Na budynkach umieszczane są duże, czerwono-białe znaki ostrzegawcze, które informują, że mury mogą stanowić zagrożenie.

Reklama
Reklama

Powodem takich działań jest najpotężniejsze od ćwierć wieku trzęsienie ziemi, które w sierpniu nawiedziło Kalifornię powodując miliardowe straty. Wstrząsy miały siłę 6,1 stopnia w skali Richtera.

Wymóg modernizacji dotyczy właścicieli małych budynków mieszkalnych i hoteli, ale nie domów jednorodzinnych. Niewywiązanie się z tego obowiązku może kosztować nawet kilkaset tysięcy dolarów.

Patrick Otellini, szef wydziału we władzach miasta odpowiedzialnego za bezpieczeństwo podczas trzęsień ziemi, zapewnia, że wprowadzone obostrzenia nie mają na celu wzbudzania paniki. Według Otelliniego, znaki ostrzegawcze mają przede wszystkim informować lokatorów o stanie domów, w których zamieszkują i uświadomić właścicieli, że spoczywają na nich obowiązki, których niewypełnienie grozi realnymi konsekwencjami.

Otellini stwierdził, że około 10 procent właścicieli domów opatrzonych znakami ostrzegawczymi, którzy nie dokonali modernizacji budynków, będą mieć 30 dni na ich przeprowadzenie pod groźbą wysokich kar finansowych i zamrożenia pozwoleń budowlanych w przyszłości.

Burmistrz San Francisco Eric Garcett współpracuje z ekspertami-sejsmologami z California Institute of Technology nad opracowaniem systemu oceny stanu budynków w mieście. Dotyczy to przede wszystkim starej, drewnianej zabudowy, która jest najbardziej narażona na konsekwencje silnych wstrząsów. Nowsze budynki były już konstruowane w oparciu o technologie stosowane w obszarach zagrożonych trzęsieniami ziemi.

\