Reklama
Rozwiń
Reklama

Umorzenie Smoleńska

Warszawscy śledczy uznali, że cywile nie ponoszą odpowiedzialności za przygotowanie wizyt w Katyniu z kwietnia 2010 r.

Publikacja: 25.09.2013 02:43

Umorzenie Smoleńska

Foto: Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski

Podobnie jak w czerwcu 2012 roku Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga uznała, że cywilni pracownicy m.in. Kancelarii Prezydenta i Premiera, MSZ, MON i ambasady w Moskwie nie ponoszą odpowiedzialności za nieprawidłowości, do których doszło przy organizacji wizyt Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego w Katyniu w kwietniu 2010 r.

Zdaniem śledczych analiza akt śledztwa, w które włączono obszerną dokumentację sporządzoną przez NIK w tej sprawie, nie wniosła wiedzy, która pozwoliłaby postawić zarzuty któremukolwiek z cywilów mających związek z przygotowaniem obu lotów.

Politycy PiS zarzucają prokuraturze „tuszowanie odpowiedzialności za katastrofę smoleńską". – Kiedy wygramy wybory, na powrót połączymy stanowisko ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Dziś prokuratura jest tylko formalnie niezależna od ekipy rządzącej – mówi „Rz" szef Klubu Parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak.

Ponowna lektura akt nie pozwoliła prokuratorom postawić zarzutów urzędnikom

Zarzuty odpierał minister sprawiedliwości Marek Biernacki. Jego zdaniem katastrofa powinna być wyjaśniona „do bólu". Odniósł się też do oskarżeń pod adresem prokuratury. – Jej szefa nominował jeszcze prezydent Lech Kaczyński – przypomniał.

Reklama
Reklama

Andrzej Seremet poinformował w Polskim Radiu, że Prokuratura Generalna, którą kieruje, przyjrzy się decyzji prokuratorów okręgowych. Przypomniał, że pokrzywdzonym przysługuje droga odwoławcza przed sądem.

Jednak Piotr Pszczółkowski, który reprezentuje Jarosława i Martę Kaczyńskich, przekonuje w rozmowie z „Rz", że nie jest to takie proste. Przypomniał, że ponowna analiza akt śledztwa, która doprowadziła do decyzji o ponownym umorzeniu, została podjęta na wniosek jego klientów. Jednak sąd przyznał status pokrzywdzonych również pasażerom lotu do Smoleńska z 7 kwietnia 2010 r. i bliskim zmarłych w katastrofie, która wydarzyła się trzy dniu później.

– Problem w tym, że Kaczyńscy są na etapie, na którym przysługuje im subsydiarny akt oskarżenia. Pozostali pokrzywdzeni nie wyczerpali toku zażaleniowego – tłumaczy Pszczółkowski. I wskazuje, że teoretycznie w sprawie tego samego czynu mogłyby się toczyć równolegle dwa postępowania – jedno z oskarżenia jego klientów przed sądem, a drugie z zażalenia któregoś z pozostałych pokrzywdzonych w prokuraturze.

Zdaniem rzecznik prasowej praskiej prokuratury Renaty Mazur taka sytuacja nie będzie niczym nadzwyczajnym. – Przed sądem musi być oskarżona konkretna osoba, a w prokuraturze toczy się postępowanie w sprawie – przekonuje „Rz" prokurator.

Opinia publiczna na razie nie pozna 343-stronicowego postanowienia o umorzeniu, gdyż jest ono nieprawomocne.

W zaskarżonej przez Pszczółkowskiego ubiegłorocznej decyzji o umorzeniu znajdowały się obszerne fragmenty zeznań premiera Donalda Tuska i urzędników jego kancelarii. Wynikało z nich, że Tusk o wyjeździe Lecha Kaczyńskiego do Katynia dowiedział się z mediów, choć w tym czasie w jego kancelarii toczyły się rozmowy na temat organizacji obchodów.

Reklama
Reklama

Wczoraj „Nasz Dziennik" poinformował, że prokuratura wznowi śledztwo dotyczące bezprawnego korzystania z telefonu prezydenta Lecha Kaczyńskiego po katastrofie. Śledczy uzyskali konieczne do tego materiały z Rosji – dane od operatorów oraz informacje dotyczące miejsca znalezienia aparatu.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama