Od dawna na świecie nie było tak trudnej sytuacji geopolitycznej: trwają konflikty zbrojne, w wielu regionach sytuacja jest napięta. Czy pana zdaniem podróże lotnicze nadal są tak bezpieczne jak wcześniej?
W 100 proc. tak. W tej chwili mamy mnóstwo najróżniejszych zasad obowiązujących w lotnictwie cywilnym. Jest ich znacznie więcej, niż kiedyś. Znacząco poprawiła się komunikacja, wiadomo, kiedy jakaś przestrzeń powietrzna jest niedostępna dla lotnictwa cywilnego. A kiedy to się dzieje, przewoźnicy korzystają z wyznaczonych bezpiecznych korytarzy. Widać to było doskonale w czasie konfliktu Izraela z Iranem. Dzisiaj branża lotnicza jest niesłychanie sprawna w dopasowywaniu się do zmieniającego się otoczenia. Zwłaszcza gdy samoloty wlatują w strefy konfliktu, co już wiąże się z podwyższonym ryzykiem. Ale nie widzę żadnego nowego niebezpieczeństwa. Moim zdaniem sytuacja nawet się poprawiła.
Możemy więc powiedzieć, że nawet podczas takich rejsów pasażerowie nie powinni czuć się zagrożeni?
Jest mnóstwo instrumentów zapewniających bezpieczeństwo. Np. całkowite zamknięcie przestrzeni powietrznej, czego jesteśmy świadkiem w przypadku Ukrainy, czy jak to było podczas kryzysu 9/11 w Stanach Zjednoczonych lub pandemii COVID-19, kiedy praktycznie całe lotnictwo pasażerskie zostało uziemione i ruszyło, dopiero wówczas, gdy podróże lotnicze stały się ponownie bezpieczne. Widać, że przewoźnicy sprawnie dostosowują się do zmieniających się warunków. Centra operacyjne są czynne 24 godziny na dobę i analizują warunki, w jakich funkcjonują linie lotnicze. Ich pracownicy oczywiście uwielbiają spokojne dni, kiedy nie ma żadnych nadzwyczajnych wydarzeń. Ale takich dni wiele nie ma.
Nie zdziwiło pana, kiedy Donald Trump mówi: „nie latajcie nad Wenezuelą, bo tam jest niebezpiecznie”? I jednostronnie zamyka przestrzeń nad tym krajem.
Nie tak to powinno się odbywać. Branża lotnicza ma swoje standardy. Chodzi o zasady komunikacji, która powinna być prowadzona na poziomie krajów, których dotyczy dana sytuacja. Niestety, w tym wypadku mamy do czynienia z bardzo nieortodoksyjną metodą zarządzania przestrzenią lotniczą.
Z drugiej strony to linie lotnicze mają różne instrumenty do zarządzania bezpieczeństwem operacji i własną ocenę ryzyka, ale jest to trudne, kiedy muszą podjąć decyzję o przelocie nad Wenezuelą. Tylko tyle mogę powiedzieć. Ale przewoźnicy mają zaufanie przede wszystkim do własnych systemów zarządzania bezpieczeństwem i korzystają ze wszystkich dostępnych źródeł informacji i na tej podstawie podejmują decyzje.
Czytaj więcej
W nocy z piątku na sobotę, około godziny 2:00 czasu lokalnego, mieszkańcy Caracas usłyszeli serię...