Poznańscy prokuratorzy wojskowi umorzyli jedno z postępowań dotyczących katastrofy smoleńskiej. Na wniosek rodzin ofiar badano, czy wojskowi śledczy dopełnili obowiązków przy sekcjach zwłok.
Zdaniem poznańskich prokuratorów do przestępstwa nie doszło. Za kluczową dla sprawy uznano naradę polskich i rosyjskich prokuratorów w nocy z 10 na 11 kwietnia, w której wziął udział ówczesny szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztof Parulski. "Z poczynionych ustaleń wynikało, że strona polska ma możliwość faktycznego uczestniczenia w czynnościach rosyjskiego śledztwa, istotnych z polskiego punktu widzenia, w tym w sekcjach zwłok" - czytamy w komunikacie prokuratury.
Po kilku miesiącach okazało się, że Rosjanie wprowadzili stronę polską w błąd. Prokuratorzy zorientowali się dopiero, gdy dostali i przetłumaczyli dokumentację sekcyjną.
Poznańska prokuratura wskazuje, że żaden polski przepis nie nakazuje ponownej sekcji zwłok, po przewiezieniu ciała do Polski.
W komunikacie nie ma informacji, czy obecni w Rosji prokuratorzy weryfikowali informacje przekazywane im przez gospodarzy. Zdaniem rzecznika WPO w Poznaniu działali w trudnych warunkach. - Przepływ informacji był niepełny i nieścisły, a sytuacja była dynamiczna - mówi "Rz" ppłk Sławomir Schewe.