Negocjacje w sprawie restrukturyzacji wartego 70 mld USD ukraińskiego długu muszą zakończyć się przed początkiem lipca. Taki warunek stawia MFW, aby kontynuować pomoc dla Kijowa. Fundusz chce, aby prywatni wierzyciele, w tym potężny amerykański Templeton, darowali Ukraińcom 40 proc. należności. Dzięki temu Kijów miałby zaoszczędzić w ciągu czterech lat na odsetkach 15 mld USD. Jeśli to się uda, MFW obiecuje dołożyć w tym czasie 25 mld USD w postaci preferencyjnych kredytów.
Prywatne fundusze nie chcą jednak słyszeć o takim ustępstwie. Domagają się, aby ukraiński bank centralny wypłacił im ze swoich rezerw aż 8 mld USD. Czyli podciął z trudem wypracowaną stabilność hrywny.
W środę w czasie rozmów w Białym Domu premier Arsenij Jaceniuk ostrzegł, że jeśli do porozumienia nie dojdzie w ciągu najbliższych tygodni, kraj straci płynność.
– Ryzyko niewypłacalności jest całkiem realne. Nie możemy czekać do lata i nie robić nic – parę tygodni temu mówiła „Rz" minister finansów Ukrainy Natalie Jaresko. – W interesie prywatnych wierzycieli jest to, aby ukraińska gospodarka się nie pogrążyła. Wówczas przecież niczego nie odzyskają.
W ubiegłym miesiącu Rada Najwyższa już przyjęła ustawę, która pozwala na wstrzymanie obsługi zagranicznego długu.