Reklama

„Ogrodnicy”. Historia prawdziwa być może

„Ogrodnicy” spektakularnie wpisują się w modę na filmy inspirowane popełnionymi zbrodniami.

Publikacja: 06.01.2022 21:00

David Thewlis i Olivia Colman w serialu „Ogrodnicy”

David Thewlis i Olivia Colman w serialu „Ogrodnicy”

Foto: Hbo

Susan i Chris Edwardsowie zostali aresztowani w 2013 r. W 2014 r. skazano ich za zabójstwo rodziców Susan. Małżeństwo miało zamordować teściów 15 lat wcześniej i zakopać ich w ogródku na przedmieściach Mansfield, pół drogi między Sheffield a Nottingham w środkowej Anglii. Tak orzekł sąd Jej Królewskiej Mości, skazując parę na 25 lat więzienia.

Przyjaciele Gerarda

Do zaplanowania i zatuszowania morderstwa Edwardsowie nie przyznali się nigdy. Do ostatniej rozprawy przekonywali, że to był nieszczęśliwy wypadek, sprzeczka zakończona tragicznymi strzałami Susan. Chris twierdził, że nie miał z tym nic wspólnego i nie miało znaczenia, wedle jego wersji, że należał do klubu strzeleckiego, świetnie znał się na broni, gdy Susan nie miała o niej pojęcia. Na dodatek oskarżona wyznała w trakcie procesu, że była molestowana przez ojca w dzieciństwie, a matka latami maltretowała ją psychicznie.

Czytaj więcej

"Kurier Francuski z Liberty, Kansas Evening Sun". Narcystyczna erudycja

Mamy więc romantyczną narrację o oddanych sobie bezgranicznie kochankach, walczących z degeneratami. Niczym Bonnie i Clyde. Albo Mickey i Mallory z „Urodzonych morderców” czy Sailor i Lula z „Dzikości serca”. Tyle że z angielskiego przedmieścia.

Skojarzenia filmowe nie są tu przypadkowe. Susan i Chris są bowiem kinomaniakami. Uwielbiają telewizję, wycinają artykuły, zbierają plakaty, kupują kosztowne pamiątki po gwiazdach. Wreszcie – swoje życie postrzegają jak film. Ich ulubieńcy to Gary Cooper i Gerard Depardieu. Z tym drugim - podobno! - małżonkowie nawet się przyjaźnili. Bzdura? A może nie!

Reklama
Reklama

Twórcy serialu już w pierwszej scenie mrugają okiem do widzów. „Ruszać się… Deszcz… Akcja!”, krzyczy reżyser na planie. Machina filmowa startuje, a na ekranie pojawia się napis: „Oto prawdziwa historia”. Tylko że za chwilę słowo „prawdziwa” wygasa. Nie o fakty więc idzie, tylko o story. Uczciwe postawienie sprawy.

W „New Yorkerze” napisano, że „Ogrodnicy” są „najbardziej interesującym formalnie serialem 2021 roku”. Lekka przesada, ale na pewno dzieło reżysera Willa Sharpe’a jest wyjątkowe i warte obejrzenia.

Oprócz wspomnianych zabaw metafilmowych, gdy nagle oświetlenie planu wyłącza się, dźwiękowcy opuszczają mikrofony, a reżyser podchodzi dawać wskazówki aktorom - mamy też przeróżne stylizacje: raz na kino retro z lat 30., kiedy indziej na western lub film szpiegowski. Albo na kino francuskie, a czasem na dokument, gdy obraz robi się ziarnisty i zmienia się format ekranu.

Królowa przyćmiona

W czteroodcinkowym, trwającym trzy godziny miniserialu, który w Polsce dystrybuuje HBO (na kanale i platformie HBO GO), jest takich atrakcji wiele. Może nawet zbyt wiele, jeśli weźmiemy pod uwagę dość prostą historię kryminalną, o jakiej „Ogrodnicy” opowiadają. Jednak ma ta opowieść swój urok. Bo to nie tylko łże-kryminał, ale też pokręcony romans i sądowy melodramat z trupami zakopanymi w ogródku. Na dodatek koncertowo zagrany. W Susan wcieliła się Olivia Colman – zdobywczyni Oscara za rolę w „Faworycie” (2018) i królowa Elżbieta II z serialu „The Crown”. Mało tego: scenariusz „Ogrodników” napisał Ed Sinclair – mąż Colman. Miłości więc w tym projekcie nie brakowało.

Show skradł jednak wielkiej aktorce David Thewlis. Jego kreacja Christophera jest godna wszelkich nagród. Mało dotąd znany brytyjski aktor, który w produkcjach głównego nurtu grał tak zwane ogony, teraz dostał rolę, w której olśniewa. Gdy Olivia Colman gra kobietę zalęknioną, o niewielkich kompetencjach społeczno-kulturowych (ktoś obcesowy by powiedział przygłupią, bardziej życzliwy – pogubioną), Christopher Thewlisa jest z zupełnie innej bajki. To dziwak, a jednak zaradny. Niemota, któremu strach nadepnąć na odcisk. Gamoń czy zimny psychopata? Proszę rozstrzygnąć.

Czytaj więcej

"Matrix: Zmartwychwstania". Niewiedza to błogosławieństwo
Reklama
Reklama

Wspólna produkcja amerykańskiej stacji HBO i europejskiej Sky Atlantic wpisuje się w modę na „true crime stories", czyli opowieści o zbrodniach, zrekonstruowane z uwzględnieniem realiów historycznych, podobieństw ludzi i miejsc. Jednocześnie jest to kpina z takiej filmowej mody. Bo ustalenia sądu jedno, a oskarżeni bronią swojej wersji. Prawdziwa opowieść? Na pewno opowieść intrygująca.

Telewizja
Gwiazda „Hotelu Zacisze” nie żyje. Prunella Scales miała 93 lata
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Telewizja
Nagrody Emmy 2025: Historyczny sukces 15-latka z „Dojrzewania”. „Studio” i „The Pitt” najlepszymi serialami
Telewizja
Legendy i nieco sprośności w nowym sezonie Teatru TV: Fredro spotyka Mickiewicza
Telewizja
Finał „Simpsonów” zaskoczył widzów. Nie żyje jedna z głównych bohaterek
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama