Reklama

Błędy w sekcjach zwłok - śledztwo umorzone

Śledztwo w sprawie ewentualnych błędów prokuratorów przy sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej umorzone. Pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego chce zaskarżyć decyzję

Aktualizacja: 04.11.2013 20:08 Publikacja: 04.11.2013 17:10

Błędy w sekcjach zwłok - śledztwo umorzone

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Poznańscy prokuratorzy wojskowi umorzyli jedno z postępowań dotyczących katastrofy smoleńskiej. Na wniosek rodzin ofiar badano, czy wojskowi śledczy dopełnili obowiązków przy sekcjach zwłok.

Zdaniem poznańskich prokuratorów do przestępstwa nie doszło. Za kluczową dla sprawy uznano naradę polskich i rosyjskich prokuratorów w nocy z 10 na 11 kwietnia, w której wziął udział ówczesny szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztof Parulski. "Z poczynionych ustaleń wynikało, że strona polska ma możliwość faktycznego uczestniczenia w czynnościach rosyjskiego śledztwa, istotnych z polskiego punktu widzenia, w tym w sekcjach zwłok" - czytamy w komunikacie prokuratury.

Po kilku miesiącach okazało się, że Rosjanie wprowadzili stronę polską w błąd. Prokuratorzy zorientowali się dopiero, gdy dostali i przetłumaczyli dokumentację sekcyjną.

Poznańska prokuratura wskazuje, że żaden polski przepis nie nakazuje ponownej sekcji zwłok, po przewiezieniu ciała do Polski.

W komunikacie nie ma informacji, czy obecni w Rosji prokuratorzy weryfikowali informacje przekazywane im przez gospodarzy. Zdaniem rzecznika WPO w Poznaniu działali w trudnych warunkach. - Przepływ informacji był niepełny i nieścisły, a sytuacja była dynamiczna - mówi "Rz" ppłk Sławomir Schewe.

Reklama
Reklama

- Prokuratura posiadała wiedzę,  że delegowani do Moskwy prokuratorzy nie kontrolowali w żaden sposób rzetelności i prawidłowości przebiegu rosyjskich czynności - ripostuje mecenas Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik Kaczyńskiego.

Innego zdania jest karnista Piotr Kruszyński. - Rosjanie są gospodarzem tego postępowania. Nawet jeśli uznalibyśmy, że prokuratorzy nie byli zbyt aktywni, to stawianie im zarzutów z tego powodu, byłoby dużą przesadą - uważa. Jego zdaniem "jest domniemanie dobrej wiary jeśli chodzi o współpracę".

Poznańska prokuratura wymienia też szereg innych okoliczności, które mają usprawiedliwiać wojskowych śledczych z Warszawy. Przywołuje przypadki katastrof polskich autobusów w Niemczech i we Francji. W tych sprawach Polska również korzystała z międzynarodowej pomocy prawnej. Powołuje się także na "względy społeczne". Jej zdaniem istniała presja "wielu osób na szybkie przeprowadzenia pochówków".

Śledczy uznali również, że wojskowych prokuratorów nie obciąża brak weryfikacji rosyjskich badań identyfikacyjnych. W komunikacie wskazują, że ponowne badania DNA byłyby "długotrwałe i pracochłonne". "Mogły trwać, w zależności od konkretnych przypadków od 3 dni do ponad miesiąca przy każdym pojedynczym badaniu i zaangażowania wielu instytutów medycznych w kraju" - przekonuje w komunikacie ppłk Schewe.

Pszczółkowski uważa, że prokuratorzy powinni patrzeć uważniej na ręce Rosjan. Jego zdaniem katastrofa miała miejsce w Rosji, a śledczy nie mogli wykluczyć udziału tego państwa w jej spowodowaniu, bo nie mieli na tym etapie zebranych żadnych dowodów. - Nie dysponowała nawet ekspertyzami sekcyjnymi wykonanymi przez Rosjan - dodaje.

Pod koniec września warszawscy śledczy uznali, że cywile nie ponoszą odpowiedzialności za przygotowanie wizyt w Katyniu z kwietnia 2010 r.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama