Sąd Najwyższy zajął się sprawą kobiety, która uległa wypadkowi drogowemu w 34. tygodniu ciąży (sygnatura akt: I CSK 282/11).

Doznała poważnych obrażeń i mimo cesarskiego cięcia urodziła martwą córeczkę.

Po śmierci dziecka matka dłuższy czas była w szoku. Przez kilka miesięcy przyjmowała środki psychotropowe. Nie wróciła do pracy. Stratę dziecka przeżył też bardzo jego ojciec. Stan rodziców poprawił się dopiero po przyjściu na świat ich kolejnego potomka.

Rodzice wystąpili przeciwko sprawcy wypadku o zadośćuczynienie pieniężne za wyrządzoną im krzywdę na podstawie art. 446 § 4 kodeksu cywilnego. W myśl tego przepisu sąd może przyznać takie zadośćuczynienie najbliższym członkom rodziny zmarłego.

Towarzystwo ubezpieczeń, w którym sprawca wypadku miał wykupioną polisę OC, odmówiło wypłaty tego świadczenia. Wtedy rodzina złożyła sprawę do sądu.

Sąd I instancji przyznał matce 100 tys. zł, ojcu zaś – 67 tys. zł.

Apelację od tego wyroku złożył zakład ubezpieczeń, a sąd II instancji ją uznał i zmienił wyrok I instancji, oddalając żądanie rodziców. Sąd argumentował m.in., że człowiek, który urodził się martwy, nie uzyskuje zdolności prawnej. Nie można więc mówić o jego śmierci.

Orzeczenie to uchylił Sąd Najwyższy na posiedzeniu niejawnym. Orzekł, że dziecko nienarodzone można uznać za zmarłego w rozumieniu art. 446 § 4 k.c.