Pojawiają się różne interpretacje ostatniego, październikowego spotkania między liderami Chin i Stanów Zjednoczonych. Zapomina się w nich o jednej kluczowej kwestii: o polityce wewnętrznej. W obliczu rosnącej niepewności międzynarodowej, porozumienie gospodarcze między Chinami a Stanami Zjednoczonymi stanowi dziś jeden z kluczowych elementów stabilizacji wewnętrznej Chińskiej Republiki Ludowej. Dużo mówi się o geopolityce, zapominając, że polityka zagraniczna ma przede wszystkim funkcje wewnętrzne.

To nie tylko kwestia fentanylu, metali ziem rzadkich, przysłowiowej „wojny o chipy” czy zakupu soi przez Pekin. Porozumienie z Waszyngtonem to w istocie „polisa ubezpieczeniowa” na wypadek niekorzystnego zakończenia wojny w Ukrainie przez Rosję.

Pekin działa odwrotnie niż Moskwa

Pekin postrzega Moskwę jako dotychczasowy filar równowagi w relacjach z Zachodem, a tym samym jako element budowania legitymacji władz Komunistycznej Partii Chin i samego Xi Jinpinga. Taki układ nie może jednak trwać wiecznie. W obliczu prawdopodobieństwa, że Rosja może wejść w okres wewnętrznych turbulencji lub zmiany przywództwa, Xi Jinping potrzebuje zabezpieczenia, które ograniczy ryzyko politycznego i gospodarczego szoku mogącego wpłynąć na stabilność wewnętrzną Chin. W tym kontekście układ z Waszyngtonem jest narzędziem strategicznej konieczności, swoistym wentylem bezpieczeństwa na wypadek gwałtownych zmian.

Czytaj więcej

Co Donald Trump uzyskał podczas spotkania z Xi oraz podróży do Azji?

Takie twierdzenie nie jest bezpodstawne, a bazuje na doświadczeniu i interpretacji historii wzajemnych stosunków Chin i Stanów Zjednoczonych. Wizyta Nixona w Pekinie zimą 1972 r. z perspektywy wewnętrznej stabilizowała pozycję Mao Zedonga, którego miejsce chciał zająć wojskowy Lin Biao – promotor „czerwonej książeczki” i wyznaczony następca Mao. Lin Biao zdecydowanie sprzeciwiał się dyplomatycznemu otwarciu na amerykańską administrację. Zginął we wrześniu 1971 r. awizyta Nixona – poprzez wzmocnienie frakcji technokratów skupionych wokół Zhou Enlaia – przyniosła stabilizację na szczytach władzy w Pekinie.

Ten wewnętrzny wymiar wzmacnia również przekaz zewnętrzny. Obserwując chińską dyplomację, przywykliśmy, że Pekin definiuje się w kontrze do działań Stanów Zjednoczonych czy Federacji Rosyjskiej. Kiedy Waszyngton rozpoczął wojnę w Iraku, Chiny przedstawiały się jako „mocarstwo pokojowego wzrostu”. Gdy Putin rozpoczął wojnę w Ukrainie, jako „orędownik pokoju”. W tym przypadku Pekin działa odwrotnie niż Moskwa. Rosja poprzez wojnę doprowadziła się do autodestrukcyjnej izolacji, a Chiny starają się przedstawiać jako aktor racjonalny i stabilizujący.

Chiny budują wizerunek mocarstwa racjonalnego

W przypadku Rosji model „gospodarki wojennej” może działać krótkoterminowo, ale przy słabym wzroście i ograniczonym popycie krajowym staje się coraz bardziej obciążający. Prognozy wzrostu gospodarczego na ten rok nie są optymistyczne, a długotrwała wojna i związane z nią koszty mogą stać się czynnikiem destabilizującym. W tym kontekście Pekin buduje wizerunek mocarstwa racjonalnego, zdolnego do utrzymania stabilności nawet w warunkach globalnych napięć. Ograniczone, lecz realne porozumienie handlowe lub inwestycyjne z USA pozwala Chinom odzyskać zaufanie rynków, przyciągnąć inwestycje i zapewnić ciągłość eksportu technologii, co bezpośrednio wzmacnia wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa partii i państwa. Przewodniczący Xi jest przedstawiany jako taki właśnie gwarant. 

Czytaj więcej

Xi stał się równy Trumpowi

Potencjalny kryzys w Rosji mógłby zachwiać rynkami surowców, projektami w ramach Inicjatywy Pasa i Szlaku, uruchomić bardziej asertywną politykę Japonii oraz wywołać niepokoje w Azji Środkowej, bezpośrednio wpływające na stabilność zachodnich rubieży Chin – zwłaszcza w Xinjiangu. W takiej sytuacji porozumienie z USA ma działać jak bufor bezpieczeństwa, ograniczając skutki sankcji wtórnych, turbulencji handlowych i odpływu kapitału. Utrata strategicznego zaplecza w postaci polityki Putina, wiążącej Zachód i jego zasoby, uczyniłaby „deal” z Trumpem fundamentem gospodarczym modernizacji i realizacji planu „nowych sił produkcyjnych”. To szczególnie istotne w kontekście dyskutowanego w Pekinie kolejnego planu pięcioletniego.

Z perspektywy polityki wewnętrznej Xi Jinping potrzebuje ugruntowania swojej pozycji przed XXI Zjazdem Partii, który odbędzie się za dwa lata. Pozycja „sternika”, zdolnego utrzymać stabilność w okresie globalnego chaosu i skutecznie zarządzać kryzysem, nie może być zagrożona. Co więcej, jak podają chińskie media, współpraca z Waszyngtonem obejmuje m.in. ściganie mafii zajmującej się praniem brudnych pieniędzy czy zwalczanie nielegalnej imigracji. Innymi słowy, wpisuje się ona w kampanię antykorupcyjną, umacniającą władzę przewodniczącego. Co więcej, porozumienie z USA może zatem zostać przedstawione jako dowód zdolności Xi do przekształcania presji zewnętrznej w impuls rozwojowy i ochronę długofalowych interesów państwa. W ten sposób umacnia on swoją pozycję nie tylko jako przywódcy ideologicznego, lecz także jako gwaranta bezpieczeństwa i racjonalności w polityce światowej.

Wreszcie, ograniczone odprężenie z Waszyngtonem daje Chinom czas na wzmocnienie autonomii technologicznej i finansowej, kluczowych filarów budowania samowystarczalności w latach 2026-2030. To oczko w głowie przewodniczącego. W dłuższej perspektywie pozwala to Pekinowi realizować własną ścieżkę rozwoju bez ryzyka uzależnienia od niestabilnych partnerów. Dlatego obecne porozumienie z USA należy postrzegać nie jako chwilowy kompromis, lecz jako świadomy manewr strategiczny, mający chronić rdzeń systemu Komunistycznej Partii Chin.

Dominik Mierzejewski


Kierownik Ośrodka Spraw Azjatyckich Uniwersytetu Łódzkiego, profesor uczelni w Katedrze Studiów Azjatyckich UŁ, autor m.in. książki „China’s Provinces and the Belt and Road Initiative” (Routledge, 2021).