Reklama

Pustka po drugiej stronie lustra

Festiwal Warszawa Centralna. „Alicja" Pawła Miśkiewicza wg Lewisa Carrolla zaciekawia oko, ale nuży umysł. Wyważa otwarte drzwi

Publikacja: 17.10.2008 02:44

Pustka po drugiej stronie lustra

Foto: materiały prasowe

Paweł Miśkiewicz może być pewien, że scenografia jego spektaklu jest imponująca, a może nawet najlepsza w ostatnich latach w polskim teatrze.

To zbiegająca się w głębi sceny perspektywa statku kosmicznego. Po lewej stronie pęcznieje rozłożysty i ciężki bar z marmurową ladą. Po prawej aktorzy w fotelach przylgnęli do okien i wpatrują się w tajemniczą kosmiczną noc. Zarówno okna, jak i półki na bagaże powyżej nich są nienaturalnie powiększone. Jakby statek, niczym bohaterka Carrolla, połknął cudowne ciastko i urósł do gigantycznych rozmiarów.

Aby zwiększyć efekt perspektywy, strop sceny został obniżony i zrytmizowany pulsami jarzeniówek. Dominuje kolor marchewkowy z marzeń Białego Królika. Włosy Barbary Krafftówny, Alicji wracającej po latach, również są takiego koloru.

Wszystko można dokładnie obejrzeć, bo uwertura aktorskiego milczenia trwa tak długo, że kilkakrotnie zdążyłem policzyć: foteli jest 17. I poczuć obawę, że w spektaklu spodoba mi się tylko scenografia.

Nie mam wątpliwości, że Miśkiewicz podjął się arcytrudnego wyzwania. Przez dwie godziny stara się skupić uwagę widzów, bawić ich, przerażać, zaskakiwać – obrazami i dialogami piętrzącymi skalę absurdu wyżej, niż sięgają Himalaje. Z premedytacją, zgodnie z Carrol- lem, niszczy w zalążku każdy przejaw realistycznej akcji. Szuka formy dla logiki szalonego snu i życia, które go fascynują. Ale gdy chce je opisać, grzęźnie w niewypowiedzianym. Możemy tylko wierzyć na słowo, że to, co zamierzył, miało być wspaniałe, niesamowite.

Reklama
Reklama

Osoba scenografki i autorki kostiumów Barbary Hanickiej, a także afabularna, eksperymentalna gra aktorów wywołują skojarzenie z najtrudniejszymi spektaklami Jerzego Grzegorzewskiego. Krzysztof Dracz jako Kot z Cheshire pręży się w kocich ewolucjach i zniekształca wyraz twarzy szkłem powiększającym. Joanna Szczepkowska nie tylko grała Białą Królową z nagimi plecami, ona nią była. Zmieniała rytmy w balansowaniu ciałem jednocześnie z akcentami w słowach. W surrealistycznym klimacie odnalazł się Henryk Niebudek, rozkosznie rozkojarzony Suseł. Katarzyna Figura dumnie zakrywała ciało obcisłym kombinezonem Czerwonej Królowej. Świetny był Biały Królik Łukasza Lewandowskiego. Grał ze świadomością aktorską i inteligencją młodego Holoubka.

Na kilka minut wyszli na scenę cyrkowcy przebrani za Kumotrów i dali popis sztuczek. Znicz z ogniem ze wstążki, i owszem, bardzo ładny. Ale młoda Alicja Klary Bielawki o wyglądzie dziewczyny z prerafaelickich obrazów mówiła i siedziała na bagażowej półce jak martwa lalka. Kiedy śpiewano po angielsku, czułem się jak w polonijnym klubie.

Wyjątek stanowiła Barbara Krafftówna. Z dwóch godzin warte zapamiętania były tylko jej słowa, że najbardziej niezrozumiałe życie po drugiej stronie lustra jest lepsze od tego normalnego.

Ze sceny na scenę nabiera wyrazistości wątek odmienności – seksualne transgresje z Dumem i Dee w sukienkach, splątanych w atletyczno-seksualnych figurach. Ale zamiast wielkiego spektaklu oglądałem bladą kopię Krystiana Lupy w technikolorze. Tylko barwy kostiumów były jaskrawe.

Manifest dyrektorski Pawła Miśkiewicza wydaje mi się anachroniczny. Żyjemy po Beatlesach, The Doors i Warholu. Od czasu książki Carrolla świat przeżył rewolucję seksualną i narkotyczną po pięć razy. Drzwi na drugą stronę świadomości zostały wyważone. Teraz warto mówić o kosztach eksperymentów, tak jak to robi Krystian Lupa w "Fabryce".

Znudzonym widzom w Dramatycznym pozostaje liczenie foteli.

Reklama
Reklama

[i]"Alicja" wg Lewisa Carrolla. Reż. Paweł Miśkiewicz, scenografia Barbara Hanicka. Teatr Dramatyczny, Warszawa, premiera 14 października[/i]

Teatr
„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Teatr
Spektakl na czwartą rocznicę agresji Rosji na Ukrainę
Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń. Niszowi eksperci sabotują festiwale
Teatr
Rzeź kilku czołowych festiwali w Instytucie Teatralnym
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama