyciek amoniaku w Koszalinie. Ewakuowano ponad 300 osób
Wypadki
Doszczętnie spłonął neogotycki pałac we Wrocławiu. Akcja strażaków trwała całą noc
Wypadki
Piorun raził grupę turystów w górach. Trzynaście osób trafiło do szpitali
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Wypadki
Kontrwywiad na miejscu eksplozji w zakładach MESKO
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży