Tak stanowi art. 98b dodany do ustawy z 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, który zacznie obowiązywać po 14 dniach od ogłoszenia ustawy, która wkrótce trafi na biurko prezydenta. Co więcej nowe zasady będą stosowane także do spraw wszczętych i niezakończonych przed wejściem ich w życie.

A tych spraw jest rocznie ponad 2 mln. Zniesienie wydatków pewnie będzie jeszcze bardziej zachęcać do stosowania tej w pełni elektronicznej procedury bardzo wygodnej dla wnoszących e-pozwy. Głównie dostawców masowych usług.

Czytaj także:

Trybunał: przepisy o kosztach w sądzie elektronicznym są niekonstytucyjne

W elektronicznym postępowaniu upominawczym mogą być dochodzone jedynie roszczenia pieniężne, które stały się wymagalne w okresie trzech lat przed dniem wniesienia pozwu. Przewidziane jest w nim proste odwołanie w postaci tzw. sprzeciwu od nakazu, ale system bazuje na tym, że większość pozwanych faktycznie jest dłużnikami i tylko niewielki procent się odwołuje.

Zmianę opłat wymusił wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który wytknął tej procedurze brak możliwość uzyskania przez pozwanego w e-postępowaniu upominawczym zwolnienia od kosztów sądowych. Projekt autorstwa Senatu poszedł dalej i zwolnił w ogóle strony tego postępowania z ponoszenia wydatków, a strona rządowa nie miała zastrzeżeń do takiego rozwiązania.

Nie wszyscy są jego entuzjastami. Sędzia Aneta Łazarska z warszawskiego Sądu Okręgowego uważa, że zamiast usunąć braki, parlament odstępuje od odpłatności za prowadzenie spraw sądowych, co na świecie jest zasadą, choć z wyjątkami.