Emerytowana lekarz pediatra z Płocka Łucja Mitka-Masłowska wniosła w październiku 2011 r. skargę przeciwko Polsce do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Ten uznał jej sprawę dotyczącą błędu lekarskiego za tak istotną, że skarga już została zakomunikowana rządowi polskiemu. Musi on odpowiedzieć sędziom strasburskim na zadane pytania, a sprawa niemal na pewno zakończy się wyrokiem. Tak ekspresowe tempo rozpatrywania skargi w zasypywanym tysiącami wniosków Trybunale zdarza się rzadko.
Trudno o eksperta
Łucja Mitka-Masłowska domaga się uznania, iż w kraju doszło do naruszenia jej prawa do rzetelnego procesu sądowego (gwarantuje je art. 6 europejskiej konwencji praw człowieka). Sam Trybunał rozszerzył katalog zarzutów: w przesłanych rządowi polskiemu pytaniach docieka, czy nie został naruszony również art. 8 konwencji (prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego), skoro skarżąca odniosła poważny uszczerbek na zdrowiu.
73-letnia dziś lekarka w 2002 r. przeszła w Akademii Medycznej w Warszawie wymianę zastawki serca. W czasie zabiegu doszło do komplikacji i chora musiała przejść kolejną operację wszczepienie rozrusznika serca. W 2007 r. wystąpiła przeciwko personelowi Akademii Medycznej, zarzucając mu błędy i przeprowadzenie operacji bez jej wstępnej zgody co doprowadziło do wszczepienia rozrusznika. Stan zdrowia zmusił potem lekarkę do rezygnacji z praktyki zawodowej.
Warszawska prokuratura, do której trafiło doniesienie, postanowiła wystąpić o ekspertyzę biegłych. Kolejne instytuty medycyny sądowej takiej opinii jednak odmawiały. Szczecin, Kraków i Białystok oznajmiły, iż nie mają nikogo, kto mógłby wypowiedzieć się w tej sprawie. Gdańsk poinformował, że potrzebuje na przygotowanie opinii co najmniej dwóch lat. Wrocław i Łódź odmówiły zaś z powodu natłoku pracy. Opinia była ostatecznie gotowa w lipcu 2010 r., po ponad trzech latach od rozpoczęcia postępowania.
W październiku 2010 r. prokuratura uznała, iż nie ma dowodów, że lekarze zajmujący się pacjentką świadomie złamali prawo. W 2011 r. polski sąd potwierdził tę decyzję, choć wskazał, że opinia biegłych nie była jednoznaczna.
Pani doktor wystąpiła do sądu ze skargą na przewlekłość postępowania i wywalczyła 5ooo zł odszkodowania.
Nie tylko procedura
Teraz sprawą zajmuje się Europejski Trybunał Praw Człowieka. A Łucja Mitka-Masłowska napisała w skardze, że z powodu przewlekłości postępowania nie może już jednoznacznie zidentyfikować osób odpowiedzialnych za błędy popełnione w trakcie jej leczenia.
Sędziowie strasburscy pytają w związku z tym polski rząd, jakie są powody długiego oczekiwania pacjentki na ekspertyzę medyczną. Domagają się także wyjaśnień, czy Polska naruszyła art. 8 europejskiej konwencji, bo to on chroni m.in. zdrowie.
- To kolejny przypadek, kiedy Trybunał wskazuje, że została naruszona nie tylko procedura. Podobnie było w skardze Gawlak przeciwko Polsce z 2010 r., gdy długotrwałe postępowanie sądowe uznano za naruszenie prawa do życia - twierdzi prof. Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych PAN. Ta sprawa dotyczy śmierci pacjenta w wyniku błędu lekarskiego.
Zbyt długo w prokuraturze i sądzie
Europejska konwencja praw człowieka, na podstawie której Trybunał w Strasburgu wydaje wyroki, chroni m.in. prawo do rzetelnego procesu sądowego. Za złamanie gwarantującego je art. 6 konwencji, który obejmuje przewlekłość postępowania, Polska przegrywa w Strasburgu. Kiedy owa przewlekłość przed sądem czy prokuraturą ma bardzo poważne konsekwencje, np. utratę życia lub uszczerbek na zdrowiu skarżącego albo jego rodziny, Trybunał może uznać, iż samo złamanie art. 6 oznacza naruszenie prawa do życia (art. 2 konwencji) lub prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego (art. 8). Trybunał wiele razy wytykał też Polsce zbyt długie, nawet kilkuletnie tymczasowe aresztowania. To oznacza złamanie art. 5 konwencji prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego.