Razem z liniami amerykańskimi chiński regulator rynku lotniczego (CAAC) ukarał wtedy także własnych przewoźników, w związku z tym nie może być mowy o dyskryminacji. Tyle, że ruch lotniczy między USA, a Chinami został drastycznie ograniczony.

Chińczycy ukarali już wcześniej zawieszeniem rejsów do Chin na dwa tygodnie: LOT (to efekt wykrycia 30 grudnia koronawirusa u 5 pasażerów polskiego przewoźnika, już po tym jak wylądowali w chińskim Tiencinie). Wszyscy przed wylotem z Warszawy mieli negatywne wyniki testów na COVID-19), Lufthansę, Swissa i Air France, a także Air Canada. To wszystko w związku z polityką „Covid Zero”, wyjątkowo rygorystycznie przestrzeganą teraz, kiedy zbliża się Olimpiada Zimowa. „Covid Zero” oznacza, że jeśli na pokładzie przewoźnika zostanie wykrytych 5 do 9 pasażerów, którzy po wylądowaniu będą mieli pozytywny wynik testu na COVID-19, przewoźnik ma do wyboru dwie kary: albo ograniczy wypełnienie samolotów do 40 proc. przez kolejne 4 tygodnie, bądź przez te cztery tygodnie zawiesi wszystkie połączenia.

Czytaj więcej

Chiny: Liczba zakażeń w Pekinie najwyższa w 2021 roku

Departament Transportu USA podjął decyzję o zawieszeniu chińskich lotów w ostatni piątek i zaczęła ona obowiązywać natychmiast. Z tego powodu ucierpią Air China, China Eastern Airlines, China Southern Airlines i Xiamen Airlines.

Linie europejskie i Air Canada bez dyskusji zastosowały się do chińskich przepisów. Ale Amerykanie ze swojej strony poddają w wątpliwość wyniki testów przeprowadzanych przez Chińczyków. Kary dla linii lotniczych uważają za nieuzasadnione i niezgodne z umową o transporcie lotniczym podpisaną przez rządy w Waszyngtonie i Pekinie. Ale wcześniej, jeszcze w sierpniu 2021 ograniczyli chińskim przewoźnikom dostęp do swojego rynku do 40 proc. w porównaniu z rokiem 2019. Amerykanie wskazują również, że zagraniczne linie lotnicze nie mają możliwości, aby we własnym zakresie weryfikować wyniki testów pasażerów, zwłaszcza tych wykonywanych po przylocie, już w Chinach.

Chińczycy praktycznie zamknęli swój rynek lotniczy dla zagranicznych przewozów pasażerskich ograniczając go do 2 proc. sprzed pandemii, czyli do 200 połączeń tygodniowo. Takie same limity i zakazy obowiązują w Hongkongu, gdzie do końca stycznia nie mogą przylatywać samoloty z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

Przy tym odwołane rejsy nie dotyczą najbliższych dni. Odwołane zostały połączenia od 1 lutego do 29 marca z Los Angeles do Shenzhen, Xiamen, Tiancinu i Kantonu oraz z nowojorskiego JFK do Szanghaju.

Czytaj więcej

LOT dotkliwie ukarany. Nie może na razie latać do Chin