Był koniec lat 60. Joe Ruby i Ken Spears – scenarzyści ze studia Hanna Barbera – dostali zlecenie wymyślenia serialu, w której grupka nastolatków rozwiązywałaby detektywistyczne zagadki z duchami w tle. Początkowo nie było mowy o psie. Ale kiedy Ruby i Spears zorientowali się, że długie dialogi między bohaterami będą dla najmłodszych widzów śmiertelnie nudne, doszli do wniosku, że nie obejdzie się bez sympatycznego czworonoga, który rozładuje atmosferę grozy i wprowadzi odrobinę slapstikowego humoru.

Najpierw miał to być kudłaty psiak w przeciwsłonecznych okularach. Jednak ostatecznie scenarzyści przerobili go na niemieckiego doga, który zdominował fabułę. Imię – Scooby Doo – zawdzięcza słowom „Dooby-Dooby-Doo...” z piosenki „Strangers in the Night” Franka Sinatry.

Serial „Scooby Doo, gdzie jesteś?” wszedł na antenę we wrześniu 1969 roku, i mimo że wielokrotnie przechodził metamorfozy, jest produkowany do dziś.

W kanonicznej wersji przygody Scooby’ego wyglądały następująco. Pewny siebie Fred, wpadająca zawsze w tarapaty Daphne, mól książkowy Velma i bardzo głodny Shaggy podróżowali wraz ze Scoobym, do nawiedzonych domów, opuszczonych miasteczek. Tropili wiedźmy, duchy i potwory, ale zawsze na końcu okazywało się, że rozmaite zjawy to tylko chciwi ludzie, którzy dla własnych korzyści chcieli wystraszyć innych.

Film Rajy Gosnella z 2002 roku nawiązuje do tego schematu. Przyjaciele trafiają na Wyspę Strachów do popularnego kurortu, gdzie mają zbadać serię paranormalnych wydarzeń. Zadanie jest trudne – tym bardziej że bohaterowie są ze sobą skłóceni. Muszą więc nie tylko rozwikłać zagadkę, ale przede wszystkim przezwyciężyć wzajemne animozje.

To niejedyna różnica między serialem a dziełem Gosnella. Reżyser zrezygnował z rysunkowej animacji na rzecz efektów specjalnych. Scooby Doo został powołany do życia przez grafików i wklejony do filmu z żywymi aktorami. „Łącząc ze sobą komputerowe efekty i aktorów chcieliśmy pozostać wierni duchowi serialu animowanego, a zarazem zobaczyć, jak Scooby i jego towarzysze wyglądaliby we współczesnym świecie” – mówił Charles Roven, jeden z producentów filmu.