Dzień dobry, Michał Kolanko, #RZECZoPOLITYCE, moim gościem jest Jarosław Gowin, lider Porozumienia.

Dzień dobry.

Czy wsparcie dla przedsiębiorców od rządu jest wystarczające?

Polski rząd uruchomił ogromny program wsparcia dla przedsiębiorców, a protesty które mają teraz miejsce, są polskim odpryskiem zjawiska ogólnoświatowego, czyli narastającego zniecierpliwienia i lęku przed gospodarczymi skutkami epidemii. Bardzo się cieszę, że następuje proces odmrażania polskiej gospodarki, od wielu tygodni wskazuję, by zrobić to jak najszybciej.

Kilka tygodni temu mówił pan, że potrzebne są śmiałe kroki, czy te kroki zostały podjęte przez rząd?

Generalnie tak, ale można dyskutować o szczegółach, to są sprawy śmiertelnie poważne. Będziemy starali się jak najbardziej spójnie łączyć walkę z epidemią, z walką o uratowanie jak największej liczby polskich firm.

Czy kwestie związane z odmrażaniem gospodarki były również elementem politycznego porozumienia między panem a Jarosławem Kaczyńskim?

Ten temat był tylko zasygnalizowany, pracowaliśmy nad rozwiązaniami impasu związanego z terminem wyborów. Myślę, że w przyszłym tygodniu spotkamy się ponownie, by porozmawiać o tym co jest dużo istotniejsze, czyli o planach intensyfikowania walki z epidemią oraz działania na rzecz jak najszybszego odmrożenia gospodarki.

Gdy trwały konsultacje w sprawie propozycji zmiany konstytucji i rozmawiał pan z przedstawicielami PSL-u i Koalicji Polskiej powstał zespół roboczy w tej sprawie. Czy ten zespół dalej będzie działał? Będzie pan rozmawiał z częścią opozycji?

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

Chciałbym rozmawiać z całą opozycją. Uważam, że potrzebne jest coś w rodzaju okrągłego stołu, jeżeli nie dosłownie, to chociaż zmiana klimatu politycznego. Rozmowy, o których pan wspomniał, nie doprowadziły do wspólnego stanowiska, w ogromnej mierze dlatego, że wiele partii opozycyjnych miało zupełnie różne stanowiska. Uważam, że same rozmowy są wielką wartością i mam ciągle nadzieje, że polska klasa polityczna udowodni, że w obliczu takiego kataklizmu potrafi współpracować ponad podziałami partyjnymi.

Wiele osób może zadawać sobie pytanie, jak żyć w nowej rzeczywistości.

To jest pytanie, które zadaje sobie cały świat i prostych odpowiedzi nie ma. Każdy ekspert, ekonomista, epidemiolog, ma trochę inne odpowiedzi. Po pierwsze musimy działać doraźnie, czyli jak najszybciej obniżyć liczbę chorych, ratować na bieżąco polskie firmy, ale również zdecydować się na jakąś strategię rozwojową Polski. Przed rokiem 2015 rozwój Polski opierał się przede wszystkim na inwestycjach zagranicznych. Między rokiem 2015 a obecnym czasem, rozwój opierał się przede wszystkim na szerokiej polityce społecznej, teraz nadchodzi zupełnie nowa epoka. Teraz będzie czas na postawienie na innowacyjną gospodarkę, na rozwój nauki, na znalezienie takich nisz, w których polska gospodarka będzie o wiele bardziej konkurencyjna, niż do tej pory.      

Zgadza się pan z Jackiem Dukajem, że to nie powinien być czas wielkiego spowolnienia, tylko czas wielkiego przyśpieszenia np. jeśli chodzi o cyfryzację?

To właśnie miałem na myśli, gdy mówiłem o potrzebie strategi rozwojowej. Trzeba wprowadzić na szeroką skalę e-administrację w wielu obszarach. Mamy duży potencjał intelektualno-naukowy w obszarze cyfryzacji, mamy już pewne osiągnięcia, ale dużo jest jeszcze do zrobienia - zarówno w administracji państwowej jak i w sferze gospodarki.

Mówił pan wielokrotnie, że jest pan zły na siebie i klasę polityczną, że cały czas rozmawia o terminie wyborów, a nie o gospodarce. Czy porozumienie z prezesem Kaczyńskim realizuje ten cel? Przestajemy rozmawiać o polityce?

Taka była nasza intencja, by zaproponować całej klasie politycznej, rozwiązanie, które w dziesiątkach rozmów z wybitnymi prawnikami, uznaliśmy za najbardziej odpowiadające duchowi konstytucji. Od wielu tygodni powtarzałem, że wybory 10 maja są niemożliwe ze względów organizacyjnych, inne terminy majowe są niekonstytucyjne - zatem trzeba przenieść wybory, proponowałem by je przesunąć o dwa lata. Na to nie zgodziła się opozycja, chociaż moja koncepcja zyskała poparcie w PiS-ie. Jeżeli jest to niemożliwe i jeżeli rząd konsekwentnie odmawia wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, to w takim razie wraz z prezesem Kaczyńskim zaproponowaliśmy pewną drogę dojścia do nowego terminu. Przewidującą, że SN uzna wybory za nieważne i to otworzy drogę dla marszałek Sejmu do ogłoszenia nowych wyborów.

Co przekonało prezesa Kaczyńskiego, by zmienił zdanie w sprawie wyborów?

Szukaliśmy możliwych rozwiązań, analizowaliśmy wiele wariantów. Rzeczywiście liderzy PiS-u liczyli na to, że wybory odbędą się w tym konstytucyjnym terminie 10 maja. Wobec jasnego stanowiska samorządów, które nie wydały spisu wyborców, z dnia na dzień było coraz bardziej oczywiste, że nie uda się zorganizować wyborów 10 maja. Można powiedzieć, że nas wszystkich polityków, do przesunięcia wyborów przekonała rzeczywistość. Znaleźliśmy się w stanie pewnej pustki prawnej, Konstytucja nie zawiera przepisów obliczonych na taką sytuację i wobec tego, musimy wypracować jakieś rozwiązania płynące bardziej z ducha konstytucji, niż z konkretnych przepisów.

Uważa pan, że wybory w lipcu będą bezpieczniejsze i lepsze pod względem organizacyjnym, niż te które miały być teraz?

Z całą pewnością. Te kilka tygodni, które dzielą termin 10 maja od następnego terminu, najwcześniej w drugiej połowie czerwca, ten czas trzeba wykorzystać, żeby wybory organizacyjnie jak najlepiej dopiąć. To nie będzie łatwe. Organizacja wyborów korespondencyjnych jest niesłychanie skomplikowana, miałem tego pełną świadomość od kilku tygodni, dlatego mówiłem, że termin 10 maja jest nierealny. Trzeba też poprawić ustawę o głosowaniu korespondencyjnym, dlatego wczoraj wraz posłami Porozumienia zagłosowaliśmy za tą ustawą, by można było podjąć działania przygotowawcze do wyborów, niezależnie od tego, czy one będą w czerwcu i lipcu, czy jesienią. W przyszłym tygodniu zaproponujemy pewne istotne korekty do tej ustawy, przede wszystkim przywrócimy rolę dla PKW. Tutaj opozycja bardzo słusznie podkreślała, że wyłączenie PKW z procesu wyborczego jest poważną słabością przepisów, które przyjęliśmy.

Jasne jest, że po to, by wybory korespondencyjne się udały, samorządy muszą współpracować, opozycja musi uznać ten proces, oraz największa partia opozycyjna czyli KO, która kontroluje Senat. Ustawa, o której pan mówił, też musi trafić do Senatu i to znowu będzie 30 dni.

Mamy największą od stu lat epidemię, mamy kataklizm gospodarczy, ale również kataklizm jeśli chodzi o zaufanie społeczne, a zwłaszcza polityków wobec samych siebie. Niektórzy liderzy partii opozycyjnych wręcz odmawiali spotkań ze mną. To jest miara tej pracy, którą jako klasa polityczna powinniśmy wykonać w najbliższych latach.

Kto byłby organizatorem tych wyborów na podstawie ustawy, która została wczoraj przegłosowana? Szerokim echem odbija się wypowiedź jednego z posłów Solidarnej Polski, że pan wicepremier Jacek Sasin nie miał nic wspólnego z organizacją wyborów. Mam wrażenie, że teraz niektórzy odsuwają od siebie odpowiedzialność za to, co wydarzyło się wokół wyborów, które miały być 10 maja.

Nie chcę wracać do przeszłości, ważne jest to, abyśmy wyszli z tego impasu. Trzeba przywrócić rolę PKW, to PKW powinna wydać rozporządzenia dotyczące szczegółów, takich jak karty do głosowania i sposób powoływania komisji wyborczych. Moim zdaniem trzeba rozważyć powrót do obwodowych komisji wyborczych, bo ta ustawa, którą przyjęliśmy, przewiduje rozwiązania, w których - moim zdaniem - głosów z dużych miast w ciągu dwóch tygodni policzyć się nie da.

Komentatorzy zwracają uwagę na to, że politycznie jest to sukces Porozumienia i pana, ale wyborcy w ostatnim sondażu IBRiS pokazują, że zaufanie do pana spadło.

Każdy kompromis jest sukcesem każdego uczestnika tego kompromisu. Zdaję sobie sprawę, że idę pod prąd, zarówno w nastrojach wyborców Zjednoczonej Prawicy, jak i nastrojach wyborców opozycji. Liczę na to, że kiedyś stanę przed trybunałem boskim, a wcześniej przed osądem historii, i z tą perspektywą, mierząc się z własnym sumieniem i z tym, co będą mówiły o mnie następne pokolenia Polaków, szukam takich rozwiązań, które przysłużyłby się Polsce najlepiej.

Czy zmieni się formuła współpracy z PiS-em i np. Porozumienie będzie miało osobny klub w Sejmie?

Na razie nie ma tego typu dyskusji, natomiast wszyscy w obozie Zjednoczonej Prawicy zdajemy sobie sprawę, że coś się wydarzyło i, że jest wewnętrznie trudny czas i należy wypracować nową formułę.