Reklama

Zło opisane w "Biesach" okazało się atrakcyjne na scenie

Czy dziś, gdy świat zalewa fala terroryzmu, opis metod działania grupki anarchistów siejących zamęt w przedrewolucyjnej Rosji może budzić emocje?

Publikacja: 26.09.2007 19:55

Radosław Krzyżowski (Stawrogin) i Urszula Grabowska-Ochalik (Liza)

Radosław Krzyżowski (Stawrogin) i Urszula Grabowska-Ochalik (Liza)

Foto: Fotorzepa, Paweł Nowosławski Paweł Nowosławski

Otóż tak. Wizja zawarta w "Biesach" Fiodora Dostojewskiego nadal ma siłę wstrząsu. Unaocznił to Krzysztof Jasiński, wystawiając własną adaptację powieści.

Rosyjski pisarz dał w "Biesach" obraz świata drugiej połowy XIX wieku. Niedoskonałości usiłuje "wyprostować" grupa spiskowców metodami dalekimi od cywilizacyjnych standardów - najbardziej nikczemnymi, bestialskimi - zatracając kontrolę nad własnymi popędami.

Dostojewski, wnikliwy analityk ludzkich dusz, nie pisał dla teatru. W prozie powieściowej stworzył jednak tak wyraziste, zróżnicowane i głęboko umotywowane psychologicznie postacie, że wprost kuszą, by je przenieść na scenę.

"Biesy" Jasińskiego zachowują główne wątki epickiego opisu. W dusznym klimacie schyłkowych dekad rosyjskiej monarchii zderzają się ze sobą straceńcze koncepcje młodych radykałów, mających za złe ustępującemu pokoleniu, nierzadko rodzicom, pustosłowie, pięknoduchostwo i wikłanie się w wypaczające charaktery majątkowe zależności.

Są tu sceny olśniewające, jak brawurowe starcie władczej Barbary Stawrogin z duchowo i finansowo ubezwłasnowolnionym przez nią Stiepanem Wierchowieńskim, kiedy to sonduje stan jego uczuć, szantażując go wizją małżeństwa ze swą młodziutką wychowanicą Darią. Anna Tomaszewska i Jerzy Święch - ona despotyczna, on komicznie pogubiony - dają popis aktorstwa szlachetnej próby.

Reklama
Reklama

Radosław Krzyżowski w głównej roli Mikołaja Stawrogina znakomicie gra cynika, któremu coraz dotkliwiej doskwiera świadomość, że czynienie zła - gdy pozostaje bezkarne - jest jałową czynnością. Wciąż więc kusi los. Ciekawie wypadły zwłaszcza sceny jego duchowego pojedynku z ascetycznym mnichem Tichonem, doskonale uosabianym przez Andrzeja Roga.

Los nieszczęsnej Marii Lebiadkin z wyczuciem oddała Beata Rybotycka. Światek demoniczno-zmysłowych kobiet modliszek reprezentowała Liza w wykonaniu Urszuli Grabowskiej-Ochalik, a zdeklarowanych łajdaków - młody Piotr Wierchowieński w brawurowej interpretacji Grzegorza Mielczarka.

I chociaż pewne rozwiązania Jasińskiego raziły natrętną symboliką -np. lalki na stryczkach mógł sobie darować - i tak jego "Biesy" mogą uwieść widza. Także pięknem wykonywanych na żywo, wielogłosowych pieśni Ukraińskiego Chóru Woskriesinnia pod dyrekcją Aleksandra Tarasenki.

Teatr
Styczniowe premiery Teatru TV bez wyróżnień
Teatr
Piotr Domalewski po „Ministrantach” wraca do teatru dyskutować o polskich bohaterach
Teatr
Anna Dymna wróciła do Teatru TV. TVP VOD ma „Norymbergę" z Crowem na wyłączność
Teatr
„Europa” Warlikowskiego: a nie mówiłem, że jesteśmy mordercami i kanibalami?
Teatr
„Europa” Krzysztofa Warlikowskiego. Cielecka, Chyra, Ostaszewska o krwawych tajemnicach Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama